Oficjalne uroczystości rozpoczną się pod koniec miesiąca – dokładnie 29 lipca (przemówienie Mohammeda VI) i 30 lipca (tradycyjna, kolorowa uroczystość lojalności), jednak obecne napięcia w Królestwie Maroka sięgają zenitu.

Lokalizacja corocznie odbywającego się Dnia Tronu, będącego jednocześnie świętem narodowym w Maroku, ciągle utrzymywana jest w tajemnicy. Marokańska prasa spekuluje, czy będzie to Tétouan czy Tangier (miasta położone w północnej części Maroka). Uroczystość polega na tym, że Król ubrany na biało przejedzie konno przez zebrany tłum dygnitarzy, ministrów, parlamentarzystów, urzędników, którzy oddając pokłon złożą przysięgę lojalności Królowi. Od słońca ochroni monarchę parasol trzymany przez służącego.

23 lipca 1999 roku, Mohammed VI, wówczas trzydziestopięcioletni, wstąpił na tron zastępując na nim swego ojca, Hassan II, który zmarł tego dnia kilka godzin wcześniej. Po dziesięciu latach panowania, Mohammed VI nadal jest centralną osobą w Państwie i faktycznie sprawuje rządy w Maroku. Jednak sam kraj zmienił się w tym czasie radykalnie.

W 2008 roku Unia Europejska przyznała Królestwu Maroka specjalny status, który możliwa swobodny dostęp do europejskiego rynku i do rozwoju infrastruktury (dróg, kolei, portów). Żadne inne Państwo Afryki nie otrzymało takiej możliwości. Dzięki temu Maroko przeżywa rozkwit (notuje wzrost gospodarki na poziomie 5%). Wyniki takie zadowoliłyby wiele zachodnich państw. Pomimo tak wspaniałych wyników gospodarczych oraz wysiłków lokalnych władz – korupcja ciągle jest tutaj palącym problemem. Według badań dotyczących korupcji, Maroko w 2008 roku spadło z 37 miejsca aż na 80 spośród 180 krajów, które badanie obejmuje.

Król Mohammed VI ma zatem duże pole do popisu, aby udowodnić poddanym swą skuteczność. Ponieważ jest bardzo w Maroku popularny, jego plany mają szansę powodzenia.