GALA: Dlaczego Kazimierz Marcinkiewicz jest żałosny?

MONIKA OLEJNIK: Jeżeli ten pan jeszcze dwa miesiące temu na wykładach u księży w Tyńcu mówi, że najważniejsza jest rodzina, a potem przytrafia mu się romans, o którym informuje cały świat, to jest żałosny. Żałosne jest też, że człowiek z ZChN-owskim rodowodem (partia chrześcijańsko-narodowa, która w 2007 r. połączyła się z LPR – przyp. red.) nagle zmienia się o 180 stopni, epatuje swoją nową miłością. Nie wiem, może się zakochał?

GALA: Czy Nicolas Sarkozy jest żałosny?

MONIKA OLEJNIK: To zupełnie inna sytuacja. Sarkozy rozwiódł się ze swoją żoną, która zresztą spotykała się z innym mężczyzną. Nie informował paparazzich o tym, gdzie będzie kupował pierścionek zaręczynowy. Tu nie chodzi o to, że narzeczona Marcinkiewicza jest dużo młodsza od niego, tylko o otoczkę, która powstała wokół tego romansu. Niesmaczna sensacja, żałosna forma zaistnienia w mediach.

GALA: Czy partnerki polityków mają wpływ na ich wizerunek?

MONIKA OLEJNIK: Zdecydowanie tak. Maria Kaczyńska, która jest świetnie odbierana przez społeczeństwo, różni się od swojego męża i ma odwagę przyznać się do poglądów innych od tych, które prezentuje Lech Kaczyński. Małgorzata Tusk zapewne też ma wpływ na premiera. Jaki, nie wiemy, bo jest to para bardziej kameralna niż publiczna.

GALA: Czy Kazimierz Marcinkiewicz ma jeszcze jakieś szanse na karierę polityczną, czy jest już skończony?

MONIKA OLEJNIK: Nie wiem, w rankingach jego pozycja spada, ale nie takie rzeczy się wybaczało. Jeżeli jest dobrym politykiem, to może mieć szanse.

GALA: Jaki powinien być dobry polityk?

MONIKA OLEJNIK: Powinien mieć poczucie humoru, być prawdomówny i znać się na swojej pracy.

GALA: Z jakimi cechami kojarzy się pani Marcinkiewicz?

MONIKA OLEJNIK: Z próżnością, próżnością i jeszcze raz próżnością.

GALA: Najgłośniejsze wpadki polityków, które zostały im wybaczone?

MONIKA OLEJNIK: Pamiętam wpadkę Ludwika Dorna, który pojechał służbowym samochodem z całą rodziną w góry, tam złamał nogę i musiał po niego przyjechać samochód z Sejmu z dwoma kierowcami. Wpadka Andrzeja Leppera, który przy okazji seksafery w obrzydliwy sposób tłumaczył, że prostytutki nie można zgwałcić, bo taka jest jej praca. Albo dyrektora Radia Maryja, księdza Tadeusza Rydzyka – którego można zaliczyć do polityków, skoro tworzy listy kandydatów do europarlamentu – kiedy to porównał żonę prezydenta do czarownicy, a dziennikarki nazwał szambem. To było ohydne. I oczywiście alkoholowe wpadki Aleksandra Kwaśniewskiego, w tym tajemnicza „choroba filipińska”.

GALA: Czego nie jesteśmy w stanie wybaczyć politykowi?

MONIKA OLEJNIK: Polityk może mieć kochankę, korzystać z usług prostytutek, ranić kobiety, może być kłamczuchem, alkoholikiem, to wszystko jest mu wybaczane. Widocznie jesteśmy narodem wspaniałomyślnym i litościwym.

GALA: Przypomina sobie pani taką sytuację, kiedy polityk przekroczył granicę przyzwoitości i zniknął ze sceny politycznej?

MONIKA OLEJNIK: Józef Oleksy miał słynne rozmowy z Aleksandrem Gudzowatym i one faktycznie na jakiś czas wykluczyły go ze środowiska lewicowego. Ale ponieważ ma w sobie wiele uroku, a jak wiadomo, czas leczy rany, i te grzechy poszły w niepamięć. Wybaczył mu nawet Aleksander Kwaśniewski. Nie wiem, jak jego żona Jolanta, bo podczas tej rozmowy z Gudzowatym padły takie zdania, których nie powinien mówić mężczyzna o kobiecie. I co? Teraz Oleksy być może będzie kandydował do europarlamentu.

GALA: Z polityka można się śmiać?

MONIKA OLEJNIK: Oczywiście. Tylko, niestety, politycy nie mają poczucia humoru na swój temat, chyba że żarty dotyczą kolegów.

GALA: Opowiada pani czasami dowcipy o politykach?

MONIKA OLEJNIK: Nie, ponieważ spalam większość dowcipów, ale za to lubię różne anegdotki. Pamiętam, jak kiedyś pewien minister sprawiedliwości przyszedł do radia w dwóch różnych butach, ponieważ nie chciał obudzić żony i ubierał się po ciemku. Albo inny minister, zresztą też sprawiedliwości, zapytał mnie, czy w jego wieku wypada chodzić na dyskotekę, ponieważ Berlusconi chodzi. A Leszek Miller próbował dla żartu wbić się w moją kurtkę skórzaną. Czasami politycy potrafią być naprawdę zabawni.

GALA: W świecie polityki, jak w każdej społeczności, jest przywódca, buntownik, idealista i... salonowy błazen. Kto w naszym rządzie pełni taką funkcję?

MONIKA OLEJNIK: Błaznem jest Janusz Palikot, ale jest to taki fantastyczny błazen. Błazen erudyta, błazen filozof, który potrafi kpić z wszystkich, także z siebie samego – no, może poza szefem swojego ugrupowania, bo chyba trochę się go boi. Poseł Palikot jest bardzo lubiany przez internautów, organizuje happeningi, które mogą jednym odpowiadać, innym nie, ale wprowadził coś nowego do polityki – jest to inny styl niż np. u Jacka Kurskiego, który powiedział, że dziadek Donalda Tuska podczas wojny służył w Wehrmachcie. Było to tak kompromitujące, że Kurski na jakiś czas zniknął z PiS-u, ale po miesiącu znowu zasiadł w pierwszej ławce. Albo Ryszard Czarnecki, który już sam nie wie, kim jest, bo najpierw był w ZChN-ie, potem w Samoobronie, a teraz jest przywieszką Jarosława Kaczyńskiego. Palikot w przeciwieństwie do nich to zdecydowanie błazen z powołania.