Kiedy na pokład weszli policjanci to jeszcze bardziej ją rozwścieczyło. Werbalnie i fizycznie zaatakowała jedną z funkcjonariuszek. Podczas rozprawy jej rzecznik przyznał, że Naomi żałuje tego wybuchu, ale chce przedstawić własny obraz tej historii. Ponoć w tym okresie brała leki i kiedy dowiedziała się, że jej walizki zaginęły nie kontrolowała złości. „To były rzeczy na pokaz, w którym miałam wystąpić. To tak jakby hydraulik został pozbawiony swoich narzędzi pracy" - mówiła. Sąd nie dał jednak wiary tym tłumaczeniom. Jeszcze niewiadomo jaką Naomi będzie mieć karę. Decyzja zapadnie na kolejnej rozprawie. Za ten czyn grozi do sześciu miesięcy więzienia, albo grzywna do pięciu tysięcy funtów. To już kolejny wyrok w kartotece modelki. W zeszłym roku została skazana na pięć dni robót publicznych za zaatakowanie pokojówki. Wcześniej zawarła ugodę z asystentką, którą rzuciła swoim... telefonem komórkowym. Naomi poddała się nawet leczeniu agresji. Jak jednak widać kursy kontrolowania złości nic nie dały.