Szli ulicami Manhattanu. Trzymali się za ręce i w ogóle nie zwracali uwagi na fotografujących ich paparazzich. A oni nie mogli odpuścić takiej okazji. Szczególnie że Natalie Portman i tajemniczy nieznajomy nagle zaczęli się całować. „Kim on jest?” – pytały gazety następnego dnia. „Wygląda jak kloszard. Może aktorka zaczęła udzielać się społecznie w schronisku dla bezdomnych?” – spekulował plotkarski portal internetowy. Niektórzy dziennikarze poszli jeszcze dalej. „To musi być ktoś znany. Założył perukę, wielkie okulary i zapuścił brodę. Natalie chce wyprowadzić tabloidy w pole i wygląda na to, że świetnie się przy tym bawi” – pisał Perez Hilton, nasłynniejszy blogger świata. Domysłom nie było końca.

FOLKOWY DZIWAK Prawda wyszła na jaw dzięki śledztwu reporterów. Okazało się, że tajemniczym mężczyzną jest Devendra (z hinduskiego król bogów) Banhart, muzyk znany z piosenek o ulubionych Beatlesach czy o Jamajczyku zakochanym w Żydówce. Natalie poznała ekscentrycznego artystę w zeszłym roku. Nagrał utwór „Big Change: Songs for FINCA” na płytę, którą aktorka wydała, by wesprzeć organizację społeczną FINCA zajmującą się najbiedniejszymi rejonami świata. Wtedy nie mieli czasu, by poznać się lepiej. Ale według znajomych Natalie bardzo się polubili. Przede wszystkim mają podobne zainteresowania.

Aktorka, która niedawno została weganką, walczy o środowisko naturalne. „Zaimponowało jej to, że Devendra aktywnie działa na wszystkich polach. Wspiera gejów i lesbijki (nosi znaczek tęczy w klapie), protestuje przeciw plastikowemu światu i nie zgadza się na zalew kultury popem” – mówił znajomy aktorki. Również muzyka Devendry wiele zdradza o nim samym. „Krytycy nazwali go folkowym dziwakiem, a jego styl naturalismo. Nie uznaje studiów nagraniowych, wszystkie piosenki nagrywa w domu, rejestrując także odgłosy zza okna” – piszą fani muzyka.

MEZALIANS Po raz drugi spotkali się ponad miesiąc temu. Tym razem to Devendra zadzwonił do Natalie. Poprosił ją, by wystąpiła w jego teledysku. Aktorka nie zastanawiała się długo. Zrezygnowała nawet z honorarium, żeby nie wstrzymywać pracy nad klipem. Szybko zaiskrzyło. I pierwszy raz od długiego czasu Natalie nie musiała kryć się z uczuciem. Devendra – jak sam mówi – sprawy show-biznesu ma w głębokim poważaniu. Sprawił, że i aktorka zaczęła mieć do tego dystans. Teraz każdą wolną chwilę spędzają razem, grając na kalimbie albo jedząc lunch w wegańskiej restauracji na Manhattanie. Ich wspólni znajomi twierdzą, że para śmieje się z artykułów, w których przerażeni dziennikarze nazywają go guru sekty i przepowiadają rychły koniec kariery aktorki. „To normalny związek” – zapewniają bliscy Portman. Wcześniej Natalie spotykała się z bankowcem Natem Rothschildem i byłym modelem Nathanem Boglem. Jeśli wierzyć starej prawdzie o przyciagających się przeciwieństwach, znajomość z ekscentrycznym Devendrą ma większe szanse na happy end.