O tym, że Nicole Kidman tuż przed przypadającymi na czerwiec 40. urodzinami zostanie matką, szeptano już kilka tygodni temu. Ale ani aktorka, ani jej mąż, muzyk country Keith Urban, nie chcieli potwierdzić radosnej nowiny. Prasa też wolała nie uprzedzać faktów i wobec laureatki Oscara zachowywano taktowne milczenie. Pierwszą osobą, która oficjalnie dowiedziała się o tym, że gwiazda spodziewa się dziecka, był Stephen Daldry, reżyser filmu „The Reader” opowiadającego o losach powojennych Niemiec. Nicole miała tam zagrać główną rolę u boku Ralpha Fiennesa. Zdjęcia powinny zacząć się pod koniec stycznia, jednak aktorka w ostatniej chwili wycofała się z projektu. Reakcja reżysera, który zamiast rzucać gromy, życzył Kidman „szczęścia, zdrowia i spokoju”, utwierdziła wszystkich w przekonaniu, że pogłoski o ciąży gwiazdy są prawdziwe. Nazajutrz agentka Kidman Wendy Day wydała oświadczenie: „Nicole Kidman i Keith Urban tego ranka potwierdzili, że oczekują przyjścia na świat swojego pierwszego potomka. Oboje są tym faktem zachwyceni”.

Dyskrecja prasy, nietypowa w przypadku gwiazdy tego formatu, spowodowana była poważnymi przejściami Nicole i jej wieloletnią desperacką walką o urodzenie dziecka. Australijska aktorka wielokrotnie starała się zajść w ciążę w czasie trwającego 10 lat małżeństwa z Tomem Cruise’em. Po kilku poronieniach para zdecydowała się na adopcję i tak w życiu Nicole i Toma pojawili się Isabella i Connor. Dzieci dziś mają 14 i 12 lat, a od dwóch lat Tom jest również ojcem swojej biologicznej córeczki Suri.

Nicole przez lata nie miała szczęścia. Ostatni raz poroniła w dwa tygodnie po rozstaniu z Tomem, na początku stycznia 2001 roku. Jej związki z muzykiem Lennym Kravitzem czy milionerem Steve’em Bingiem były zbyt niestabilne, by mogła poważnie myśleć o dziecku. Po ślubie z Keithem Urbanem w czerwcu 2006 roku mówiła: „Rodzina jest dla mnie priorytetem. Chcę mieć dzieci, choć wiem, że czas biegnie nieubłaganie”. Przez półtora roku aktorka bezskutecznie próbowała zajść w ciążę. Choć odnosiła spektakularne sukcesy w pracy (na ekrany naszych kin niedawno wszedł jej najnowszy film „Złoty kompas”), niechętnie udzielała wywiadów. Przez większą część ubiegłego roku pochłaniała ją walka o wyciągnięcie z alkoholizmu męża. Keith po długim pobycie w klinice odwykowej nie wrócił do nałogu i publicznie podziękował żonie za jej zaangażowanie. Ciąża Nicole to kolejna dobra wiadomość.

Jednak zanim gwiazda odetchnie, będzie musiała zmierzyć się z jeszcze jednym problemem. 16 stycznia ukaże się skandalizująca biografia Toma Cruise’a autorstwa Andrew Mortona. Jeszcze przed publikacją wybuchł skandal, gdy wydawnictwo ujawniło, że Morton opisuje Cruise’a i Kidman jako białe małżeństwo, które było jedynie „przykrywką” z powodu domniemanego homoseksualizmu aktora. Sugeruje też, że o rozstaniu pary zdecydował rozkaz wydany przez Kościół Scjentologiczny. Tom w zamian za obietnicę awansu w hierarchii sekty miał porzucić żonę, która sceptycznie odnosiła się do wyznawanej przez niego religii. O stosunkach panujących pomiędzy byłymi małżonkami trudno dziś powiedzieć, że są dobre. Nicole ma pretensje do Toma o „ustawianie” Isabelli i Connora przeciwko niej. Nie może też znieść, że jej adoptowane dzieci mówią do niej po imieniu, podczas gdy do nowej żony gwiazdora zdarza im się powiedzieć „mamo”. Jednak do tej pory nigdy nie stanęła oficjalnie przeciwko eksmałżonkowi. Teraz trudno jej będzie uniknąć komentarza do książki, o której mówią wszyscy. A to, czego najbardziej Nicole potrzebuje, to spokój, by tym razem udało jej się szczęśliwie przejść dziewięć najważniejszych miesięcy w jej życiu.