GALA: Bond jest kobiecym ideałem?

OLGA KURYLENKO: Jest. To świetny facet, zabójcza kombinacja męskości, wdzięku i seksapilu. Marzenie każdej kobiety. Mimo że słowo „wierność” nie figuruje w jego słowniku, wart jest nawet krótkiego flirtu.

GALA: Czasy się zmieniają, a on wciąż pozostaje taki sam.

OLGA KURYLENKO: Tylko z pozoru. Każdy kolejny aktor dawał mu coś od siebie. Musiał się też przystosować do nowych sytuacji, stawić czoło nowym problemom.

GALA: A jego kobiety?

OLGA KURYLENKO: Partnerki Bonda zawsze musiały mu imponować. Żeby chciało mu się je zdobywać...

GALA: Ty też tego doświadczyłaś. Zazdroszczą ci miliony dziewczyn.

OLGA KURYLENKO: Jakoś tego nie odczuwam. Nie miałam jeszcze czasu, żeby zastanowić się nad tym, co właśnie dzieje się z moim życiem.

GALA: Rolą Camille w „Quantum of Solace” przeszłaś właśnie do historii kina. Już zawsze będziesz dziewczyną Bonda.

OLGA KURYLENKO: To coś złego?

GALA: Większość jego filmowych kochanek nie zrobiła oszałamiającej kariery...

OLGA KURYLENKO: Nie spędza mi to snu z powiek. Przecież to, że aktorka zagrała dziewczynę Bonda, nie obniża jej wartości.

GALA: Ale też bardzo nie nobilituje. Nie są to wiodące role, raczej ozdoby głównego bohatera. Inne są też kryteria oceny – nie talent, ale uroda.

OLGA KURYLENKO: Ktoś kiedyś powiedział, że mężczyzna jest głową, a kobieta szyją, która nią kręci. Kim byłby 007 bez swoich kobiet? To właśnie dzięki nam stał się tak popularny. Mężczyźni zazdroszczą mu nie tylko gadżetów od „Q”, nadwornego konstruktora brytyjskich służb specjalnych, czy umiejętności walki, ale także, a może przede wszystkim biegłości w sztuce uwodzenia. Tu tkwi sekret.

GALA: Twoja koleżanka z planu „Quantum of Solace”, Gemma Arterton, mimo wszystko przyznała, że obawia się o swoją przyszłość, jeżeli film będzie słaby...

OLGA KURYLENKO: Ale nie będzie. Ma świetny scenariusz i to, co najlepsze w filmach o Bondzie, czyli szaleńczą akcję. Nie martwię się o to, co będzie po premierze. Na pewno nie zawiedziemy fanów 007.

GALA: Z kim chciałabyś jako aktorka pracować w przyszłości?

OLGA KURYLENKO: Moim marzeniem jest wystąpić u wielkiego Pedro Almodóvara. Podziwiam też Davida Lyncha, Toma Tykwera i Larsa von Triera.

GALA: Żaden z nich jednak nie zajmuje się kinem akcji.

OLGA KURYLENKO: Nie chcę do końca życia wymachiwać pięściami na planie. Robiłam to już w filmach „Hitman” czy w „Max Payne”, ale mogę zagrać też prawdziwe emocje, pokazać wnętrze. Dziennikarze pytają mnie, czy trudność sprawiała mi nauka sztuk walki. Przy kolejnej takiej produkcji trening wchodzi w krew. Tak jak umiejętność panowania nad strachem podczas kręcenia niebezpiecznych scen. Nauczyłam się i tego. Nie muszę już korzystać z pomocy dublerów. Teraz czekam na nowe wyzwania.

GALA: Sekwencja ucieczki fordem ka w „Quantum of Solace”, która pojawiła się w internecie, robiła wrażenie.

OLGA KURYLENKO: Mimo wszystkich środków ostrożności to wciąż jest ryzyko. Całe szczęście, że mały ka pokazał pazur.

GALA: Jesteś Ukrainką. Zostaniesz w Europie czy postawisz na USA?

OLGA KURYLENKO: Odkąd skończyłam 16 lat, podróżuję po świecie. Nie lubię przywiązywać się do miejsc. Pojadę wszędzie, gdzie będę mogła się rozwijać.

GALA: Wcześniej pracowałaś jako modelka. Życie na walizkach nie jest ci obce.

OLGA KURYLENKO: To była prawdziwa szkoła życia. Nauczyłam się ciężkiej pracy i radzenia sobie z niepewnością jutra. Dzięki temu teraz jest mi łatwiej robić to, co naprawdę kocham.