GALA: W jakim stopniu, pisząc książkę „Bieguni”, czerpała pani z życia, a w jakim z prawa twórcy do tworzenia fikcji?

OLGA TOKARCZUK: Myśli pani, że dzisiaj można stawiać pytanie o różnice między gatunkami? Są przecież tak przemieszane. Pełną garścią czerpałam z faktów. Bez faktów nie potrafiłabym napisać ani zdania.

GALA: Czytelnicy czekali na kolejną książkę, a pani podróżowała.

OLGA TOKARCZUK: Rzeczywiście. Pisanie „Biegunów” zbiegło się z takim okresem mojego życia, w którym bardzo dużo się poruszałam. Robiłam notatki z podróży, a na czas pisania stałam się uchem, które wchłania różne opowieści i próbuje scalać w jedno to, co usłyszało. Ucho pisarza w dawnym, tradycyjnym sensie, włóczykija, włóczęgi.

GALA: Na co przeznaczy pani pieniądze z nagrody?

OLGA TOKARCZUK: Na remont. Pieniądze to bardzo ważny aspekt tej nagrody.

GALA: Czy dzięki Nike czuje pani, że dotarła do jakiegoś punktu swojej wędrówki?

OLGA TOKARCZUK: Nie, ale dzięki temu będę pisać dalej.