Aktor od kilku lat zmagał się z rakiem. Miesiąc temu po kolejnej serii zabiegów, zdecydował, że chce umrzeć w domu, a nie w szpitalu. To właśnie wtedy dowiedział się od lekarzy, że zostało mu tylko kilka tygodni życia. Na emeryturę przeszedł w maju zeszłego roku. „Nie chcę robić czegoś co kocham, nie dając siebie w 100 procentach. Mam coraz częstsze zaniki pamięci i kłopoty z koncentracją. Czas odejść" - mówił wtedy. Fani jednak nie przypuszczali, że tak szybko pożegnają swojego idola. Na zawsze.