W twojej nowej książce „Jeszcze czego!” obrywa się mężczyznom. To historie kobiet i dla kobiet – przede wszystkim. Nie boisz się oskarżeń ze strony mężczyzn, że ten sarkazm wynika z frustracji?

To oczywiste, że wszystko, co napisałam w tej książce, wynika z frustracji. Co może być bardziej frustrującego od faktu, że w 2016 roku, w centrum Europy, trzeba facetom tłumaczyć, na czym polega równouprawnienie, a niektórym kobietom, że feminizm to nie jakiś odklejony od rzeczywistości klub starych panien, tylko postawa wobec rzeczywistości, w której nie ma zgody na traktowanie połowy społeczeństwa - czyli ich samych, jakby były niespełna władz umysłowych. To również ogromnie frustrujące, obserwować niepohamowane samozadowolenie mężczyzn, którzy niewiele sobą reprezentują, i autokrytycyzm kobiet, które powinny być z siebie dumne. Frustruje mnie, że mamy w Polsce najniższą ściągalność alimentów w UE, która teraz jeszcze się pogorszy za sprawą programu 500+, frustrują oburzająco niskie wyroki za gwałty, przerażające statystyki przemocy domowej wobec kobiet i dzieci, której sprawcami są mężczyźni, i piękne stadiony, ale za to brak żłobków i przedszkoli. Frustruje brak refundacji antykoncepcji, klauzula sumienia lekarzy i aptekarzy i zakaz aborcji, którego skutki są takie, że dla bogatych kwitnie podziemie, a biedne muszą rodzić i popadać w jeszcze większą biedę. 11 lat słuchałam w Mieście Kobiet dramatycznych historii o niesprawiedliwości, jaka dotyka naszą płeć w Polsce. Proszę mi wierzyć - można się sfrustrować. A to, że urażeni panowie będą mnie atakować ad personam na forach i wypisywać bzdury? Jestem w mediach dokładnie 32 lata, mam doświadczenie, poradzę sobie.


 
Jesteś jedną z tych gwiazd, które głośno mówią, co myślą: o polityce, społeczeństwie, kobietach. To kwestia wyboru, powołania, doświadczeń?

Raczej temperamentu i poglądów. Mam dostęp do mediów, więc korzystam z okazji, by zwrócić uwagę na prawa kobiet.

Oberwało Ci się kiedyś za poglądy? Nie chodzi mi o utarczki słowne, ale na przykład pogróżki, zerwanie kontaktu etc.?

Nie, przeciwnie. Każdego dnia dostaję dziesiątki maili od kobiet, które piszą, że po moich książkach wreszcie pojęły, że też są feministkami. To raczej ja zakończyłam wiele znajomości, ponieważ wyczerpała się moja cierpliwość do wysłuchiwania seksistowskiego rechotu, rasistowskich komentarzy i homofobicznych żartów. Jestem zniesmaczona i zmęczona skalą tych zjawisk w Polsce, nawet pośród kulturalnych i wykształconych ludzi. 
 
Twoja siostra, Agata Młynarska, również stara się promować siłę kobiecości. Rozmawiacie często na tematy związane z kobietami, wspieracie się w działaniach?

Ja nie promuję siły kobiecości, tylko upominam się o prawa człowieka. Bo prawa kobiet są prawami człowieka. Nie wyniosłam tego z domu. Dom był patriarchalny i katolicki, więc  musiałam przejść długą drogę, by zakwestionować nabyte tam przekonania i wierzenia. Kibicuję Agacie, ale idę własną drogą i trzymam się z dala od powiązań rodzinnych. 
 
Piszesz w książce, że mimo czterech małżeństw na koncie nie obarczasz byłych mężów winą za ich rozpad, bo „w ogólnym rozrachunku to raczej moi mężowie mieli pecha, że trafili na mnie”. Czy gdzieś tam w środku zawsze czułaś, że jesteś kobietą przede wszystkim niezależną i że żaden mężczyzna tego nie zmieni?

Szczerze mówiąc, podkreślanie w wywiadach faktu, że miałam 4 mężów, wychodzi mi już nosem. Mam serdecznie dosyć tłumaczenia się z tego. Większość z nas miała jakieś 4 czy 5 związków w życiu, wliczając w to wczesną młodość, prawda? I każda/każdy wchodząc w związek, zakochując się, liczy na to, że to będzie TO. I że to będzie ta idealna osoba. To tyle. Kiedy mówię, że to oni mieli „pecha”, mam na myśli fakt, że jestem autorką swojego życia i biorę za to odpowiedzialność. 
 
Wychowujesz w podobnym duchu swoją córkę? Wpajasz jej te wartości związane z niezależnością, dbaniem o własne potrzeby i nieudawaniem, że wszystko jest w porządku, gdy tak nie jest?

Moja córka ma już 24 lata, więc wychowanie mamy za sobą. Wyrosła w duchu feminizmu, w głęboko lewicowym domu, tworzonym przez  matkę, która poszukiwała, myliła się, popełniała błędy, ale zawsze była po jej stronie. Dziś moja córka jest wspaniałą osobą. Jestem z niej bardzo dumna.
 
Skąd – według ciebie – w polskim społeczeństwie tylu mężczyzn, o których piszesz: „źle wychowani, rozpieszczeni, roszczeniowi, nieodpowiedzialni, leniwi, zapatrzeni w siebie”? 

W patriarchalnym społeczeństwie - gdzie ojciec wysługuje się matką i nie szanuje jej, gdzie mały chłopiec słyszy na każdym kroku „ Nie bądź baba!”, albo „ Nie bądź p..zda”, gdzie reklamy pokazują kobiety jakby były rzeczami, gdzie język nie może sobie poradzić z żeńskimi końcówkami, gdzie telewizja pokazuje głównie mężczyzn-ekspertów, gdzie faworyzuje się synów kosztem córek - chłopcy wyrastają w przekonaniu, że należą do „lepszego sortu”. Są spoko, bo są facetami. Nawet nie zdają sobie sprawy z tego, że pod każdym względem mają lepiej, bo ten świat, od tysięcy lat, mężczyźni urządzali pod siebie i dla siebie. My włączyłyśmy się w ten proces zaledwie 100 lat temu. Problem polega na tym, że w Polsce proces przebudowy społeczeństwa w kierunku równouprawnienia jest hamowany na wiele różnych sposobów. Proszę mi wierzyć, kiedy rozmawiam z koleżankami dziennikarkami z Francji czy Wielkiej Brytanii, mam problem z wyjaśnieniem im, że w Polsce większość sławnych kobiet wypiera się feminizmu, jakby to była jakaś zaraza! Na Zachodzie opiniotwórcze kobiety z dumą określają się jako feministki. Z kolei, kiedy mówię, że niektórzy w Polsce sądzą, że za słowem „gender” stoi jakaś groźna ideologia, reakcją na ogół jest osłupienie, a potem szczery, głośny śmiech! Serio, jesteśmy niestety skansenem, jeśli chodzi o równość płci.
 
Nie mogę nie zapytać o politykę. Skrytykowałaś ostatnio prezydentową Agatę Dudę. Czy chciałabyś, aby głośno wyraziła swoją opinię o ustawie antyaborcyjnej? Czy już pogodziłaś się z tym, że to prawdopodobnie nigdy nie nastąpi?

Byłoby fajnie, gdyby Agata Kornhauser- Duda pokazała, że jest solidarna z kobietami, tak jak zrobiła to kiedyś Maria Kaczyńska. Jednak nie liczę na to.
 
Jak myślisz, czy taka postawa, jak twoja, zmieni polskie kobiety? Że zaczną być bardziej wyzwolone, pewne siebie, zaczną dbać o swoje potrzeby?

Mam nadzieję, że sprowokuję je do dyskusji i zadania sobie kilku ważnych pytań. Kobiety są mądre, dorosłe, kompetentne, wielkoduszne i mocne. Tylko często w to nie wierzą, bo dały się zapędzić do roboty ponad siły, w niesprawiedliwym świecie stworzonym przez facetów i dla facetów. Ja im proponuję, żeby za każdym razem, kiedy ktoś chce im coś narzucić wbrew ich woli i interesom, walnęły mocno pięścią w stół i wrzasnęły: „ Jeszcze czego!”.

>> PRZECZYTAJ TAKŻE: Paulina Młynarska: Kobieta to nie dmuchana lala! Fragmenty książki przed publikacją

Lubisz Gala.pl? Polub nas na Facebooku!