GALA: Czeka nas w najbliższy weekend premiera sztuki ,,Berek...”. Grasz w tym spektaklu geja.

PAWEŁ MAŁASZYŃSKI: Na ten pomysł wpadła Ewa Kasprzyk, która pierwotnie miała wystąpić w monodramie napisanym na podstawie książki Marcina Szczygielskiego. Zanim zaczęły się próby, zachęciła mnie do przeczytania tego scenariusza. Spodobał mi się i przystałem na jej pomysł.

GALA: Jak pracowałeś nad tą rolą? Obserwowałeś homoseksualistów, bywałeś w klubach, w których się bawią?

PAWEŁ MAŁASZYŃSKI: Nic z tych rzeczy. Ja bardzo rzadko się czymś lub kimś sugeruję, kiedy pracuję nad rolą. Wolę szukać w sobie klucza do tego, jak ją zagrać. Przede wszystkim przeczytałem książkę Marcina, która była istotna przy tworzeniu tej roli. Oczywiście on sam był dobrym duchem tego spektaklu, dawał i mnie, i Ewie cenne wskazówki.

GALA: Marcin Szczygielski pomagał ci nie tylko na scenie. To prawda, że razem wybieraliście kostiumy dla twojego bohatera?

PAWEŁ MAŁASZYŃSKI: Tak, to prawda. Nie miałem pojęcia, jakie mogą być charakterystyczne cechy ubioru homoseksualisty. Powiedziałem Marcinowi, że chcę iść z nim do sklepu i z jego pomocą wybrać stroje dla Pawła – bohatera sztuki.

GALA: W programie „Szymon Majewski Show” grałeś w miniserialu o dwóch gejach – Figo i Fago. Na ile ta rola pomogła ci podczas prób do „Berka...”?

PAWEŁ MAŁASZYŃSKI: U Szymona to było zupełnie co innego – przerysowane i pastiszowe potraktowanie tego tematu. Rozdzielam ewidentnie te rzeczy. To była świetna zabawa i kupa śmiechu. W ,,Berku...” natomiast staram się oddać jak najbardziej prawdziwie zarówno problem homoseksualizmu, jak i poszukiwania przez tego chłopaka miłości, akceptacji i zrozumienia. A widzowie ocenią, jak mi się to udało.

GALA: Twoja żona już obejrzała przedstawienie. Co powiedziała?

PAWEŁ MAŁASZYŃSKI: (zastanowienie, śmiech) Wiesz, chciałbym to zostawić dla siebie. Powiem tyle – cieszy się, że potrafimy zrobić coś innego, niż do tej pory widziała w tym teatrze.

GALA: Na plakatach ,,Berka...” masz krótkie włosy i jesteś ogolony. Jednak na scenie będziesz wyglądać zupełnie inaczej?

PAWEŁ MAŁASZYŃSKI: Niestety, tak. Niedługo wracam na plan filmu ,,Latający Cyprian”, w którym gram zbójnika Martina. Przyznam, że broda przeszkadza mi w tym spektaklu. Cóż... takie jest życie aktora.