Hiszpańskie gazety już pół roku temu próbowały zarezerwować terminy u agentki aktorki. Hylda Queally żartowała, że chyba cały rynek prasowy wysłał do niej pytanie o „dostępność” jej klientki. „Zainteresowanie było ogromne. Niestety, musiałam odrzucić ponad 90 procent propozycji. Penélope jest bardzo zapracowana i staram się chronić resztki czasu wolnego, którym dysponuje” – tłumaczyła. Już na wstępie odmówiła mniej znanym miesięcznikom i praktycznie wszystkim kolorowym tygodnikom. Redaktorzy będą musieli zadowolić się zdjęciami z premiery jej najnowszego filmu „Przerwane objęcia” i strzępkami wypowiedzi z konferencji prasowych czy czerwonego dywanu.

Wywiad na wyłączność i sesję zdjęciową zdobyły tylko dwa miesięczniki. Penélope wybrała ojczyste wydania najbardziej prestiżowych tytułów na świecie – kwietniowe numery „Vogue’a” i „Vanity Fair”. Rzadko się zdarza, żeby na okładkach magazynów w jednym miesiącu pojawiała się ta sama bohaterka. „W tym wypadku jednak nie można mówić o żadnej wpadce. Penélope podnosi sprzedaż każdego hiszpańskiego magazynu. Rodacy ją uwielbiają. A my nie możemy przegapić żadnej okazji, żeby napisać o gwieździe” – tłumaczyła fenomen aktorki redaktor naczelna tamtejszego „Vogue’a” Yolanda Sacristán.

Materiały w ocenie ekspertów różnią się właściwie tylko... szatą graficzną. Magazyn „Vanity Fair” do sesji zdjęciowej zaprosił też Pedra Almodóvara, reżysera „Przerwanych objęć” i najbliższego przyjaciela aktorki. W wywiadach Penélope mówiła o tym, jak zmieniło się jej życie po oscarowej gali. „Dorastałam w Alcobendas, małym miasteczku na peryferiach Madrytu. W najbardziej szalonych marzeniach nie przypuszczałam, że kiedyś znajdę się na scenie Kodak Theatre ze statuetką w ręku. Teraz czuję się spokojniejsza. Wiem, że pogoń za uznaniem, stabilizacją w tym zwariowanym świecie już mnie nie dotyczy. Wiele się zmieniło”. Opowiadała także o wielkiej przyjemności pracy z Pedrem Almodóvarem. Przyznała, że każdy jego służbowy telefon oznacza wielką przygodę. Porównała go do Woody’ego Allena, który obsadził ją w oscarowym filmie „Vicky Cristina Barcelona”. Ani słowem nie wspomniała jednak o romansie z hiszpańskim aktorem Javierem Bardemem. Dlaczego? „Tematy prywatne Penélope porusza w gronie ludzi blisko z nią związanych. Dziennikarze do niego nie należą” – skwitowała agentka aktorki.

CAŁOWAŁA GO W POLICZEK

„Czy to jest najbardziej tajemniczy związek w show-biznesie?” – pytała w swoim show Ellen DeGeneres. Wszystko wskazuje na to, że tak. „Penélope obnaża swoje emocje na ekranie, ale poza nim konsekwentnie broni dostępu do swojej prywatności” – zapowiadała ją gospodyni programu. Nawet jej nie udało się uzyskać odpowiedzi na kluczowe pytanie: „Czy rzeczywiście się zaręczyliście?”. Kiedy je zadała, aktorka uśmiechnęła się i poprosiła o kolejne.

Wszystkie doniesienia na temat pary to wynik zakrojonego na szeroką skalę dziennikarskiego śledztwa. W październiku 2007 roku portal Pagesix doniósł, że gwiazdy komedii Woody’ego Allena „Vicky Cristina...” bardzo się do siebie zbliżyły. „Penélope pojawiła się z Javierem na festiwalu filmowym w Nowym Jorku. Kiedy myśleli, że nikt nie patrzy, łapali się za ręce. Ona kilka razy mimowolnie pocałowała go w policzek, on objął ją ramieniem” – donosił informator. Z czasem podsycali atmosferę coraz bardziej. Na imprezie po premierze filmu Bardema „To nie jest kraj dla starych ludzi” nie odstępowali się na krok. Świadkowie twierdzą, że specjalnie unikali reszty towarzystwa i wybierali najciemniejsze zakamarki sali, żeby tylko pobyć razem. Razem też wyszli po kilku godzinach zabawy. Trzy tygodnie później paparazzi „namierzyli” ich podczas romantycznych wakacji na Malediwach. Wtedy wszystko stało się jasne. Jednak nawet to nie sprawiło, że zdecydowali się potwierdzić doniesienia o romansie.

POŁĄCZYŁ ICH PŁOMIENNY ROMANS

W akcję pod kryptonimem „Penélope i Javier” aktywnie włączyli się też hiszpańscy dziennikarze. To oni dotarli do kolejnych rewelacji. Tygodnik „Hola” doniósł, że gwiazdy były już kiedyś razem. Połączył ich gorący romans na planie erotycznej komedii „Szynka, szynka” w 1992 roku. Było to jednak tylko przelotne uczucie. Penélope stawiała dopiero pierwsze kroki w środowisku filmowym, a Javier skutecznie wykorzystał swoje powodzenie. Pociąg fizyczny szybko przerodził się w przyjaźń. Starszy o pięć lat Bardem opiekował się koleżanką, doradzał nie tylko w sprawach zawodowych. To on namówił Almodóvara, żeby zaprosił Penélope na casting do „Drżącego ciała”. Ponoć był też pierwszą osobą, która dowiedziała się o jej rozstaniu z Tomem Cruise’em. „Może wciąż coś do siebie czuli?” – sugerował znajomy aktorki.

Javier bardzo ją mobilizował. Na początku nikt nie wierzył, że mówiąca z mocnym hiszpańskim akcentem Penélope będzie w stanie zrobić karierę w Hollywood. Jednak wtedy dał o sobie znać jej ognisty temperament. „Była gotowa na wyrzeczenia. Ale wiedziała też, że nie wolno przesadzać w żądaniach. Konsekwentnie realizowała swój cel” – wspominał Cameron Crowe, reżyser „Vanilla Sky”. Po tym filmie wszystko potoczyło się błyskawicznie.

 

Złośliwi twierdzili, że kariera Penélope nabrała rozpędu dzięki związkowi z Tomem Cruise’em. To jednak tylko cichy głos wśród zachwytów nad jej talentem i urodą. Każdy, kto miał okazję pracować z Hiszpanką, podkreślał, jak bardzo jest czarująca. „To najlepsza osoba, jaką znam. Wspaniała. Jest święta już za życia” – chwaliła ją najbliższa przyjaciółka Salma Hayek. Również Pedro Almodóvar na każdym kroku zachwyca się Penélope. „Myślę, że to dzięki niej filmy, które robię, są zauważane. Tylko ona umie oddać na ekranie dokładnie to, co sobie zamierzyłem” – mówił w czasie premiery „Przerwanych objęć”. Pytany o to, jaka jest Penélope prywatnie, odpowiedział, że jest jeszcze lepszym człowiekiem niż aktorką. Tak samo myśli Javier Bardem. Z powodu obowiązków zawodowych nie mógł być z ukochaną podczas najważniejszej dla niej oscarowej nocy, ale już wcześniej zamówił bukiet róż ze specjalnym liścikiem: „Jesteś warta wszystkich Oscarów”. Jako pierwszy też zadzwonił z gratulacjami, kiedy Penélope odebrała statuetkę za najlepszą drugoplanową rolę żeńską. O czym wtedy rozmawiali? Nie wiadomo. Pewne jest jednak to, że dla aktorki ten związek też jest wyjątkowy. Nie na darmo w wywiadzie dla „Vanity Fair” podkreśliła, że właśnie przeżywa najwspanialszy okres w swoim życiu.