„Kiedy ją dostałam nie mogłam powstrzymać łez. Płakałam przez 20 minut. Wciąż zadawałam sobie pytanie czy to prawdziwy Oscar, czy głupi żart moich przyjaciół. Rano było jeszcze gorzej. Wszystko wydawało mi się snem. Ale kiedy odwróciłam głowę okazało się, że on wciąż leży na poduszce obok. Jest prawdziwy" - cieszyła się gwiazda. Już podczas ceremonii mogła liczyć na wsparcie najbliższych. Goście Penélope mieli wymalowane duże litery „P" na czołach. „Czułam się trochę jak na meczu. Ale udało się. Wygraliśmy" - żartowała. Podczas przemowy po odebraniu Oscara, przyznała, że nie wierzy w swoje szczęście. „Wychowywałam się w miejscu, które nazywa się Alcobendas. Nawet nie marzyłam, że kiedyś znajdę się tutaj". Burmistrz miasteczka, które znajduje się niedaleko Madrytu uhonorował sławną mieszkankę. Nadał jednej z ulic jej imię. Penélope poszła w ślady swojego ukochanego Javiera Bardema. W zeszłym roku został pierwszym hiszpańskojęzycznym aktorem, który dostał Oscara.