Marjane jest z pochodzenia Iranką. Skończyła grafi kę w Strasburgu i od wielu lat mieszka w Paryżu. Na pewno jednak wolałaby w Iranie. Urodziła się w 1969 r. O wiele za późno, gdyż w innym czasie jako prawnuczka szacha Nasser-al-Dina (1848–1896) mogłaby żyć godnie i dostatnio. O wiele za wcześnie, gdyż nadziei na normalne życie w Iranie wciąż nie ma. Po rewolucji, której Satrapi była świadkiem, ograniczono wolność osobistą, kobietom nakazano noszenie czadorów. Fundamentalnie rozgraniczono ich świat od świata mężczyzn. Swobody demokrytyczne ograniczono do minimum, zaczęto zwalczać związki z Zachodem i jego kulturą. O swoich przeżyciach, najpierw dziecka, później zbuntowanej nastolatki, a wreszcie młodej kobiety, Satrapi opowiada z pozycji wolnej kobiety, czasem wręcz feministki, z humorem i ironią. Warto od tej strony poznać kraj, o którym George W. Bush mówi, że jest częścią „osi zła”. 

„Persepolis”, reż. Marjane Satrapi, Vincent Paronnaud.