GALA: Ponownie współpracował pan z Giacomo Battiato. Tym razem jednak nie jako aktor, ale współproducent. Jak się pan z tym czuje?

PIOTR ADAMCZYK: To właściwie dzięki niemu założyłem firmę Aperto Films. Giacomo zastanawiał się, czy uda mi się przekonać jakiegoś producenta w Polsce do współprodukcji, a potem nieoczekiwanie zapytał: „A może ty sam odważyłbyś się obrać nową drogę zawodową?”. Zaryzykowałem. Nie żałuję.

GALA: Czy to polski wątek zadecydował o współprodukcji „Rezolucji 819”?

PIOTR ADAMCZYK: Tak. Zawsze ubolewam nad tym, że światowe kino tak rzadko wspomina o Polsce. Często robimy filmy jedynie dla siebie, nie myśląc o widzu zagranicznym. Jeżeli jest szansa powiedzenia kilku słów o polskiej historii, o Katyniu, to trzeba z niej skorzystać.

GALA: Wpłynął pan na wybór Karoliny Gruszki?

PIOTR ADAMCZYK: Tak. I cieszę się bardzo, bo Karolina zagrała wspaniale. Niewiele jest w Polsce aktorek mówiących bezbłędnie po francusku.

GALA: Z „pensji” aktorskiej można zrobić film?

PIOTR ADAMCZYK: Nie. Nawet jeśli grywa się główne role, nie wystarcza na takie przedsięwzięcia. Udało mi się przekonać do współprodukcji TVN. Natomiast w samym Aperto Films moim wspólnikiem jest Dariusz Miłek (właściciel firmy obuwniczej NG2, dawne CCC, przyp. red.), przedsiębiorca roku, czyli finansista pierwszej klasy.

GALA: Nad czym teraz pracuje Aperto Films?

PIOTR ADAMCZYK: Mamy, także jako współproducenci, kilka produkcji w trakcie realizacji. Komedię familijną, horror, częściowo kręcony na Syberii, i film dokumentalny.

GALA: W internecie przeczytałem, że komedia nosi tytuł „Funio, Szefunio i reszta... czyli dzieciaki ratują świat”...

PIOTR ADAMCZYK: To roboczy tytuł filmu, w którym animację komputerową połączono z żywym obrazem, i tak naprawdę pierwsza od wielu lat komedia familijna. Poza zawodowymi aktorami zagrały tu utalentowane dzieci.