Piotr Najsztub miał w listopadzie br. rozpocząć pracę przy nowym programie „Czas na zasady”, który miał pojawić się w ofercie programów wideo Onetu. Portal wycofał się ze współpracy z nim, co uzasadnił niewybaczalnym zachowaniem dziennikarza, który w minionym tygodniu doprowadził do wypadku, w wyniku czego potrącił 77-letnią kobietę. O zawieszeniu Najsztuba w obowiązkach poinformowała Agnieszka Odachowska, dyrektor komunikacji korporacyjnej Grupy Onet-RAS Polska:

„W związku z zaistniałą sytuacją podjęliśmy decyzję o nieprzedłużeniu współpracy z Piotrem Najsztubem. Program "Czas na zasady" dopiero wchodził w fazę produkcji, w związku z tym operacyjnie nie ma to wpływu na pracę zespołu producenckiego. O nowym gospodarzu formatu poinformujemy w oddzielnym komunikacie.”

Piotr Najsztub, jak się okazuje, nie ma pretensji do Onetu i w pełni rozumie podjętą przez portal decyzję:

„Rozumiem decyzję Onetu. Nikt nie chce, by program, który dopiero startuje, był kojarzony z wypadkiem. Program był na wczesnym etapie i żaden odcinek nie został jeszcze nagrany, nie zostali zaproszeni goście, nie ma nawet scenariusza. Wydawało mi się, że wypadek drogowy nie powinien mieć wpływu ma moja pracę zawodową, ale jak widać, myliłem się.”

Onet kończy współpracę z Najsztubem

Dlaczego władze Onetu podjęły taką właśnie decyzję? Przypomnijmy, w czwartek 5 października Piotr Najsztub potrącił w Konstancinie samochodem na pasach 77-letnią kobietę, która z urazem żeber trafiła do szpitala. Był trzeźwy. Jak wykazała jednak kontrola policji, dziennikarz w momencie zdarzenia nie miał aktualnego prawa jazdy, opłaconego OC i bieżącego przeglądu technicznego.

Piotr Najsztub w radiu TOK FM

Mimo zwolnienia z Onetu dziennikarz nadal prowadzi audycję „Prawda nas zaboli” w radiu Tok FM. To w niej w poniedziałek po południu tłumaczył się ze swojego zachowania:

„Byłem uczestnikiem wypadku drogowego. Jest mi niezmiernie przykro, bo niestety w wypadku ucierpiała kobieta. Na szczęście jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Policja wyjaśnia przebieg i okoliczności wypadku, a ja publicznie nie będę się odnosił do tego wydarzenia.”

Piotr Najsztub - co mu grozi?

Jesteśmy ciekawi, jak dalej potoczy się ta sprawa. Jeśli Piotr Najsztub zostanie uznany za uprawnionego do prowadzenia samochodu w momencie wypadku, grozi mu jedynie do 500 zł mandatu. Jeśli jednak zostanie postawiony mu zarzut karny, za jazdę bez uprawnień może trafić nawet na 2 lata do więzienia. Myślicie, że faktycznie może grozić mu taka kara…?