GALA: Pańskie koncerty zapowiadają się na duże wydarzenie. Odbędą się w stołecznym Teatrze Syrena, gdzie gra pan na co dzień.

PIOTR POLK: Tak się szczęśliwie złożyło, że dyrektorem tej sceny został mój przyjaciel Wojciech Malajkat. Wpadliśmy na pomysł, żeby mój pierwszy warszawski koncert odbył się w magicznej, teatralnej scenerii, która jest dla mnie naturalnym środowiskiem. Jestem aktorem, a nie piosenkarzem czy wokalistą. Poza tym, ze względu na rodzaj muzyki, który wykonuję, jest to odpowiednie miejsce. Moja muzyka drażni zmysły bardziej wysublimowane, a teatr, który ma swój klimat, odpowiednie światło i aparaturę, roztacza aurę tajemnicy.

GALA: Czym zaskoczy pan widzów?

PIOTR POLK: Po raz pierwszy wystąpię z 20-osobową orkiestrą, z którą nagrałem płytę. To już samo w sobie stworzy pewną atmosferę. Zresztą piosenki, które wykonuję, zapewniają wyrazisty nastrój. Liczę na to, że koncert będzie cechowała muzyczna lekkość. Wykorzystam też moje aktorstwo, aby zachować rodzaj dystansu i wystąpić trochę z przymrużeniem oka. Razem z przyjaciółmi – Wojtkiem Malajkatem i Zbyszkiem Zamachowskim – śpiewamy, gramy i żartujemy. Będzie to taki mały show, ale z klasą. Całość potrwa nieco ponad godzinę.

GALA: Jakie piosenki usłyszymy?

PIOTR POLK: Oczywiście wszystkie te, które znajdują się na mojej płycie „Polk in Love”, a oprócz tego cztery nowe, trochę inne od poprzednich, ale w podobnym stylu. Premierowe utwory zostały przygotowane specjalnie na ten koncert. Będzie też parę muzycznych żartów w wykonaniu orkiestry. Zapraszam.