Rafał Olbrychski zasłynął już przed laty kilkoma kontrowersjami, w tym między innymi dużą aferą medialną z udziałem swojego ojca, podczas której obaj panowie obrzucali się publicznie mocnymi oskarżeniami. Nic jednak nie może równać się z tym, do czego posunął się w miniony weekend. Syn znanego aktora, Daniela Olbrychskiego, postanowił bowiem wyżyć się na pracowniku firmy wodno-kanalizacyjnej usuwającej awarię na warszawskim Wilanowie za to, że w jego mieszkaniu przez kilka godzin nie było wody. Jak się okazuje, aktor był na tyle rozwścieczony, że Bogu ducha winnemu strażnikowi groził nawet śmiercią!

ZOBACZ: DANIEL OLBRYCHSKI został nową twarzą marki Bytom. W kampanii towarzyszy mu wnuk!

O całym zdarzeniu pracownik firmy wodno-kanalizacyjnej powiadomił dziennik Super Express. Zgodnie z jego zeznaniami, Rafał Olbrychski nie dość, że zniszczył sprzęt firmy siekierą, to jeszcze groził nożem wystraszonemu mężczyźnie. Sprawa wyglądała na tyle poważnie, że teraz bada ją policja. Jaki miała mieć jednak przebieg od początku?

Do mrożącego krew w żyłach zdarzenia doszło w nocy z czwartku na piątek. Dantejskie sceny rozgrały się na warszawskim Wilanowie, przy ul. Melonowej. Było na chwilę przed północą. Jeden z pracowników firmy, która usuwała awarię kanalizacyjną, miał akurat nocny dyżur i pilnował zwiezionego na osiedle sprzętu, w tym m.in. dużego agregatu prądotwórczego. Nagle z mroku wyłonił się mężczyzna z siekierą. Oto jak całe zdarzenie zrelacjonował stróż:

Siedziałem w samochodzie, podszedł do mnie i zapytał, dlaczego nie ma wody. Pan był wyjątkowo pobudzony, dopiero potem dotarło do mnie, że to Olbrychski. Kazał mi spier...ć z tego miejsca, zaczął grozić, że zniszczy mi samochód. Podszedł do agregatu i z całym impetem uderzył w znak, przebił siatkę, uszkodził agregat. W tym momencie wyskoczyłem z samochodu, chciałem go dopaść, ale zaczął uciekać. Zadzwoniłem więc na policję…

Jak się potem okazało, pierwsza interwencja nic nie dała. Policjanci odpuścili przeszukanie mieszkania aktora bo w jego oknach było ciemno i nikt nie otwierał drzwi. Po półgodzinie sytuacja się powtórzyła i młody Olbrychski wrócił na miejsce awarii. Tym razem jednak z jeszcze bardziej wrogim nastawieniem:

Był ubrany jak Rambo. Przepasany szerokim wojskowym pasem, na głowie miał kask i lornetkę na szyi. Podszedł do mnie, uchyliłem szybę. Miałem odpalony silnik. Wyciągnął nóż i przyłożył mi go do szyi. Powiedział, że mnie zabije. W jego oczach widziałem obłęd. Wrzuciłem wsteczny bieg, jego ręka odbiła się, nóż wypadł mu z ręki. Wtedy zaczął uciekać, a ja znowu zadzwoniłem po policję...

Tym razem policjantom udało się na szczęście wejść do domu muzyka. Spędzili tam prawie dwie godziny przeszukując jego mieszkanie w celu znalezienia dowodów na krnąbrne działanie Olbrychskiego.

CZYTAJ TEŻ: ANGELINA JOLIE Gwiazda ma już nowego partnera! Są ich wspólne zdjęcia!

Policjanci z Komendy Rejonowej Warszawa II nie chcą póki co zdradzać żadnych szczegółów. Wydali w tej sprawie jedynie oficjalny komunikat:

Policjanci interweniowali na miejscu. Obecnie ustalany jest przebieg tego zdarzenia i przesłuchiwane są osoby biorące w nim udział.

Jak udał się dowiedzieć Super Expressowi, firma usuwająca awarię nie będzie się domagała zadośćuczynienia za zniszczony sprzęt. Zupełnie inaczej do sprawy podchodzi jednak pracownik firmy, któremu Olbrychski miał grozić śmiercią. Zapowiada, że nie odpuści aktorowi, który przystawiał mu nóż do gardła.

Póki co dziennikowi „SE” nie udało się skontaktować z aktorem. Niezbyt rozmowna była także jego żona, która odbiera obecnie jego telefon:

Nie będę rozmawiać na ten temat. Żegnam!

Miejmy nadzieję, że wkrótce policji uda się wyjaśnić tę sprawę i jeśli okaże się, że Olbrychski jest faktycznie winien takiego wykroczenia, to poniesie on odpowiednią karę!