Tym samym gwiazda odrzuciła rady najbliższych, którzy sugerowali, by nie wracała do „damskiego boksera". „Przez chwilę wydawało się, że rzeczywiście z nim zerwie, ale to były tylko pozory. Marzy o mężu i dwójce dzieci jeszcze przed 25. urodzinami. Wierzy też w prawdziwą miłość. Według niej Chris jest właśnie tym jedynym" - opowiadali znajomi piosenkarki. To jednak nie kończy najbardziej bulwersującej sprawy w show biznesie w tym roku. Policja zabezpieczyła poplamioną krwią sukienkę Gucci (kosztowała 11 tysięcy dolarów), którą Rihanna miała na sobie tamtego wieczoru. Według zeznań gwiazda po kolejnym uderzeniu wymierzonym jej przez „ukochanego" na kilka chwil straciła nawet przytomność. „Kiedy panu Brown zostaną postawione zarzuty, poszkodowana będzie mogła ubiegać się o ochronę" - mówił rzecznik policji w Los Angeles. Mimo, że Rihanna nie zdecydowała się wnieść oskarżenia, sprawa jest kontynuowana z urzędu. Niedługo będzie wiadomo, czy prokurator przystanie na propozycję adwokata Chrisa. Jeżeli tak, piosenkarz odpowie tylko za wykroczenie, a nie jak teraz za przestępstwo o charakterze kryminalnym.