„Zeznała, że mężczyzna uderzył swoją współpasażerkę w twarz i kilka razy w tułów. Potem odjechał" - opowiadał rzecznik policji Los Angeles. Nie potwierdził, że ofiarą napaści była gwiazda, ale nie jest tajemnicą, że chodzi właśnie o Rihannę. „Wyglądała jak bokser po walce" - mówił anonimowo jeden z funkcjonariuszy, Pod koniec dnia na komisariat zgłosił się Chris. Był w towarzystwie adwokata Marka Geragosa, który bronił między innymi Winonę Ryder po kradzieży w sklepie, czy Michaela Jacksona oskarżonego o pedofilię. Dzięki jego staraniom piosenkarz wyszedł wpłacając 50 tysięcy dolarów kaucji. Rozprawa zaplanowana jest na 5. marca. Do tej pory nie są znane motywy. Nieoficjalnie mówi się, że zazdrosny Chris miał pretensję do Rihanny o to, że za długo przyglądała się innym mężczyznom na imprezie. Od miesięcy był też sfrustrowany jej popularnością. „Rihanna jest jedną z najgorętszych gwiazd show biznesu, a on tylko jej cieniem" - szeptali ich znajomi. Są już pierwsze reperkusje tego skandalu. Chris stracił intratny kontrakt z producentem gum do żucia Wrigley's. „Uważamy, że w takiej sytuacji Pan Brown powinien być potraktowany jak każdy obywatel. Nie ma taryfy ulgowej" - skomentował rzecznik. „Dlatego zawieszamy nasze zobowiązania do czasu wyjaśnienia sprawy". Chris nie zaśpiewa także podczas weekendu gwiazd ligi NBA.