Robert Janowski wraz z żoną Moniką Janowską (wcześniej: Moniką Głodek) oraz córkami - Anielą i Tolą, są gwiazdami nowej "Gali".  Cała rodzina wzięła udział w ekskluzywnej sesji zdjęciowej w świątecznej scenerii. Robert Janowski wraz z żoną udzielili Gali wywiadu, w którym opowiedzieli o tym, jak się poznali, jak dziś wygląda ich związek, ale także o medialnej nagonce, z jaką musieli się zmagać.

Ich miłość już na samym początku została wystawiona na próbę. Medialna nagonka, która miała zniszczyć ten związek, tylko go umocniła. Przed nimi pierwsze spokojne święta Bożego Narodzenia, które spędzą tak, jak lubią najbardziej – wszyscy razem.

Robert i Monika Janowscy są razem od pięciu lat. Jak się poznali?

Monikę poznałem rok po rozwodzie z moją drugą żoną, mamą Toli i Anielki. Anielka mieszkała wtedy już ze mną od dwóch miesięcy. Tola spędzała z nami bardzo dużo czasu, ale oficjalnie przeprowadziła się dwa lata później. Z Moniką poznaliśmy się przypadkiem i szybko zdecydowaliśmy, że chcemy spędzić razem życie.

Twoi przyjaciele mówią, że bardzo się przy niej zmieniłeś...

Przy Monice w końcu mogę być sobą. Z nią najlepiej spędza mi się czas – najfajniej nie tylko rozmawia, ale też milczy. Bez Moniki nasz dom wyglądałby zupełnie inaczej...

W Polsce po rozwodzie dzieci zazwyczaj zostają przy matce. Twój syn Makary w wieku 18 lat przeprowadził się do Ciebie... Podobną decyzję podjęły Tola i Anielka. Zastanawiałeś się dlaczego?

Po rozstaniu z pierwszą żoną byłem typowym niedzielnym tatą. Makary mieszkał z mamą, a ja widywałem się z nim w weekendy. Straciliśmy sporo czasu. Nie chciałem, by kiedykolwiek było tak w przypadku Toli i Anielki. Dlatego spędzałem z nimi wakacje, ferie, czynnie uczestniczyłem w życiu szkolnym... W Polsce prawo pozwala dzieciom, by od 13. roku życia same podejmowały decyzje, z kim chcą mieszkać. Córki wybrały ojca.

To była tylko ich decyzja?

Oczywiście. Kiedy po rozwodzie sąd orzekł, że zostają przy mamie, nie podważałem tego, dopóki same nie uznały, że chcą zamieszkać ze mną. Mamy silną więź – byłem i jestem oddanym ojcem. Bardzo kocham moje córki. Po prostu.

Więcej znajdziecie w najnowszym numerze Gali: