Słuchając tej składanki, nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że wiele z tych piosenek znam doskonale, choć ich tytuły dawno zatarły mi się w pamięci. Bo poza oczywistymi szlagierami, np. „Da Ya Think I’m Sexy?”, „Sailing”, „Downtown Train” czy „Baby Jane”, właściwie co drugi z tych utworów żyje własnym życiem i budzi emocje nie tylko wśród rówieśników 64-letniego artysty. Wielu dzisiejszych 20-, 30- i 40- -latków poznawało je trochę podświadomie, jako kilkuletnie dzieci. To prawda, Rod Stewart jest esencją pseudorockowego kiczu, ale talent do pisania hitów ma jak mało kto. Choć może stosowniej byłoby napisać w czasie przeszłym – miał, bo od lat głównie odcina kupony od dawnych sukcesów. Tak czy inaczej, kiedy jęczy i chrypi to swoje „laady Jane”, zawsze chrypię razem z nim. I nie wszystko da się wytłumaczyć tytułowym hasłem: „Some Guys Have All The Luck” (Tylko niektórzy mają szczęście).

Rod Stewart, „Some Guys Have All The Luck”, Warner