Gdziekolwiek się pojawił, wzbudzał kontrowersje. W Mediolanie podczas Tygodnia Mody z wybiegu siłą musieli go ściągać ochroniarze. W amerykańskiej jednostce wojskowej oficerowie chcieli zamknąć Brüna w karcerze, tylko dlatego, że nie zgodził się zdjąć paska od Dolce & Gabbany, który założył do munduru. Nagranie z lotniska umieszczone w internecie już w pierwszym dniu publikacji miało prawie milion odsłon. Widać na nim, jak z kartonu nadanego na bagaż wyciąga czarnoskóre dziecko... Wymienił je w Afryce za iPoda. Czy to zdarzyło się naprawdę? Nie, to tylko kilka scen z „Brüna”, najnowszego filmu Sachy Barona Cohena, który do swoich gagów wciąga niczego niespodziewających się, Bogu ducha winnych ludzi. Jeszcze przed premierą było głośno o tym „reportażu”. Po sukcesie „Borata” nikt nie wierzył, że komikowi znowu uda się nabrać tyle osób. A jednak. Mimo że postać Brüna, austriackiego reportera modowego i zdeklarowanego geja, wymyślił ponad 10 lat temu, znowu oszukał świat. Kim jest ten jeden z największych obrazoburców w show-biznesie?

RODZINA
Ali G. – obwieszony złotem Anglik z Jamajki, Borat – wąsaty reporter z Kazachstanu, czy Brüno – to tylko uniformy, w które się wciela. Jeżeli już dziennikarzom uda się porozmawiać z samym Sachą (najczęściej wywiadów udziela jako bohater swoich filmów), komik podkreśla, że jest skrajnie różny od postaci, które gra. Łatwo zresztą te różnice wyliczyć. „Jestem Żydem, a Borat to zatwardziały antysemita. Myśli stereotypami. Dla niego każdy wyznawca judaizmu to opętany żądzą pieniądza diabeł w ludzkiej skórze” – mówił w programie Davida Lettermana. „Ali G. gardzi ludźmi z dyplomami. Tak się składa, że mam jeden. Skończyłem historię na Uniwersytecie w Cambridge. A Brüno to osobnik o największym stężeniu homoseksualizmu we wszechświecie”. Sacha nie myśli o sławie. Jego znajomi twierdzą, że gdyby nie Borat, Brüno i Ali G., nigdy nie zaistniałby w show-biznesie. Aktor stworzył ich, żeby pokonać paniczną nieśmiałość. „Każdy publiczny występ to dla niego wielki stres. Dużo łatwiej przychodzi mu porwać tłumy, kiedy jest kimś innym” – przyznał jego najbliższy przyjaciel, wrestler John Cena. Tak samo mówi o ukochanym narzeczona, aktorka Isla Fisher. „To prawdziwy skarb. Ludzie myślą, że skoro publicznie robi z siebie wariata, nasz dom to istny cyrk. Guzik prawda. Sacha jest ciepłym, romantycznym i kochającym facetem. I naprawdę nie żartuje na każdym kroku. Czasami mam nawet wrażenie, że to ja jestem komikiem w tym związku” – tłumaczyła. 17 października przyszła na świat druga największa miłość jego życia, córka Olive.

RELIGIA
Na trzecim roku studiów Sacha wziął urlop dziekański. Wspominał, że jako członek żydowskiej organizacji młodzieżowej Habonim miał silną potrzebę zrozumienia zasad swojej wiary i poznania rodzinnych korzeni. Rzucił wszystko i przez prawie 12 miesięcy mieszkał w izraelskim kibucu Rosh HaNikra. W dzień pracował, wieczorami poznawał historię judaizmu. Kiedy te informacje dotarły do prasy, po premierze „Borata” rozpętała się gorąca dyskusja. Dlaczego bohater filmu tak nienawidzi Żydów? „To najbardziej przewrotny sposób walki ze stereotypami i uprzedzeniami, jaki widziałam” – komentowała Oprah Winfrey. „Ludzie byli oburzeni, wręcz zniesmaczeni zachowaniem reportera z Kazachstanu. Może te emocje wywołane nietolerancją zostaną w nich na dłużej?” – pytała w swoim programie. Pojawiły się także głosy, że aktor przesadził. Żydów naraził na śmieszność, drwił z nich. Sam Sacha jak ognia unika tego tematu. Wiadomo tylko, że kiedy prosił o rękę Islę, narzeczona obiecała mu zmianę wiary. Przez trzy lata studiowała Torę i przechodziła kolejne szczeble wtajemniczenia. Kilka miesięcy temu skończyła naukę. Teraz już oficjalnie rodzice aktora, Gerard i Daniella, ortodoksyjni Żydzi, zaakceptowali ją jako przyszłą synową.

ZDROWY DYSTANS
„To nie ja jestem sławny. Sławni są moi bohaterowie” – mówił po premierze „Borata”. Sacha wiele czasu poświęca przygotowaniu postaci. Charakterystyczny zarost Alego G., cienką bródkę połączoną z wąsami, hodował przez cztery tygodnie. Prawie sześć zajęło mu przygotowanie owłosienia Borata. I nie chodziło tylko o wąsy. Sacha przeszedł kurację przyspieszającą porost włosów na całym ciele. Przed zdjęciami do „Brüna” skorzystał z laserowej depilacji. Zmienił też dietę i narzucił sobie ostry reżim na siłowni. Wszystko po to, by jak najbardziej przypominać modela. „To duży wysiłek. Sacha nie gra, raczej mentalnie wciela się w postać. Jest nią przez 24 godziny. To konieczne, inaczej ktoś mógłby go zdemaskować” – zdradzał sekrety pracy przy „Boracie” producent Jay Roach. Opłaciło się. Przy budżecie w wysokości 18 mln dolarów tylko w kinach w USA film zarobił ponad 128 mln. Szefowie wytwórni Universal Pictures na „Brüna” wyłożyli pokaźniejszą sumkę, 42,5 mln. Liczą także na dużo większe zyski niż poprzednio. Protesty wszystkich możliwych środowisk – od homoseksualistów poprzez przedstawicieli świata mody na zwykłych obywatelach kończąc, zapewniły już filmowi świetną promocję. I mimo że widzowie mogą się poczuć urażeni poczuciem humoru komika, powinni obejrzeć „Brüna”. Bo nikt nie potrafi w tak bezczelny sposób jak Sacha zmusić ludzi do myślenia. Do myślenia o sprawach ważnych.