Gondolierzy i właściciele motorówek byli zachwyceni. W ciągu trzech dni zarobili tyle ile zwykle przez cały tydzień. Bez chwili wytchnienia pomagali turystom dostać się na plac Świętego Marka. „Jeszcze nigdy nie widziałem tylu ludzi w Wenecji. Nie zniechęciła ich nawet kiepska pogoda. Wciąż padał deszcz” – opowiadał dziennikarzom z „Corriere della Sera” pewien starszy Włoch. Nie był jednak zdziwiony. Dobrze wiedział, dlaczego 24 kwietnia do jednego z najpiękniejszych włoskich miast przyjechały tłumy z całego świata.

SPACER MIĘDZY KANAŁAMI

Już kilka dni przed ceremonią krążyły w mediach informacje o ślubie 42-letniej Salmy Hayek i 46-letniego François- Henriego Pinaulta. Dziennikarze nie wiedzieli jednak, gdzie w Wenecji odbędzie się uroczystość. Niektórzy stawiali na Palazzo Grassi. To właśnie tam zakochani poznali się w 2006 roku. Inni uważali, że słynna para wybierze trochę bardziej ustronne miejsce z dala od centrum miasta. Nie przypuszczali jednak, że uroczystości potrwają dwa dni. I to na oczach wenecjan! Pierwsi goście przyjechali już w czwartek, 23 kwietnia, późnym wieczorem. Wśród nich znalazł się m.in. ekspartner Salmy Edward Norton. Już następnego dnia aktor wybrał się na poranny spacer po Wenecji. Nie przejmował się turystami ani dziennikarzami. W jego ślady poszli również Woody Harrelson i Olivier Martinez. Wszyscy trzej poznawali uroki lokalnych knajpek i robili sobie zdjęcia ze spotkanymi turystami. Nikomu nie zdradzili jednak żadnych informacji na temat ceremonii.

Uroczystości przedślubne rozpoczęły się w piątkowy wieczór w urokliwym budynku Punta della Dogana tuż obok Palazzo Grassi. Zakochani zorganizowali tam wystawną kolację dla swoich znajomych i bal w weneckim stylu. Oczywiście wszyscy goście musieli mieć na twarzach charakterystyczne maski. Według włoskich dziennikarzy najbardziej intrygującą osobą na balu, nie licząc panny młodej, była piękna Charlize Theron. Aktorka, mimo że bawiła się świetnie i z chęcią pozowała do zdjęć, jeszcze przed północą wymknęła się do hotelu. Tak jak pozostałe panie chciała zachować siły na sobotnie wesele.

ŚLUB W TEATRALNYM STYLU

Wbrew domysłom reporterów ślub Salmy i François odbył się w teatrze La Fenice. Meksykańska gwiazda wyglądała przepięknie. Miała na sobie suknię zaprojektowaną przez Nicolasa Ghesquiere, głównego projektanta Balenciagi (marka należąca do koncernu modowego PPR, kierowanego przez Pinaulta). W ręku trzymała bukiet orchidei, ozdobiony kryształami. Nie była zdenerwowana. To pan młody czuł się nieswojo. Co chwila przytulał się do Salmy i szeptał jej coś do ucha. Nerwowo spoglądał także na 1,5-roczną córeczkę Palomę, która sypała przed rodzicami białe kwiatki. W odpowiedzialnym zadaniu pomagały dziewczynce dzieci miliardera z pierwszego małżeństwa, 10-letni François i 8-letnia Mathilde. Goście byli wzruszeni.

W La Fenice, gdzie bawiono się do białego rana, nie zabrakło tego dnia nikogo. Oprócz najbliższej rodziny przyjechały gwiazdy znane z pierwszych stron gazet. W tłumie zebranych można było dostrzec projektantkę mody Stellę McCartney, aktorkę Ashley Judd, redaktor naczelną amerykańskiego „Vogue’a” Annę Wintour, a nawet byłego prezydenta Francji Jacques’a Chiraca z żoną. Wszyscy doskonale się bawili. A ci bardziej odważni zaśpiewali młodej parze takie sztandarowe hity jak „Stand by Me” czy „Over the Rainbow”.

Podczas tego wyjątkowego weekendu nowożeńcy nie chcieli rozmawiać z dziennikarzami. Nie zdradzili także, dlaczego po raz drugi wzięli ślub. W końcu dwa miesiące temu, 14 lutego przysięgli sobie miłość w Paryżu. Wtedy pobrali się jednak bez obecności tłumu gości. Towarzyszyła im tylko najbliższa rodzina. Może właśnie dlatego niezwykle towarzyska Salma chciała powtórzyć całą ceremonię? W końcu – jak zdradziła w jednym z wywiadów z końca marca – ślub powinien być huczny i wystawny. Bo tylko o takim marzy każda romantyczna dziewczyna.