Aktorka przyznała ostatnio, że maksymalnie może ćwiczyć godzinę. „Później nie jestem w stanie nawet ruszyć nogą. Zasypiam na stojąco". To jednak nie koniec jej problemów. „Po godzince wysiłku czuję się jak młoda bogini. Jem wszystko, nawet w nocy. Powtarzam sobie wtedy: hej przecież ciężko trenowałaś, należy ci się. Nawet kiedy ostatni kontakt z trenerem miałam trzy dni wcześniej". Scarlett przyznała jeszcze, że jej uroda to wielogodzinny efekt pracy stylistów. „Nie jestem naturalnie piękna. Daleko mi do symbolu seksu. Wszystkie takie wyróżnienia zdobywam dzięki mozolnej pracy sztabu ludzi. To tak naprawdę ich nagrody".