Selena Gomez po raz pierwszy pojawiła się na okładce Vogue'a! Choć Selena jest w amerykańskim showbiznesie od lat (i to z pewnością jest jedną z największych gwiazd), to na swoją pierwszą sesję okładkową w Vogue'u musiała trochę poczekać. Seksowna Selena Gomez pojawiła się na okładce kwietniowego wydania magazynu, w którym poza piękną, letnią sesją zdjęciową znajdziemy kilka zaskakujących wypowiedzi gwiazdy. Wywiad, jakiego udzieliła magazynowi Gomez, jest bardzo emocjonalny i intymny. Selena zdradziła naprawdę sporo. Za chwilę sami się o tym przekonacie!

Kilka miesięcy temu Selena Gomez (24) postanowiła zrobić przerwę w swojej karierze. A stało się tak z powodu depresji. Dopiero niedawno Selena odnalazła spokój w związku z Ablelem Tesfaye (The Weekend), z którym wydaje się tworzyć szczęśliwą parę. Pojawiły się także spekulacje, że Selena jest w ciąży (!) i razem ze swoim chłopakiem planują już przyjęcie weselne. Jak dotąd żadna ze stron tego nie potwierdziła.

A więc Selena Gomez spektakularnie powróciła do showbiznesu i na okładki najważniejszych magazynów. A, a co za tym idzie, oczy całego świata zaczęły znów śledzić każdy jej ruch. Przypomnijmy, że to właśnie urocze zdjęcie Gomez, jaki gwiazda dodała na Instagramie, było w 2016 roku najczęściej polubianym postem na świecie!

W nowym Vogue'u Selena Gomez opowiada, jak się poczuła na wieść o tym, że jest najpopularniejszą gwiazdą Instagrama i jedną z najpopularniejszych gwiazd na świecie:

Gdy okazało się, że jestem najczęściej obserwowaną osobą, spanikowałam. Zaczęło mnie to zżerać. Budziłam się z tym i chodziłam spać. Stałam się uzależniona, wydawało mi się, że widzę rzeczy, których nie chciałam widzieć. Wkładałam sobie do głowy rzeczy, którymi wcale nie chciałam się przejmować. Za każdym razem, gdy sprawdzałam Instagram, czułam się jak gówno. Właśnie dlatego teraz jestem na uboczu, jak duch.

Podczas wywiadu Gomez zdradziła także, dlaczego tak naprawdę doszło do przerwania jej światowej trasy koncertowej Revival Tour:

Płakałam na scenie więcej, niż jestem w stanie zliczyć, a nie wyglądam ładnie jak płaczę. Trasy koncertowe to dla mnie bardzo samotny czas. Moja samoocena została zabita. Byłam przygnębiona i niespokojna. Zaczęłam mieć ataki paniki tuż przed wejściem na scenę lub zaraz po jej opuszczeniu. W zasadzie nie czułam się wystarczająco dobra, nie byłam w stanie. Czułam, że nie przekazywałam nic moim fanom, a oni to widzieli, co jak myślę, to było zupełnie bez sensu. Byłam przyzwyczajona do występowania przed dziećmi. Na koncertach tłumy składały mi przysięgę na mały palec (ang. pinky promise), że nigdy nie pozwolą nikomu sprawić, że będą czuli się niewystarczająco dobrzy. Nagle na moich koncertach pojawiają się ludzie, którzy piją i palą, ludzie po 20 i 30, a ja, gdy patrze im w oczy, nie wiem, co mam powiedzieć. Nie mogłam już powiedzieć, aby wszyscy podnieśli ręce i złożyli mi obietnice, że będą czuli się piękni. To nie działa w ten sposób, ja to wiem, bo muszę mierzyć się z tym samym gównem, z którym oni też się mierzą. To, co chciałam powiedzieć, to to, że życie jest tak stresujące, że moim pragnieniem była jedynie ucieczka. Ale nie poukładałam nawet swoich własnych spraw, więc czułam, że nie mam żadnej mądrości, którą mogłabym się dzielić. I uważałam, że wszyscy tam myślą, że to strata czasu.

Jednak teraz Selena Gomez czuje się już dobrze i wygląda przepięknie! A dowodem tego jest wspaniała sesja, jaka towarzyszy wywiadowi. Kupicie ten numer Vogue? My na pewno!