Sędzia był nieugięty. Nie interesowało go to, że ma do czynienia z bajecznie bogatym potentatem medialnym Philem Bronsteinem i jedną z najpiękniejszych kobiet świata Sharon Stone. Zależało mu przede wszystkim na sprawiedliwości. Po przesłuchaniu wszystkich świadków od razu ogłosił wyrok. Wiedział, kto powinien otrzymać prawo do opieki nad 8-letnim chłopcem, którego byli małżonkowie adoptowali wspólnie w 2000 roku. „Roan pozostanie razem z ojcem w San Francisco. Przez ostatnie dwa lata chłopiec przebywał z panem Bronsteinem, dlatego uważam, że nie powinien nagle zmieniać adresu zamieszkania i przeprowadzać się do matki do Los Angeles” – powiedział. Sharon była załamana. Nie mogła uwierzyć, że sędzia odebrał jej synka i wyznaczył dni, w które może się z nim widzieć. „To chore!” – wrzasnęła rozżalona i wyszła z sali rozpraw. Jej prawniczka Marty Singer zapowiedziała apelację.

PODZIELONE HOLLYWOOD

Awantura o dziecko trwała już od dobrych kilku miesięcy. Byli małżonkowie nie mogli dojść do porozumienia, kto i kiedy będzie się zajmować Roanem. Ciągle się o to kłócili, mimo że podczas rozwodu w 2004 roku uzgodnili, że mały nigdy nie będzie kartą przetargową w ich relacjach. Ustalili nawet dokładny plan spotkań z dzieckiem. Początkowo chłopiec mieszkał przez trzy tygodnie z matką, a później taki sam czas z ojcem. W 2005 roku Bronstein i Stone uznali jednak, że ciągłe przeprowadzki źle wpływają na syna i postanowili zmienić schemat widzeń. Według nowych zasad Roan miał mieszkać dwa lata w San Francisco, a potem dwa lata w Los Angeles. Na początku 2009 roku Sharon planowała zabrać go do siebie. Niestety, jej eksmąż wyraźnie się temu sprzeciwił i podał sprawę do sądu. Gdy wygrał, Hollywood podzieliło się na dwa obozy. Jedni zaczęli trzymać stronę Bronsteina, a inni kibicować Sharon. Jak donoszą jednak amerykańskie magazyny, zwolenników aktorki jest znacznie mniej.

KARA DIORA ZA CIĘTY JĘZYK

Wielbiciele boskiej gwiazdy „Nagiego instynktu” przyglądają się jej z lekkim przerażeniem. Już kilka miesięcy temu zauważyli, że z aktorką dzieje się coś dziwnego. „Może przechodzi kryzys wieku średniego?” – pisali na forach internetowych. A wszystko zaczęło się w maju tego roku, gdy na festiwalu w Cannes aktorka bardzo zuchwale wyraziła się na temat trzęsienia ziemi w Chinach. „To wszystko przez złą karmę. Chińczycy źle traktują Tybetańczyków, więc mają za swoje” – wyznała. Za tak ostrą wypowiedź przedstawiciele francuskiej marki Dior, z którą Sharon Stone była związana od trzech lat, rozwiązali z nią kontrakt. Nie chcieli, by arogancka gwiazda była kojarzona z ich luksusową firmą. Trzy miesiące później znowu zrobiło się o niej głośno. W sierpniu gwiazda zaczęła się pokazywać z 24-letnim tajemniczym chłopakiem Chase’em Dreyfusem. Pierwszy raz zostali sfotografowani razem, jak trzymając się za ręce, wychodzili z modnej knajpy Beso w Hollywood. „W restauracji wyglądali na bardzo szczęśliwych. Aktorka ciągle dotykała jego kolana, szeptała mu coś do ucha i nie przejmowała się tym, że prawie wszyscy ludzie siedzący w Beso bacznie ich obserwowali” – powiedział świadek całego zajścia. Następnego dnia w prasie kolorowej od razu pojawiły się złośliwe komentarze na temat związku 50-letniej Sharon z młodszym o ponad ćwierć wieku mężczyzną. Dziennikarze zastanawiali się, jak długo potrwa zażyła znajomość aktorki z przystojnym chłopakiem, który równie dobrze mógłby być jej synem. „Sharon, opamiętaj się” – pisali. Gwiazda nie zwracała jednak uwagi na krytykę ani na doniesienia o tym, że Chase jest z nią tylko dla pieniędzy. Nie chciała uwierzyć w to, że chłopak podobno spotyka się ze starszymi kobietami z czystego wyrachowania i chęci autopromocji. Powiedziała nawet swoim znajomym, że przy nim czuje się jak prawdziwa kobieta i jest naprawdę bardzo szczęśliwa. Ma także zamiar zabrać go w podróż do luksusowego meksykańskiego kurortu. A potem kto wie, może nawet razem zamieszkają?

BOTOKS DLA 8-LATKA

 

Rodzina i bliscy Phila Bronsteina są przekonani, że między innymi przez rozrywkowy i beztroski tryb życia, jaki prowadzi Sharon, sędzia odebrał jej prawo do opieki nad Roanem. Uważają, że ciągła zmiana partnerów i przyprowadzanie do domu coraz to młodszych chłopaków mogłyby mieć zły wpływ na 8-latka. Choć sędzia nie powiedział tego wprost, wyraźnie dał do zrozumienia, że jeśli aktorka nie zwolni tempa pracy i nie zacznie bardziej odpowiedzialnie podchodzić do życia, nigdy nie będzie mogła spędzać z synem więcej czasu. Poza tym w trakcie rozprawy wyszły na jaw jeszcze inne fakty świadczące o tym, że dla dobra dziecka Roanem powinien opiekować się jego ojciec, a nie Sharon. Okazało się, że aktorka jest przewrażliwiona na punkcie zdrowia chłopca. Kilka razy zawoziła go do szpitala, myśląc, że ma poważne problemy z kręgosłupem. Jak się jednak okazało na miejscu, małemu nic nie dolegało. Wiele kontrowersji wzbudziły także ostatnie botoksowe doniesienia. Podobno Sharon umówiła Roana na wizytę w gabinecie dermokosmetycznym na zastrzyki z jadu kiełbasianego. Według niej to jedyna i niezawodna metoda na pozbycie się... przykrego zapachu stóp, z którym ponoć boryka się 8-latek. Sędzia i Phil Bronstein byli oburzeni. „Roan po prostu powinien nosić skarpetki do adidasów” – powiedział na sali sądowej ojciec dziecka. Na razie nikt nie ma pojęcia, jak zakończy się delikatna sprawa opieki nad chłopcem. Sharon może zabierać go do siebie raz w miesiącu na tydzień. Spędzi z nim także tegoroczne święta Bożego Narodzenia. Zależy jej na tym, by Roan miał kontakt ze swoimi przyszywanymi braćmi Lairdem i Quinnem, którzy mieszkają razem z nią. Nie wiadomo także, czy wyrok sędziego sprawi, że rozrywkowa gwiazda zacznie poważniej podchodzić do życia. Może przeniesie się do San Francisco, by być bliżej dziecka? Kto wie. Jej wielbiciele mają jednak nadzieję, że gwiazda się ocknie i zrozumie, że nie jest już beztroską studentką, ale dojrzałą kobietą i matką.