Ta wypowiedź natychmiast wywołała reakcję. W świecie aż zawrzało. Internauci z całego świata komentowali jej słowa. Nawet ci, którzy popierają starania Tybetu o uwolnienie się spod jarzma Chińczyków, stwierdzili, że aktorka trochę przesadziła. Powstała nawet specjalna strona internetowa, na której forumowicze mogli wyrażać swoje oburzenie.

Ng See-Yuen, właściciel sieci kin UME Cineplex potwierdził, że od tej pory nie pokaże żadnego filmu z Sharon Stone. Skarżył się również, że takie wystąpienia są głęboko niestosowne. Aktorka przyznała też, że kiedy dostała list od fundacji Tybet, w którym została poproszona o pomoc ofiarom kataklizmu, popłakała się. „Chcieli pomóc najeźdzcom. To wielka lekcja dla wszystkich ludzi na świecie. I dla mnie przede wszystkim. Czasem trzeba pochylić głowę i zrobić coś dla kogoś kto nie jest dla ciebie dobry".