To prawdziwy rozwód po włosku, z przeklinaniem i trzaskaniem drzwiami. Pani Berlusconi nie chce już dłużej znosić wybryków swojego męża. Włoska Pierwsza Dama zdecydowała się na formalne odejście od Premiera Republiki. Veronica kilka dni temu zażądała aby Silvio pozbył się młodej gwiazdeczki, współczesnej wersji Ciccioliny, którą typuje na listę wyborczą do Parlamentu Europejskiego.

Miarka się przebrała - Veronica ma już dosyć godzenia się na kolejne zniewagi. Zanim jeszcze sama zdecydowała się na upublicznienie tej wiadomości, przekazał ją jeden z jej przyjaciół. Nie ma ochoty na kolejne prowokacje męża. Po ponad 19 latach małżeństwa, którego owocem jest trójka dzieci (Barbara, Eleonora i Luigi), znalazła prawnika i rozpoczęła procedury rozwodowe.

La Stampa i La Repubblica informują, że para zamierza się rozwieść, a pozew wnosi Veronica. Ze strony Silvio Berlusconiego nie ma żadnych komentarzy poza oświadczeniem, w którym powiedział, iż „jest to sprawa osobista, która bardzo mnie smuci, ale dotyczy ona sfery prywatnej i najlepiej jest nie wypowiadać się o niej publicznie”. Zupełnie odwrotnie, Veronica Lario ma dużo do powiedzenia i chce o tym mówić. Oświadczyła: „To koniec, nie mogę pozostawać w związku z mężczyzną, który zadaje się z niepełnoletnimi”.

W wieku 52 lat była aktorka, która wyszła za dwadzieścia lat od niej starszego miliardera, jest już zmęczona jego ciągłymi skokami w bok. Stawia sprawy jasno: „ja i nasze dzieci jesteśmy ofiarami a nie współsprawcami takiej sytuacji, musimy z tym żyć i przez to cierpieć”. Ale to nie ona jest pierwszą, która zdecydowała się użyć mediów do ukarania niewiernych postępków współmałżonka. W 2003 roku, w trakcie konferencji prasowej z udziałem duńskiego premiera Andersa Fogh Rasmussena, Silvio Berlusconi potwierdził plotki o bliskiej zażyłości swojej żony z lewicującym filozofem Massimo Cacciari. Wygląda na to, że ich kryzysy małżeńskie są upubliczniane, bo oboje tego chcą. I niczym nie dziwi fakt, iż rozwód Premiera staje się powoli sprawą rangi państwowej.