Muzyka taka jak ta musiała powstać w Nowym Jorku – monstrualnym kulturowym tyglu, gdzie krzyżują się wszelkie światowe trendy. Nawet jeśli od razu słychać, że Stephanie pochodzi z dzielnicy jednoznacznie kojarzonej ze społecznością murzyńską. Jest więc w tych piosenkach i soulowa wrażliwość, i energia R’n’B, i funkowa pulsacja. Sposobem śpiewania, ale też z powodu społecznego zaangażowania McKay przypomina Lauryn Hill i Erykah Badu. Ma też w sobie coś z czarnej gwiazdy lat 70. – Diany Ross.

Uwagę zwracają ciekawe, gęste teksty Stephanie. W plastycznych obrazkach z życia czarnej mniejszości w Ameryce jest zachęta do aktywności, emancypacji i głośnego wyrażania własnych poglądów. Ale jest też sporo ciepła i refl eksji. „Tell It Like It Is” to również hołd, jaki artystka składa swojemu rodzinnemu miastu. Można to usłyszeć choćby w „Jackson Avenue”, gdzie wspomina „dawne dobre czasy” i przyjaciół, z którymi dorastała na jednej ulicy. „Nie mieliśmy nic poza miłością” – śpiewa, nie kryjąc tęsknoty za tamtymi cudownymi latami... Nie sposób jej nie wierzyć.

Stephanie McKay, „TELL IT LIKE IT IS”, My Music