GALA: Rudy, ognisty kolor włosów zmieniłaś na romantyczny blond. Co cię do tego skłoniło?

SYLWIA GLIWA: Zastanawiałam się nad tą zmianą długo. Poprzednia fryzura po prostu mi się znudziła. W blondzie czuję się lepiej. Ten kolor bardziej pasuje do mojej osobowości. Odświeżenie wizerunku pozytywnie wpłynęło na mnie jako kobietę i aktorkę.

GALA: Odwiedzasz salony urody?

SYLWIA GLIWA: Raz w miesiącu chodzę na masaż twarzy. Zabiegi są jednak dla mnie zbyt czasochłonne. Nie potrafię wytrzymać 15 minut w maseczce!

GALA : Czy jesteś systematyczna w dbaniu o urodę?

SYLWIA GLIWA: Oczywiście, bo wiem, że to procentuje. Już jako 14-latka zaczęłam wklepywać sobie pod oczy krem mamy. Nigdy nie poszłabym spać bez demakijażu.

GALA : Lubisz zwracać na siebie uwagę?

SYLWIA GLIWA: Kiedyś nie lubiłam rzucać się w oczy, wolałam nie wyróżniać się strojem. Dziś jestem jednak świadoma swojej kobiecości i zamiast się ukrywać, wolę ją podkreślić.

GALA : Często zmieniasz kosmetyki czy pozostajesz wierna ulubionym markom?

SYLWIA GLIWA: Za każdym razem, gdy wchodzę do perfumerii, chcąc kupić nowy kosmetyk do makijażu, wybieram coś z kolekcji mojej ulubionej firmy. Jestem jednak otwarta na nowości, chętnie próbuję nowinek kosmetycznych. Zwracam też uwagę na piękne zapachy kosmetyków. W kwestii pielęgnacji, czyli kremów, radzę się swojej kosmetyczki.

GALA : Czy jest jakaś gwiazda, której zazdrościsz urody?

SYLWIA GLIWA: Podziwiam długie nogi Umy Thurman i Heidi Klum, ale z powodu moich też nie mam kompleksów! (śmiech)

GALA : Masz jakieś urodowe sekrety?

SYLWIA GLIWA: Włosy płuczę w naparze z liści brzozy. To sposób na błyszczącą fryzurę. Jest to stara receptura rodzinna odziedziczona po prababci. Piję też codziennie bogaty w mikroelementy napar z pokrzywy.

GALA : Co powinna zrobić kobieta, by poczuć się atrakcyjnie?

SYLWIA GLIWA: Podobno pończochy i pas do bielizny działają na mężczyzn jak magnes. Każda kobieta powinna raz na jakiś czas pokazać się tak swojemu mężczyźnie.

GALA : Jak spędzasz wolny czas?

SYLWIA GLIWA: Zdecydowanie aktywnie. Mam swoje ulubione miejsce w Warszawie – Multico Wellness & Spa. Mogę tam poćwiczyć, popływać, ale też odpocząć. Niedawno spędziłam tydzień na Kaszubach, gdzie średnio trzy godziny każdego dnia jeździłam na rowerze. Dużo radości dało mi obcowanie z naturą i zapachem wiosny.

GALA : A gdzie wyjeżdżasz na swoje letnie wakacje?

SYLWIA GLIWA: Uwielbiam ciepłe i egzotyczne kraje. Tydzień spędzam na plaży, a przez pozostałą część urlopu zwiedzam ciekawe miejsca.

GALA : Lubisz się opalać?

SYLWIA GLIWA: Jestem na to zbyt niecierpliwa. Poza tym nie podoba mi się mocna opalenizna. Lubię swoją jasną cerę.

GALA : Co bierzesz ze sobą na plażę?

SYLWIA GLIWA: Książkę, kremy z wysokimi filtrami, delikatny róż do policzków i wodę kwiatową. Uwielbiam ładnie pachnieć na plaży!

GALA : Zdarza ci się porównywać wtedy z innymi kobietami?

SYLWIA GLIWA: Lubię obserwować piękne kobiety. Podobają mi się te lekko muśnięte słońcem, niezbyt opalone.

GALA : Jak określiłabyś swój styl?

SYLWIA GLIWA: Czasami wybieram klasykę, jednak na co dzień wolę swobodę. Lubię też ubrania vintage. Kupuję rzeczy w second- handach, później bawimy się z mamą w ich przerabianie. Na jedną z imprez włożyłam spodnie, za które zapłaciłam... pięć złotych. Usłyszałam wtedy mnóstwo komplementów.

GALA : W sklepie jesteś racjonalistką czy raczej rozrzutną zakupoholiczką?

SYLWIA GLIWA: Racjonalistką. Długo się zastanawiam nad czymś, co mi się podoba, nie kupuję od razu, tylko ewentualnie wracam po to później. Wolę ubrania szyte na miarę – są oryginalne i idealnie pasują. Ilekroć wychodzę kupić sobie ciuchy, wracam z czymś do wyposażenia domu, na przykład ze świecznikiem albo lampą. Poza tym zawsze długo się zastanawiam, czy kolejna para butów jest mi potrzebna.

GALA: W filmie „Poszkodowani” zagrałaś narkomankę, w „Śmierć za śmierć” – prostytutkę, w „Dzisiaj jest piątek” – kochankę. Która z tych ról była najtrudniejsza?

SYLWIA GLIWA: Żadna z nich. Najtrudniejsza była dla mnie praca w Teatrze Miejskim w Gdyni w „Braciach K.”, gdzie jednocześnie grałam trzy role. Było to duże wyzwanie fizyczne.

GALA: Czy jest taka rola, której byś się nie podjęła?

SYLWIA GLIWA: Chyba tylko w filmie erotycznym. Chociaż, kto wie... To pewnie zależałoby od scenariusza (śmiech).