SZYMON MAJEWSKI Mogę być kim chcę

Udostępnij

Był już Magdą M., miss Rosji i Bułgarii, Anną Marią Wesołowską, Karolem Strasburgerem, Ąckim, dresiarzem Sebą i Czerwonym Kapturkiem. Właśnie rusza nowa transza „Szymon Majewski Show”, w której zobaczymy go jako ojca Amateusza. Która z tych postaci jest najbliższa polskiemu komikowi numer jeden?

SZYMON MAJEWSKI Mogę być kim chcę

GALA: Powiedz, ilu jest Majewskich?

SZYMON MAJEWSKI: Jestem zodiakalnym Bliźniakiem, więc na pewno jest nas dwóch.

GALA: Miewasz w związku z tym rozdwojenie jaźni?

SZYMON MAJEWSKI: Zdarza się, że jadąc do pracy do telewizji, przejeżdżam koło budki Ruchu i zawsze sobie myślę, że chciałbym w tej budce posiedzieć chociaż na pół etatu, jako starsza pani lub pan.

GALA: Chcesz uciec przed sobą samym?

SZYMON MAJEWSKI: Chcę poczuć tętno normalności. O rany, zaczynam mówić jak literat! Kiedy jeździliśmy nad morze, obsesyjnie męczyłem moją żonę taką oto wizją: „Wyobraź sobie, że pracuję w radiu, ale na pół etatu dorabiam sobie jako rybak. Pływam kutrem, śmierdzę dorszem. W radiu jestem do godziny 18, potem jadę pociągiem do Gdańska, w nocy pływam na kutrze, śpię w pociągu i z dworca jadę z powrotem do radia”.

GALA: Skąd te obsesje?

SZYMON MAJEWSKI: Człowiek, który jest tzw. osobą publiczną tudzież „gwiazdą”, zaczyna tracić kontakt ze społeczeństwem. Tracę kontakt z normalnym życiem, bo ludzie przy mnie inaczej mówią. Te rozmowy są jakby wyreżyserowane. Małżeństwo, w którym normalnie pada tekst: „Weź, Kunegunda, rusz dupsko, bo spóźnimy się na pociąg”, nagle, widząc mnie, mówi: „Czy czytałeś ostatnio »Gazetę Wyborczą « i artykuł o recesji? Jest on niezwykle trafny”.

GALA: Na co dzień podszywasz się pod kogoś innego?

SZYMON MAJEWSKI: Zawsze miałem potrzebę bycia kimś innym, niż w danym momencie jestem. Niedawno byłem z rodziną w Bukowinie Tatrzańskiej, gdzie jeździłem na nartach. Znajomi, którzy porozjeżdżali się za granicę, dziwią się: „Co ty, zwariowałeś?! Będą jeździć za tobą i w ogóle nie poczujesz się na luzie”. Mówię im: „Mam sposób”. Kupiłem sobie kominiarkę i jeździłem w kominiarce. Nareszcie mogłem usłyszeć, stojąc w kolejce do wyciągu, jak mąż mówi do żony: „Ruszaj dupę, bo nie będziemy tak długo stali”. Albo jak dwóch górali umawia się na chlanie.

GALA: I obiady w knajpach też jadłeś w kominiarce?

SZYMON MAJEWSKI: Kominiarka miała bardzo fajne wycięcie na usta, więc zdarzało mi się siedzieć w kasku i jeść np. oscypka.

GALA: Kiedy po raz pierwszy zmieniłeś się w kogoś innego?

SZYMON MAJEWSKI: Ustawowo każdy w przedszkolu przebierał się za jakieś typy na bal przebierańców. To był cały rytuał. Ojciec projektował, a mama szyła kostiumy. Do tego stopnia się angażowałem w sytuację, że stawałem się postacią, za którą zostałem przebrany. Potrafiłem też – kiedy przyszedłem do szkoły spóźniony – powiedzieć nauczycielce, że był pożar, a ja pomagałem strażakom. Opisywałem dokładnie, jak wyglądał strażak, jak miał na imię, że trzymałem sikawkę... Nawet łzy napływały mi do oczu. I kobieta mi wierzyła. Zawsze rola kogoś, kim w danym momencie nie jestem, bardzo mi pasowała. Pamiętam, jak będąc harcerzem, trafiłem do pociągu, który był pełen hipisów jadących do Częstochowy na pielgrzymkę. I nagle w ciągu pięciu minut przeobraziłem się w hipisa do tego stopnia, że myśleli, że jestem jednym z nich. Wysiadłem z pociągu już jako hipis, natomiast w plecaku miałem mundurek harcerza. Wujek, który jest psychiatrą, twierdzi, że były to początki mitomani.

GALA: Dlaczego masz taką potrzebę, żeby nie być tu i teraz tym, kim jesteś?

SZYMON MAJEWSKI: To jest jakaś forma ucieczki. Ale nie lubię taniej literatury, więc nie będę mówił, że to ucieczka przed rzeczywistością. Nie. To raczej zabawa.

GALA: Masz cudownie, bo na dodatek bawisz się w pracy.

SZYMON MAJEWSKI: Moja praca nie jest poważna. Gdybym był poważny, to nikt by tego programu nie oglądał. Jest on projekcją moich paranoi, projekcją mnie. Te momenty, które są mocne w tym programie i które są słabe, to też jestem ja. Te najbardziej hardcorowe żarty i te, które są górnolotne – to też ja. I jest w tym jakiś rodzaj asekuracji, że za każdym razem jest taka „rezerwowa niepoważna osoba”, do której można uciec. Moja żona w ogóle nie może ze mną dojść do ładu i wciąż powtarza, że ma trójkę dzieci. Strasznie mnie to wkurza, bo to wali w moje męskie ego. Ale tak jest. Praca dała mi możliwość bycia wciąż niepoważnym. Płacą mi za to, że jestem dzieckiem.

GALA: Jesteś wyrazisty. Lubisz innych wyrazistych?

SZYMON MAJEWSKI: Lubię przeciwności, dlatego bardzo mnie ciągnie do rozmowy z Romanem Giertychem albo z Jackiem Kurskim. Ciągnie mnie do takich kontrowersyjnych ludzi. Często ktoś mówi mi: „Daj spokój, przecież Wojciech Cejrowski ma okropne poglądy”. Ja na to: „OK, ale ma mocną osobowość, jest barwny w tym, co robi, i ciekawi mnie”.

GALA: Podobno wcieliłeś się w ponad pięćdziesiąt postaci.

SZYMON MAJEWSKI: Rzeczywiście, dużo było tych ról. Często udawałem kobiety. Marcin Daniec mi zarzucał, że to jest najbardziej tani chwyt kabaretowy – facet przebierający się za babkę. Byłem Magdą M., Elżbietą Jaworowicz. Wiem, że pani Elżbieta to oglądała i była zadowolona.

GALA: Najboleśniejsza przemiana?

 

SZYMON MAJEWSKI: W Magdę M. Dlatego że charakteryzacja wiązała się z zakładaniem szkieł kontaktowych, których nienawidzę, podciąganiem powiek do góry, żebym miał trochę większe oczy, i przylepianiem ich specjalnymi plastrami. To był taki sztuczny lifting. Okropne! Miałem też sztuczny biust, który jest dosyć ciężki. Przy okazji pozdrawiam wszystkie kobiety, które są w stanie nosić te cztery czy pięć kilo przed sobą!

GALA: Z którą z tych ról najbardziej się utożsamiasz?

SZYMON MAJEWSKI: Najfajniej czułem się jako Ącki. Ącki to jest niewykąpany Majewski, a Majewski to jest wykąpany Ącki. Wielokrotnie było tak, że kiedy mieliśmy iść z żoną na jakąś imprezę, ona pytała: „Mam prasować tę sukienkę czy nie? Bo jeżeli idzie Ącki, to ja nie idę”. Ale tak naprawdę najbardziej utożsamiam się z Sebkiem – łysym dresiarzem, który robi wywiady do TVN 24 Dress. Sebek spełnił moje marzenie o poczuciu siły. Miałem wiele propozycji „sklepania michy”, przeważnie przez taką dresową ekipę. Swego czasu dostałem łomot i miałem zszywaną głowę. I teraz, jak jestem Sebą, to mam wrażenie, że mogę roznieść wszystko. Graliśmy epizod z Sebą i na plan musiałem przejść 100 metrów zwykłą ulicą. Pierwsza reakcja: ludzie się rozstępują i spuszczają oczy w dół, widząc mnie w archaicznym dresie sprzed dziesięciu lat. Zobaczyłem, jaki respekt wzbudzają dresiarze.

GALA: To kręci?

SZYMON MAJEWSKI: Tak. Poczułem się księciem ulicy. Nikt nie analizował, czy pod tym dresem jest rzeczywiście zwój mięśni.

GALA: Tak wielkie znaczenie ma kostium?

SZYMON MAJEWSKI: Cały czas żyjemy w jakimś nieprawdopodobnym schemacie. W Polsce, żeby wymusić na ludziach respekt, zakłada się dres. A kiedy ktoś ubiera się w wąską marynarkę, myje włosy, używa perfum – staje się gejem. Przypominamy świat zwierząt. Dlaczego pies się jeży? Bo chce zwiększyć swoją objętość. Tak jak indyk czy paw. Każdy ma potrzebę okazywania siły.

GALA: Przebierając się za kobiety, odkrywałeś w sobie kobiecość?

SZYMON MAJEWSKI: Mam wrażenie, że trochę jestem kobiecy. Będąc chłopcem, uwielbiałem się przebierać w jakieś fatałaszki. Mama miała sporo ciuchów przedwojennych: długie rękawiczki, kapelusze. Nie poszło to jakoś dalej, bo wtedy bym ci o tym w ogóle nie powiedział. Myślę, że w każdym z nas drzemie pierwiastek płci przeciwnej. Często obserwuję, że gdy na prośbę jakiegoś chłopaka pozuję z nim do zdjęcia i kładę mu rękę na ramieniu, on się cofa. Mam wrażenie, że mamy problem z seksualizmem.

GALA: Inne elementy kobiece w twoim charakterze?

SZYMON MAJEWSKI: Mam ci powiedzieć, że tak naprawdę nazywam się Szymona Majewska?! Ryczę na filmach. Wczoraj, oglądając na YouTube fragment koncertu Depeche Mode, miałem łzy w oczach. Ostatnio popłakuję też przy teledyskach Placebo, a moje dzieci mówią mi: „Tato, jesteś »emo«!”.

GALA: Ale siedzi w tobie macho?

SZYMON MAJEWSKI: Wiesz, o czym marzę? Żeby moja żona pocałowała mnie w rękę. Nigdy jeszcze tego nie zrobiła. Całuje mnie w różne części ciała. A dlaczego nie jest w stanie pocałować mnie w rękę?!

GALA: A po co ci to?

SZYMON MAJEWSKI: Bo bardzo chciałbym. Często przypominam sobie piękny zwyczaj, który był jeszcze w XIX-wiecznej Polsce, że gdy mężczyzna przychodził z pracy, żona zdejmowała mu buty i jeszcze myła nogi. To jest przepiękna rzecz. Żeby chociaż przez jeden dzień mi żona coś takiego zorganizowała...

GALA: Ale to jest marzenie Sebka- dresiarza, a nie twoje!

SZYMON MAJEWSKI: Nie, to jest też moje marzenie!

GALA: A gdyby dano ci taką szansę, żebyś przez dzień był kobietą, to kim chciałbyś być?

SZYMON MAJEWSKI: Najfajniej byłoby być jakąś taką superlaską, która zawsze mi się podobała, żeby móc się podotykać. Nacieszyć się. Fascynują mnie takie z pozoru zimne i inteligentne blondynki jak Sharon Stone czy Magda Cielecka. A najbardziej to chciałbym być z Sharon Stone, która całuje mnie w rękę i myje mi nogi. Piękna scena. Czasami chciałbym być moją żoną. I zrozumieć, jak to jest być moją żoną. Miałbym ochotę wejść w jej głowę i dowiedzieć się, co myśli, kiedy się ze mną całuje. Czy myśli o kimś innym? O jakichś narzeczonych sprzed lat? Chciałbym takie rzeczy wiedzieć.

GALA: Rozmawiamy o rolach i maskach. Twoja rola życia?

SZYMON MAJEWSKI: Rola ojca. Mam dwa żywioły, które wypełniają moje życie: dom i praca. Jeśli w pracy jestem wariat, to w domu mniej.

GALA: Co to jest życie?

SZYMON MAJEWSKI: Życie jest spożyciem. To moje motto życiowe. Zaczerpnięte z kefiru.

GALA: Musisz je spożyć przed terminem?

SZYMON MAJEWSKI: A termin jest na wieczku. Ale nikt jeszcze nie spojrzał na wieczko. „Spożyć przed terminem”– czyli przeżyć życie fajnie, do końca.

GALA: Mówi się o tobie „czołowy świr V RP ”. Kim jesteś naprawdę?

SZYMON MAJEWSKI: „Zwojem mięśni przyczajonych do skoku”. Mam metr dziewięćdziesiąt. Moc pod kontrolą.

GALA: Możesz być wieloma postaciami. A czułeś kiedyś, że jesteś nikim?

SZYMON MAJEWSKI: Wielokrotnie próbowano mi udowodnić, że jestem zerem. Miałem też takie momenty zwątpienia. Pamiętam, że dziadek mi tak podśpiewywał w dzieciństwie: „A że Szymon nie jest kiep, to z tej mąki będzie chleb”. Gdy miałem takie momenty, że mi się wszystko na głowę waliło – matura, szkoła – to mi ta przyśpiewka dziadka pomagała. Żałuję tylko, że dziadek nie dożył tego momentu, kiedy mógłby zobaczyć, że „z tej mąki jest chleb”. Teraz staram się tak patrzeć na swoje dzieci. Bywam zły, jak zdarzy im się jakaś gorsza ocena na półrocze, ale w nie wierzę.

 

GALA: Mówi się, że udawać to trochę być nie na miejscu. Zdarzyły się takie sytuacje, w których czułeś się nie na miejscu?

SZYMON MAJEWSKI: Czasami w Krakowie czuję się nie na miejscu. Na przykład w knajpie Dym. Poszedłem tam kiedyś. Trzy stoliki dalej siedziało dwóch typowych krakusów – superintelektualistów, w oparach dymu, w nastrojach „nieprzysiadalnych”, w szalikach i okularach. I usłyszałem, jak jeden do drugiego powiedział: „Ten tutaj?”. Zacząłem się śmiać.

GALA: Twój idol w udawaniu?

SZYMON MAJEWSKI: Dziadek Ignacy, żołnierz AK. Postać nietuzinkowa, wesoła. Po wojnie spędził dwa lata w armii amerykańskiej we Włoszech. Jak byłem mały, siadałem na dywanie, a dziadek coś malował i coś mówił do siebie różnymi głosami. Uwielbiałem to. Poza nim: Kobuszewski i Cybulski. Noszę w klapie znaczek z Cybulskim, który kupiła mi Magda. Podoba mi się jego aktorstwo-nieaktorstwo. Lubię niejednoznaczne postaci.

GALA: Gdy będziesz miał 50 lub 60 lat, nadal będziesz się wygłupiał w telewizji?

SZYMON MAJEWSKI: Bywa to żenujące, taki brykający 60-latek. Ale z drugiej strony żenujący bywa też przedwcześnie wierzący w swoją misję mistrz.

GALA: Zadałam te pytania, bo powinieneś przechodzić kryzys czterdziestolatka.

SZYMON MAJEWSKI: Mam kryzys, ale raczej taki łagodny. Jestem skoncentrowany, robię jakieś pompki, uprawiam fitness, biegam. Wziąłem się za siebie. Miałem taki okres fascynacji jedzeniem: jak się sytuacja ekonomiczna poprawiła, to zamiast jednego kabanosa potrafiłem zjeść siedem.

GALA: Jak się czuje człowiek, dzięki któremu stacja zarobiła 28 milionów złotych?

SZYMON MAJEWSKI: O choroba! Muszę iść do kasy to odebrać!

Komentarze

Marcelina Zawadzka

Vero Moda - Sweter

Kup teraz

129.9 zł

Spódnica sp25

Kup teraz

89 zł

Carinii - Szpilki

Kup teraz

179.9 zł

Mango - Płaszcz Manuela

Kup teraz

199.9 zł