Kiedy myślę o letnich wakacjach, oczami wyobraźni widzę piękne plaże. Na Teneryfi e miałam okazję poleżeć chwilę na najbardziej znanej, Los Americanos – mówi Sylwia Gliwa. – Jest wyjątkowa, bo nie pokrywa jej typowy dla wyspy czarny wulkaniczny piasek. Nie zapomnę też nowych doznań kulinarnych. W restauracji Mesón del Norte, niedaleko malowniczej miejscowości Masca, najbardziej smakował mi królik pieczony z... ziołami prowansalskimi. Innym popisowym daniem tutejszej kuchni jest przystawka – pasta z koziego sera i z papryki podawana na grzankach. Absolutnie przepyszne są także kanaryjskie banany. Słodsze i bardziej aromatyczne od tych południowoamerykańskich. Olbrzymią atrakcją dla turystów jest najwyższa góra na Teneryfie i w całej Hiszpanii, wulkan Teide (3718 m n.p.m.). Miałam szczęście, że mogłam stanąć na jego szczycie, ponieważ trzeba mieć specjalne pozwolenie. Ale naprawdę warto się o nie postarać. Tak właśnie wyobrażam sobie przestrzeń kosmiczną. A na samej górze – wielki błękit... Piękny widok.