Chłodne barwy, metaliczna muzyka. Totalne zniszczenie i chaos. Jest początek XXI wieku. Maszyny zyskały samoświadomość i uznały ludzi za wrogów. Od kilku lat trwa wojna, którą człowiek przegrywa. Ruch oporu nie zamierza jednak składać broni. Dowództwo opracowało właśnie plan zniszczenia centrali wroga. Problem w tym, że jednocześnie – w przeszłości – nieoczekiwanie ginie przyszły ojciec przywódcy powstania Johna Connora (Christian Bale). Jak nietrudno się domyślić, ma to wielki wpływ na przyszłość. Jedyną szansą ludzkości pozostaje Marcus (Sam Worthington) – pół człowiek, pół robot... Film jest sprawnie zrealizowany, wciągający. Nawet jeśli czasem siada napięcie i dojmująco brakuje Arnolda Schwarzeneggera. Mimo to warto zobaczyć.

„TERMINATOR: OCALENIE”, reż. McG, wyst. Christian Bale, Sam Worthington, w kinach od 5 czerwca