TOMASZ I DOROTA ADAMKOWIE Patrzymy na siebie jak dwa gołąbki

Udostępnij

Udało mu się coś, o czym do dziś marzy Andrzej Gołota. Został zawodowym mistrzem świata w boksie, a o prawo walki z nim ubiega się m.in. legendarny Evander Holyfield. Tomasz Adamek to w tej chwili jedna z największych gwiazd polskiego sportu. Tylko w „Gali” wspólnie z żoną Dorotą opowiada o wierze, strachu i... seksie przed walkami.

TOMASZ I DOROTA ADAMKOWIE Patrzymy na siebie jak dwa gołąbki

GALA: Prawdą jest to, że pięściarze nie mogą uprawiać seksu przed walką?

DOROTA ADAMEK: Tak. Rzeczywiście przed walką obowiązuje kilkutygodniowa wstrzemięźliwość. Każda ilość testosteronu jest na wagę złota.

TOMASZ ADAMEK: Patrzymy wtedy na siebie jak dwa gołąbki. Tylko buziaczek na dobranoc.

GALA: Dorota, przed każdą walką boisz się o Tomka?

DOROTA ADAMEK: Strasznie się denerwuję. Na kilka dni przed pojedynkiem nie śpię, nie mam apetytu. Z walki na walkę jest gorzej. Obiecuję sobie, że nie będę więcej tego oglądać. A robię to. Siedzę w pierwszych rzędach przy ringu. Mam zamknięte oczy, twarz schowaną w dłoniach. Kiedy słyszę brawa, okrzyki: „Dawaj, Tomek”, wiem, że jest w porządku. Kiedy rozlega się pomruk przerażenia, boję się otworzyć oczy. Serce wali mi jak młot pneumatyczny, boli mnie żołądek. Boję się. Bo każdy cios może się okazać śmiertelny. W Stanach walki są trudniejsze niż w Europie, przeciwnicy mocniejsi. Boję się o naszą przyszłość, bo od boksu zależy nasz byt. Przeprowadzając się tu, postawiliśmy wszystko na jedną kartę.

TOMASZ ADAMEK: Tak naprawdę to nie wiem, co przeżywa Dorota. Nie widzę jej na trybunach. Kiedy walczę, nie patrzę na boki, bo mogę dostać pomiędzy oczy. Koncentruję się na boksie. To moja praca i staram się wykonywać ją jak najlepiej. Przy mnie Dorota musi być twarda, bo nie rozczulam się nad sobą. Przed walką całuje mnie na szczęście i mówi: „z Bogiem”. Nie wiem, czy jej obecność przynosi mi szczęście. Wiem, że jej modlitwa daje mi siłę. Bo wiara góry przenosi.

GALA: To chyba trochę nie fair, że Dorota czuje większy stres niż ty?

DOROTA ADAMEK: Nie wiem, czy większy, ale na pewno gorzej sobie z nim radzę. Tomek jest twardzielem. Zazdroszczę mu odporności psychicznej. Podziwiam go za ten spokój i opanowanie.

TOMASZ ADAMEK: Przed walką do mojej szatni przychodzą znajomi. Witają się, życzą powodzenia. Lubię, kiedy wszyscy zachowują się tak, jakby nic wielkiego się nie działo. Naszym ulubionym filmem jest „Gladiator”. Oglądamy go na rozgrzewkę. Znamy na pamięć każdą scenę.

DOROTA ADAMEK: Czasami myślę, że Tomek jest gladiatorem. Z tą różnicą, że walczy o przetrwanie, a oni walczyli o życie. Ostatnio nasza córka powiedziała, że wolałaby, żeby tata został raczej prezydentem USA, a nie bokserem (śmiech).

GALA: Jak córki reagują na to, że Tomek zarabia na życie boksem?

TOMASZ ADAMEK: Wiedzą, że to jest mój zawód, i szanują to. Zwykle przed wyjściem do szkoły sprzeczają się. Przed walką kłócą się po cichu, szeptem, by mnie nie budzić. W naszym domu w Gilowicach mogły drzeć się, ile wlazło, bo mieliśmy grube ściany. W amerykańskim są cienkie jak papier.

DOROTA ADAMEK: Przed walką Tomek wycisza się. Mniej rzeczy go denerwuje. Nie wyjeżdża na obozy treningowe, nie chce myśleć tylko o boksie, by się nie wypalić.

GALA: Pamiętasz ten pierwszy raz, kiedy ujrzałaś Tomka?

DOROTA ADAMEK: Nie pamiętam dokładnie. Znaliśmy się ze szkoły podstawowej. Lubiłam z nim rozmawiać, bo był wesoły, taka dusza towarzystwa. Spotykałam go w PKS-ie, w drodze do liceum medycznego w Żywcu. Zaiskrzyło między nami w klasie maturalnej. Był przystojny, męski i ciepły, czułam się przy nim bezpiecznie. To była nasza pierwsza miłość.

TOMASZ ADAMEK: Siedziałem na piwie z kolegą, na studniówce Doroty. Mówię do kumpla: „Patrz na tę Górną, niezła laska się z niej zrobiła”. Pochodziła z porządnej, katolickiej rodziny, miała zasady. Była dobrym materiałem na żonę. Niebieskozielone oczy, delikatna jak laleczka. Miała w sobie spokój i pokorę. Była szczera do bólu. Jak jej coś nie pasowało, waliła prosto z mostu. My, górale, nie czarujemy, nie prowadzimy gierek. Dorota sama kupiła sobie pierścionek zaręczynowy. Dałem jej pieniądze. Tak było lepiej, bo ten, który ja bym jej kupił, pewnie nie przypadłby jej do gustu.

GALA: Byłeś przy narodzinach córek?

DOROTA ADAMEK: Był, bo obie przyszły na świat w naszym domu. Cztery siostry Tomka rodziły w domu, więc dla nas taki poród był oczywisty. Przeciął im pępowiny i wziął na ręce.

TOMASZ ADAMEK: Dorota na początku bała się kąpać sama Roksanę. Ja ją kąpałem, zmieniałem pieluszki i karmiłem. Mam wprawę, bo zajmowałem się dziećmi moich sióstr. Wychowałem się wśród kobiet. Robię sobie nawet z moimi dziewczynami peelingi twarzy i maseczki. I wcale nie uważam tego za niemęskie.

GALA: Twój tata zmarł, kiedy miałeś trzy lata. Brakuje ci go?

TOMASZ ADAMEK: Na pewno, choć trudno tęsknić za kimś, kogo się nie pamięta. Czuję, że on jest ze mną. Śnił mi się przed ostatnią walką. Mama trzymała mnie krótko, chcąc zastąpić ojca. Kiedy broiłem, dostawałem lanie kablem lub pokrzywami. Od niej lub od sióstr.

DOROTA ADAMEK: Czasami się śmieję, że pewnie przez ten zimny wychów Tomek został pięściarzem.

GALA: A jak często mówicie sobie, że się kochacie?

DOROTA ADAMEK: Co za pytanie?! Oczywiście, że Tomek często wyznaje mi miłość. Spróbowałby nie!

 

TOMASZ ADAMEK: Jeśli za rzadko mówię, że kocham, Dorota się złości. Kwiaty czy prezenty daję jej rzadko. Kiedyś kupiłem jej korale. Gdy je zobaczyła, powiedziała, żebym jej więcej nie kupował biżuterii. Zamiast na romantyczne kolacje chodzimy na spacery z pieskiem. Jemy w domu, bo odżywiamy się zdrowo. Mamy świra na punkcie organicznej żywności. Jestem na diecie, a wraz ze mną wszyscy domownicy.

GALA: Jaki jest Tomek w domu?

DOROTA ADAMEK: Potulny jak baranek. Ja mu nie daję ulg. Jest nietypowym mężem. Nie muszę mu przypominać o wyrzucaniu śmieci. Nie bałagani, nie rozrzuca skarpetek. Kilka razy ugotował mi obiad. Choć publicznie się pewnie do tego nie przyzna.

TOMASZ ADAMEK: Ugotowałem, bo byłem głodny.

GALA: Kto rządzi w domu?

TOMASZ ADAMEK: A kto może rządzić? Jestem głową rodziny. Szanuję zdanie Doroty, a ona moje. Zwłaszcza jeśli chodzi o wychowanie dzieci. Nie rozpuszczamy ich. Przekazujemy córkom, że życie bywa brutalne, ale wszystkie przeciwności można pokonać, bo one nas wzmacniają.

DOROTA ADAMEK: Mamy układ partnerski. Nie wtrącam się do tego, jaki Tomek kupi samochód. Staram się też nie wtrącać do boksu. Z reguły osiągam to, co chcę. I nawet jeśli on nie jest przekonany do mojego pomysłu, potrafię postawić na swoim.

GALA: Co jest dla was najtrudniejsze w życiu w USA?

DOROTA ADAMEK: Jesteśmy tu zupełnie sami. W Polsce mam rodzinę, na którą zawsze mogłam liczyć. Gdy było trzeba, miałam z kim zostawić dzieci. Dziewczynki tęsknią za babcią, dopytują się, kiedy babcia do nas przyjedzie. Brakuje mi naszego dużego domu w Gilowicach. Może kiedyś kupimy tu dom. Na razie cieszymy się, że jesteśmy razem. Ameryka mnie zahartowała. Nie mamy czasu na rozczulanie się nad sobą.

Komentarze

Marcelina Zawadzka

Vero Moda - Sweter

Kup teraz

129.9 zł

Spódnica sp25

Kup teraz

89 zł

Carinii - Szpilki

Kup teraz

179.9 zł

Mango - Płaszcz Manuela

Kup teraz

199.9 zł