Chiński dramat wojenny „Władcy wojny”, który niedawno wszedł do polskich kin, to sprawnie zrobiony film, ale w porównaniu z „Trzema królestwami” wypada mizernie. W tym ostatnim sceny batalistyczne zapierają dech w piersiach. Pomysłowość realizatorów idzie w parze z rozmachem. Widać wprawną rękę Johna Woo, reżysera hitów „Bez twarzy” i „Mission Impossible 2”. Rzecz dzieje się w III wieku n.e., gdy Chinami rządził ambitny wojownik Cao Cao, pragnący zjednoczenia kraju. Gdy wypowiedział wojnę zachodniemu królestwu, ono w odpowiedzi zawarło sojusz z południowym. Chiny czeka wielka wojna, w której swoją rolę odegra także piękna kobieta.

„TRZY KRÓLESTWA”, reż. John Woo, wyst. Tony Leun, Takeshi Kaneshiro, od 3 lipca