Wydała Pani trzy poczytne powieści: „Siostra”, „Lustra” i „Sanatorium”. A potem dziesięć lat milczenia...

Co to za milczenie, jeśli w tym czasie byłam współscenarzystką [razem z Andrzejem Saramonowiczem, pry- watnie mężem pisarki – przyp. red.] lmów „Lejdis” i „Jak się pozbyć cel- lulitu” oraz serialu „Tango z anio- łem”. Pracowałam też przy produk- cji lmów „Testosteron” i „Idealny facet dla mojej dziewczyny”. Po pro- stu na jakiś czas zmieniłam gatunek. To było naprawdę dziesięć intensywnych lat. Nie mówiąc już o tym, że jed- nocześnie wychowywałam dzieci i przygotowywałam się do pisania „Xiąg Nefasa” właśnie. Pisanie po- wieści to czynność wymagająca cał- kowitego odwrócenia się od codzienności, wejścia w świat bohaterów i podążania za nimi. Być może są lu- dzie, którzy potra ą pisać z dosko- ku i korzystać z każdej wyrwanej go- dziny. Ja niestety tak nie umiem.

A jak Pani pracuje? Narzuca sobie Pani dyscyplinę?

Staram się pisać codziennie. Budzę się wcześnie, poranek to moja ulubiona pora pracy. Unikam hałasu i domowego rozgardiaszu, zaszy- wam się w gabinecie, puszczam klimatyczną muzykę i na kilka godzin znikam dla reszty domowników.

Pani poprzednie książki dotyczyły ważnych współczesnych problemów: aborcji, eutanazji, traum przeszłości. Najnowsza opowiada o czasach wczesnego średniowiecza w Polsce. Skąd ta- ka zmiana tematu? 

Średniowiecze to moja ulubiona epoka jeszcze z czasów moich studiów historycznych. Z jednej strony mroczne i dzikie, z drugiej – wznios- łe i mistyczne. Mogłam z niego czerpać wątki garściami: spiski, zdrady, wojny, krucjaty, epidemie, rycerze, mnisi, szaleni władcy, kochankowie, a do tego wszystko mroczne, krwa- we i zanurzone w magii. Cudowny materiał do stworzenia powieści przygodowej, która pozwoliła mi uciec od codziennego świata.

 

Dlaczego chciała Pani od niego uciec?

Myślę, że byłam zmęczona współ- czesnością i potrzebowałam odmiany. I wydaje mi się, że podobny mechanizm może kierować czytelnika- mi, którzy sięgną po „Xięgi Nefasa” – ucieczka od tego, co w ich życiu codzienne i zwyczajne.

A jak powstawała ta powieść? Przekopywała Pani biblioteki, muzea, zwiedzała zamki? 

To były rzeczywiście godziny spę- dzone na docieraniu do źródeł, szpe- raniu w bibliotekach i antykwaria- tach. Na szczęście wiele opracowań, a nawet tekstów źródłowych jest już dostępnych w internecie. Dzięki sie- ci można też skorzystać z wiedzy mi- łośników historii. Zdarzało mi się tra ać na fora, na których toczyły się burzliwe spory o to, czy częściej średniowieczne buty szyto ze świń- skiej, czy koziej skóry. Przyznam jednak, że najwięcej meta zycznej przyjemności dawało mi obcowanie i „dotykanie” materialnych śladów polskiego i nie tylko polskiego śre- dniowiecza: murów, broni, monet, ozdób, a nade wszystko relikwiarzy. Zachwycił mnie na przykład reli- kwiarz św. Korduli z X wieku przy- pominający kształtem żółwia.

Kim jest tytułowy Nefas?

Pierwowzorem postaci Nefasa jest Gall Anonim – autor pierwszej polskiej kroniki. Ponieważ niewiele o nim wiadomo, więc go nieco rozbudowałam. U mnie jest nie tylko dziejopisem, ale też szpiegiem, podróżnikiem, awanturnikiem, który uciekając przed dawnymi grzechami, trafia do Polski. Tu znajduje wielką miłość i cel, któremu poświęci swoje życie.

W Pani powieści nudnawa i mar- twa historia pierwszych Piastów okazuje się wciągająca jak serial.

Pierwsza część „Xiąg Nefasa” opo- wiada o czasach rywalizacji Bolesła- wa Krzywoustego z bratem Zbigniewem o władzę. Jeśli Krzywousty nie doczeka się męskiego potomka, straci tron. Nefas usiłuje wesprzeć Krzywoustego i zwraca się o pomoc do groźnego, pogańskiego boga Trygława. Jednego dnia rodzi się troje dzieci, których losy – w wyniku działania Trygława – zostają splecione. Wśród nich jest potomek Krzywoustego. Igranie z bogami ma swoją cenę i wkrótce Nefas się o tym przekona. Pracuję już nad drugim tomem.

Pani ożywia średniowiecze, czytając książkę, widzi się strukturę tkanin i słyszy szepty kochanków w komnatach. To bardzo filmowe zabiegi.

Z punktu widzenia pisarza polskie średniowiecze to czas idealny. Mała liczba źródeł, zarówno pisanych, jak i materialnych, otwiera drogę do twórczego uzupełnienia luk. To, jak zachowywał się Krzywousty – czy lubił swoją żonę, czy za nią nie przepadał, z kim się liczył, kogo obawiał, czy był popędliwy, odważny, okrutny, czy łagodny – zależało w dużym stopniu ode mnie.

Ta powieść należy do gatunku fantasy? 

I tak, i nie. Bo to, co przez nas, ludzi współczesnych, jest postrzega- ne jako magiczne, przez człowieka średniowiecznego było odbierane jako rzeczywiste. Możliwość uno- szenia się w powietrzu, powstrzymywania żywiołów, uzdrawiania, a nawet wskrzeszania zmarłych to były zwyczajne atrybuty świętych. Zwyczajne, a więc normalne. I właśnie taka magia pojawia się w mojej powieści. Nie ma w niej klasycznych elementów fantasy: smoków, krasnoludów i elfów. I dlatego określi- łabym „Xięgi Nefasa” jako powieść przygodową z elementami fantasy.

Kronikarz Nefas zawiera pakt z pogańskim bogiem Trygławem. Od tego zależą losy pierwszych Piastów. Czy Pani wierzy w magię?

 

W powieści magia jest elementem konstrukcji fabuły. Jeśli zaś cho- dzi o mój osobisty stosunek do zja- wisk nadprzyrodzonych, ujmę to tak: postrzegam siebie jako osobę myślącą realistycznie, ale zosta- wiam pewien margines dla rzeczy i zjawisk, których mój umysł nie jest w stanie jednoznacznie wyjaś- nić. Nie rozstrzygam o ich prawdzi- wości, natomiast dopuszczam ich ponadracjonalną możliwość. Przy- najmniej do czasu pojawienia się racjonalnej odpowiedzi.

Z tego, co mi wiadomo, zajmowa- ła się Pani jednak kiedyś stawia- niem tarota.

Faktycznie, wiele lat temu tarot mnie niezwykle zafascynował. Po pewnym czasie odkryłam jednak, że nie można się nim zajmować, sto- jąc jedną nogą w tajemnym, a dru- gą w realistycznym świecie, i doko- nałam wyboru: porzuciłam inny wymiar na rzecz tego realnego.

Ogląda Pani serial „Gra o tron”? Czytając „Xięgi Nefasa”, pomyślałam, że w książce panuje podobny klimat – dokładnie prze- mieszana jest fantazja z okrutną rzeczywistością.

Serial zachwycił mnie tempem, roz- budowaną intrygą i rozmachem. Jako osoba, która zajmuje się też produkcją lmową, jestem pełna po- dziwu dla realizatorów. A czy „Xię- gi Nefasa” to polska „Gra o tron”? Ja się boję takich zestawień, poza tym to mogą ocenić tylko czytelnicy.