Londyn, godzina 9 rano. Bogaci mieszkańcy modnej dzielnicy Chelsea jadą swoimi luksusowymi samochodami do pracy. Ale nie wszyscy. Pewna rudowłosa, uśmiechnięta 67-letnia kobieta zamiast do popularnego na Wyspach Brytyjskich Jaguara wsiada na swój rower. Ma na sobie porozpruwany w wielu miejscach dziergany sweter i szerokie spodnie z agrafkami przy nogawkach. Jedną ręką trzyma kierownicę, a w drugiej ma dopalającego się papierosa. Przejeżdża na czerwonym świetle przez ruchliwe skrzyżowanie przy Kings Road. „Dajcie mi spokój” – szepcze pod nosem, gdy wściekli kierowcy zaczynają na nią trąbić. Po chwili się zatrzymuje. Zsiada z roweru i wchodzi do niewielkiego sklepu z napisem „World’s End”, gdzie na wystawie są T-shirty z okolczykowaną królową Elżbietą II. „To sklep z pamiątkami?” – pytają nierozgarnięci japońscy turyści. „A skąd!” – odpowiada im szalona rowerzystka. „To miejsce, w którym rozpoczęłam przygodę z modą” – mówi i zaprasza do środka.

MALCOLM ZBAWCA

A w środku każdego, kto odważy się tam zajrzeć, czeka niespodzianka. Butik tej najbardziej rozpoznawalnej brytyjskiej projektantki w luksusowej dzielnicy Chelsea to już miejsce kultowe. Można w nim dostać nie tylko ubrania z jej najnowszej kolekcji, ale także wiele punkowych elementów garderoby, które Vivienne spopularyzowała w latach 70. W World’s End znajdziemy więc lateksowe kostiumy, pejcze i poszarpane T-shirty. Choć dzisiaj wszyscy podziwiają awangardowe pomysły brytyjskiej projektantki, na początku jej kariery zawodowej nic nie wskazywało na to, że w kreacjach Westwood będą kiedyś chodzić same gwiazdy. Nic nie wskazywało także na to, że w ogóle będzie projektantką! „Moja rodzina była średnio zamożna, dlatego jako dwudziestokilkulatka wybrałam tak zwany pewny zawód. Od razu po szkole... wróciłam do szkoły. Tym razem w roli nauczycielki nauczania początkowego” – zdradziła w jednym z wywiadów. I pewnie do dzisiaj użerałaby się z niegrzecznymi dzieciakami, gdyby nie spotkanie w 1965 roku z późniejszym menedżerem grupy Sex Pistols – Malcolmem McLarenem. „To była miłość od pierwszego wejrzenia” – wyznała kiedyś w wywiadzie. Vivienne postanowiła rozstać się dla niego ze swoim pierwszym mężem Derekiem Westwoodem. Zrezygnowała także ze spokojnego trybu życia, jaki wcześniej prowadziła. „Malcolm otworzył przede mną drzwi do magicznego świata mody. Zachęcił do robienia rzeczy, o jakich nigdy wcześniej nie śniłam” – powiedziała. W 1970 roku wspólnie otworzyli awangardowy sklep Let It Rock, znany dzisiaj jako World’s End, gdzie sprzedawali ubrania i dodatki, które w drugiej połowie lat 70. musiał mieć każdy szanujący się brytyjski punkowiec. „Cały undergroundowy Londyn chodził do butiku Westwood i McLarena w poszukiwaniu modnych ciuchów. To było dla nas magiczne miejsce” – zdradził znany w tamtych czasach muzyk Adam Ant.

KRÓLOWA IDOLKA

Z niejasnych do końca powodów współpraca i związek pary McLaren – Westwood zakończyły się w 1983 roku. Vivienne nigdy nie chciała powiedzieć, co tak naprawdę między nimi zaszło. W kuluarach szeptano, że Malcolm źle ją traktował. Niektórzy twierdzili, że ją bił. Pogłoski o ich rozstaniu zarówno na gruncie prywatnym, jak i zawodowym nie przeszkodziły jednak Vivienne w rozwijaniu marki. Nie poddała się. Chciała udowodnić wszystkim, że także bez McLarena potrafi robić ubrania. Może nawet jeszcze lepsze? Tak przynajmniej uważał John Fairchild, wydawca znanego magazynu modowego „Woman’s Wear Daily” („WWD”). W 1989 roku zaliczył ją do grona sześciu najlepszych projektantów na świecie. Przez wiele lat zachwycał się jej kolekcją Harris Tweed z 1987 roku, inspirowaną wizerunkiem młodej królowej Elżbiety II. Podczas pokazu, który odbył się w Londynie, modelki zaprezentowały się w tweedowych spódnicach, sznurach pereł i obcisłych gorsetach. „Tylko w głowie Vivienne mógł się narodzić tak szalony pomysł, by wzorować się na stylu monarchini” – powiedział Fairchild.

SEKS JEST PRZEREKLAMOWANY

Szalone pomysły to w końcu specjalność projektantki. Choć ma już 67 lat, nie zamierza iść na emeryturę. Nie wyobraża sobie, by tak jak inne panie w jej wieku siedzieć w domu i rozwiązywać krzyżówki z wnuczkami. O nie! Vivienne wciąż tryska energią i nowymi pomysłami. Udowodniła to, tworząc jesienno-zimową kolekcję na ten sezon. Zaprezentowała artystycznie powyciągane płaszcze i tuniki, na których widniały kolorowe wzory namalowane przez 7- i 8-latki ze szkoły podstawowej z Nottingham. Odważne decyzje podejmuje także w życiu prywatnym. Jest gotowa zrobić niemal wszystko. W 2006 roku, gdy królowa Elżbieta II przyznała jej Order Imperium Brytyjskiego, Vivienne odebrała go, nie mając na sobie majtek. „Bielizna? A po co? Noszę ją tylko do spodni, do sukienek nigdy!” – przyznała. Głośno także mówi o swoim braku zainteresowania seksem i biseksualnym mężu – 42-letnim Andreasie Kronthalerze. „Młodszy o 25 lat partner dodaje wigoru i bardzo inspiruje. Polecam wszystkim takie związki” – śmiała się Vivienne.

NIEWYPARZONY JĘZYK

 

Znajomi Westwood twierdzą, że projektantka ma niebywałe poczucie humoru, ogromny dystans do siebie, ale za grosz dyplomacji. Zawsze mówi dokładnie to, co myśli, nie zwracając uwagi na konsekwencje. Tak było w przypadku filmu „Seks w wielkim mieście”. Została poproszona o zaprojektowanie sukni ślubnej dla Carrie Bradshaw (Sarah Jessica Parker), co – jak przyznała – uczyniła z wielką chęcią. Później zaproszono ją na premierę filmu. Dostała honorowe miejsce, jednak salę kinową opuściła z hukiem po 10 minutach pokazu. „Co za banał!”– teatralnie wyszeptała do swojego męża, który towarzyszył jej w trakcie projekcji. – „Myślałam, że »Seks w wielkim mieście« to interesująca bajeczka dla dorosłych z powalającymi na kolana stylizacjami, ale to, co zobaczyłam, rozczarowało mnie do głębi” – dodała. Głośno krytykuje także sztukę współczesną. Według niej, wszystko, co powstało po XVIII wieku, nie ma większej wartości. Nie podoba jej się również twórczość popularnej ostatnio artystki i performerki Tracey Emin. „To jedna z moich najlepszych przyjaciółek, ale to, co robi, jest po prostu beznadziejne” – zdradziła. Tematem, który najbardziej porusza Westwood, jest polityka. Projektantka brała udział w kampaniach antynuklearnych, a także udzielała się w głośnej sprawie Leonarda Peltiera, który niesłusznie skazany za zabicie policjanta, spędził w więzieniu 28 lat. Ma również wyrobioną opinię na temat czołowych brytyjskich polityków. „Tony Blair był nieodpowiednim człowiekiem na nieodpowiednim miejscu. Margaret Thatcher miała charakter, ale wyglądała jak mężczyzna” – mówiła. Taka właśnie jest Vivienne! Szalona i bardzo kontrowersyjna. Ciągle zastanawia się także nad tym, czym jeszcze mogłaby się w życiu zająć. „A może by tak muzyką?” – pomyślała ostatnio. Projektantka wydała właśnie album „Catwalk Breakdown” z najlepszymi według niej piosenkami z jej pokazów. Niektórzy zastanawiają się, czy składanka to początek jej kariery muzycznej i czy projektantka chwyci wkrótce za mikrofon i zacznie śpiewać. Niewykluczone. W końcu po niej można spodziewać się niemal wszystkiego.