W sobotnim, finałowym odcinku The Voice of Poland Weronika Curyło walczyła o zwycięstwo w 7. edycji show z Mateuszem Grędzińskim. Finalnie show wygrał wokalista z teamu Andrzeja Piasecznego a podopieczna Tomsona i Braona musiała się zadowolić drugim miejscem. Nie zmienia to faktu, że młoda wokalistka i tak wyrosła na jedną z głównych gwiazd ostatniej edycji formatu. Szczególnie, że jurorzy programu zaczęli ją tak wyraźnie komplementować dopiero w … półfinałowym odcinku na żywo! Nikt chyba na początku nie spodziewał się, że nastolatka dojdzie aż do finału. Choć trzeba przyznać, że jej wykonanie utworu „Sen o Victorii” Dżemu długo nie będzie miało sobie równych.

ZOBACZ: THE VOICE OF POLAND już dzisiaj finał 7. edycji show!

 

Kim zatem jest czarny koń 7. edycji The Voice of Poland w postaci Weroniki Curyło?

Weronika ma dopiero zaledwie16 lat! Jest pochodzenia romskiego, ale urodziła się i wychowała w Polsce. Na lekcje śpiewu uczęszcza do Pałacu Młodzieży w Katowicach. Swoją przyszłość wiąże z muzyką, bo nie wyobraża sobie bez niej życia. Wszystko wskazuje zatem na to, że udział w programie był nie tylko dobrym pomysłem, ale i świetnym punktem startowym dla jej dalszej kariery.

ZOBACZ: THE VOICE OF POLAND Mateusz Grędziński zwycięzcą 7. edycji The Voice of Poland

Czy takową planuje? I czy nie zazdrości Mateuszowi zwycięstwa? To zdradziła tylko nam w ekskluzywnym wywiadzie dla Gala.pl. Z Weroniką rozmawialiśmy zaraz po ogłoszeniu wyników.

 

Jakie emocje w Tobie drzemią zaraz po finale?

Czuję się wspaniale! Cały czas czuję się świetnie choć emocje już po woli opadają… Niemniej cieszę się, że jest już po wszystkim i teraz możemy świętować zwycięstwo Mateusza.

Podejrzewałaś, ze uda Ci się zajść tak daleko w programie?

Nie do końca, ale moim zdaniem wszyscy, którzy dotarli do tego etapu byli na bardzo wysokim poziomie i wszystkich można nazwać zwycięzcami. Każdy z nich był niesamowity. I moim zdaniem wszyscy dzisiaj wygraliśmy.

Nie szkoda Ci jednak, że na ostatniej prostej to Mateusz Cię wyprzedził? W końcu meta była już na horyzoncie…

Nie, absolutnie mi nie szkoda i niczego nie żałuję. Nie czuję żadnego smutku czy powodów do płaczu. Cieszę się, że Mateuszowi się udało, trzymam za niego mocno kciuki i wierzę, że będzie spełniał swoje marzenia bo na to zasługuje.

A co dalej z Tobą? Może jakiś tercet z Twoimi trenerami?

Jeśli chodzi o mnie to  był to bardzo dobry początek mojej drogi. Mam już wizję swojej muzycznej przyszłości. Jakieś plany już są i zamierzam mocno w tym temacie działać.

Jak zamierzasz połączyć to ze szkołą? Bo zdaje się, że jesteś dopiero w liceum…

Tak, jestem w pierwszej klasie szkoły średniej. Wracam zaraz do mojego rodzinnego domu. Dam sobie tydzień na odpoczynek po tych czterech miesiącach intensywnych prób i przygotowań do programu. Odpocznę chwilę i wracam do nauki. Oraz do śpiewu. Bo nie przestanę tego robić!

Zbierasz już materiał na autorską płytę? Kiedy będziemy mogli ją kupić?

Tak, już mam swoje teksty, od jakiegoś czasu piszę je sama. Są też ludzie, którzy chcą mi pomóc więc z każdej takiej przyjaznej i uprzejmej propozycji bardzo się cieszę.

Pochodzisz ze środowiska romskiego. Nie było problemem dla twojego najbliższego otoczenia to, że zdecydowałaś się na udział w tak dużym, rzec by można, komercyjnym, przedsięwzięciu jak The Voice?

W moim przypadku na szczęście nie było takiego problemu. Dostałam bardzo dużo wsparcia i dopingu od mojej rodziny i całej kasty. Nie było ani przykrych sytuacji, ani negatywnych komentarzy ze strony mojej grupy etnicznej, za co bardzo dziękuję i za co jestem niezmiernie wdzięczna. Oby tak dalej!