Władysław Frasyniuk zatrzymany przez policję. Parę minut po godz. 6 rano słynny działacz opozycji PRL został wyprowadzony w kajdankach przez czterech funkcjonariuszy policji ze swojego domu we Wrocławiu. O zatrzymaniu jako pierwsza poinformowała w mediach społecznościowych żona polityka, Magda Dobrzańska-Frasyniuk. Kobieta zwróciła uwagę na to, że policjant, który nagrywał zatrzymanie, zakrywał twarz.

06.10 policja w kajdanach wyprowadziła Władka. Niech żyje dobra zmiana! - czytamy na Facebooku.

Więcej szczegółów na temat zatrzymania zdradził adwokat Frasyniuka. Piotr Schramm wyjawił mediom m.in., że policja nie poinformowała jego klienta dokąd jest przewożony. Wiemy, że Władysław Frasyniuk został przesłuchany w prokuraturze w Oleśnicy. Przesłuchanie przez warszawskiego prokuratora Łukasza Łapczyńskiego trwało zaledwie 10 minut. O godz. 8:40 oskarżony został już zwolniony. Władysław Frasyniuk usłyszał w prokuraturze zarzut naruszenia nietykalności cielesnej dwóch policjantów na służbie. Zapewnił jednak, że przesłuchanie nie było drastyczne.

Powiedziałem, że nikogo nie pobiłem, że odmawiam składania zeznań i że nic nie podpisuję. Wróciłem do stanu sprzed lat, kiedy zachowywałem się tak samo - zdradził mediom.

ZOBACZ: WŁADYSŁAW FRASYNIUK "W szkole moje dzieci słyszały, że jestem kryminalistą. Siedzę, bo ukradłem 80 milionów" [WYWIAD]

Frasyniuk zwolniony po przesłuchaniu

Zatrzymanie Władysława Frasyniuka ma związek ze zdarzeniem, które miało miejsce w czerwcu 2017 podczas obchodów kolejnej miesięcznicy smoleńskiej. Polityk był jedną z kilkudziesięciu osób, które siadając na jezdni próbowały zatrzymać przemarsz przed Pałac Prezydencki. Skończyło się na tym, że został siłą wyniesiony przez policję i zarzucie "przeszkadzania w przebiegu niezakazanego zgromadzenia". Frasyniuk pomimo świadomości konsekwencji nie stawiał się jednak na przesłuchania prokuratury.