Pierre Casiraghi nigdy nie lubił wystawnego życia. Zawsze czuł się skrępowany, gdy przyjeżdżał z mamą i rodzeństwem do rodzinnego zamku w Monako. Nie podobało mu się, że jego ponad 100-metrowy pokój z widokiem na Lazurowe Wybrzeże sprzątały zastępy pokojówek. Nieśmiały blondynek lepiej się czuł w Paryżu, gdzie mieszkał na stałe. Dzisiaj 21-letni książę także nie przepada za wizytami w luksusowym majątku Grimaldich. Pojawia się tam tylko wtedy, kiedy musi. Tak jak ostatnio podczas święta narodowego 19 listopada. Na co dzień woli Mediolan, gdzie na Uniwersytecie Bocconi studiuje ekonomię i mieszka z ukochaną Beatrice Borromeo. „Miałem wiele dziewczyn, ale ona jest miłością mojego życia” – zdradził swoim znajomym. I tym razem chyba nie żartował. Ostatnio włoscy paparazzi zrobili mu zdjęcia, jak ubrudzony białą farbą wnosił walizki do apartamentu, który wynajmuje z Beatrice.

NOWE POKOLENIE

Powodzenie w miłości ma nie tylko przystojny Pierre. Szczęśliwie zakochani są również jego siostra Charlotte i brat Andrea. Piękna księżniczka od dwóch lat spotyka się z Aleksem Dellalem, wnuczkiem brytyjskiego miliardera Jacka Dellala, którego majątek szacuje się na ponad 690 milionów funtów. Najstarszy z królewskiego rodzeństwa nie wyłamał się z szeregu. 24-letni Andrea już od czterech lat jest związany z pochodzącą z Kolumbii Tatianą Santo Domingo. Członkowie jej rodziny są nie tylko wpływowymi finansistami. Jej ojciec jest właścicielem linii lotniczych, ale także najlepiej ubranym przedstawicielem świata biznesu według magazynu „Vanity Fair”.

Z udanego życia uczuciowego młodych Monakijczyków cieszy się przede wszystkim ich matka, księżniczka Karolina. 51-letnia żona Ernsta Augusta de Hannover jest dumna, że jej dzieci, w przeciwieństwie do większości przedstawicieli tej słynnej rodziny, nie przeżywają rozterek miłosnych. Są pierwszym od wieków pokoleniem Grimaldich, które wreszcie nie angażuje się w skomplikowane, a często także tragiczne relacje damsko-męskie, tylko szczęśliwie żyje u boku swoich partnerów. Czy to oznacza, że ciążąca nad królewskim klanem klątwa wreszcie została zdjęta?

TRAGEDIE XX WIEKU

Dziennikarze uwielbiali pisać o niepowodzeniach sercowych władców Monako i ich najbliższych. Królewskie związki kończyły się albo głośnymi rozwodami, albo śmiercią jednego z małżonków. Największą tragedią ostatnich lat było odejście księżnej Grace. 13 września 1982 roku piękna żona Rainiera III zginęła w wypadku samochodowym na jednej z krętych górskich ścieżek. Śmierć Grace odcisnęła piętno szczególnie na życiu jej córek. Młodsza Stefania, która była z matką w samochodzie, do dzisiaj chodzi do psychoterapeuty. Starsza Karolina również popadła w długotrwałą depresję. Przez wiele lat nie mogła dojść do siebie. Zwłaszcza że osiem lat później straciła w wypadku na motorówce ukochanego męża Stefano Casiraghiego.

Mieszkańcy Monako położonego na Lazurowym Wybrzeżu przez stulecia zastanawiali się, co sprawiało, że w tak pięknym miejscu działy się tak straszne rzeczy. Najpierw tłumaczyli je sobie pechem, który z czasem urósł do przekazywanej z pokolenia na pokolenie legendy o klątwie. W 1297 roku na pochodzącego z Genui François Grimaldiego miał ją rzucić jeden ze strażników zamku w Monako. Przebiegły genueńczyk podstępem zabił pilnujących zamku rycerzy, a potem siłą objął władzę w księstwie. Umierający strażnik wyszeptał do François złowieszcze słowa: „Twoja rodzina nigdy nie zazna szczęścia w miłości!”. Od tamtej pory nad księstwem Monako zawisły czarne chmury.

RANDKA DZIĘKI SIOSTRZE

Biografowie Grimaldich już od kilku lat zastanawiają się, co spowodowało, że los się odwrócił. Czy klątwa skończyła się samoistnie, czy to tylko cisza przed burzą? Niektórzy żądni taniej sensacji dziennikarze zaczęli się nawet o to martwić. W końcu o czym będą pisać, skoro urokliwa Charlotte, nieco nieśmiały Pierre i kochający beztroskie życie Andrea wciąż są szczęśliwi. Młodzi książęta śmieją się z „metafizycznego spisku” tłumaczącego wszystkie niepowodzenia ich przodków. Mało tego, uważają, że to straszna bzdura. Zamiast wracać do bolesnej przeszłości ich najbliższych, wolą po prostu cieszyć się teraźniejszością. „Życie jest zbyt krótkie, by wciąż analizować to, co się kiedyś stało. Staram się dobrze bawić” – wyznała Charlotte.

22-letnia piękność i najlepsza partia w Europie, jak mówią o niej bywalcy salonów, jest w udanym związku. Ona i Alex, w którego żyłach płynie brytyjska, irańska i brazylijska krew, są praktycznie nierozłączni. Charlotte już nie może się doczekać, kiedy skończy filozofię na paryskiej Sorbonie i zamieszka ze swoim wybrankiem. Poważnie myśli o przeprowadzce do niego do Londynu. Alex wraz ze znajomymi, Adamem Waymouthem i Richardem Grahamem, założył na East Endzie popularną galerię 20 Hoxton Square. Według niektórych krytyków to najciekawsze miejsce na brytyjskiej mapie kulturalnej. Wciąż zachwycają się organizowanymi tam wystawami. Nic dziwnego, galerię pobłogosławił w końcu ojciec chrzestny Aleksa, słynny fotograf Mario Testino. Dla chłopaka najważniejsza jest jednak opinia Charlotte. Zawsze pyta ją o zdanie na temat twórczości współczesnych artystów. Wciąż dziękuje swojej siostrze Alice, że kiedyś namówiła go do tego, by umówił się na randkę z monakijską księżniczką.

MIŁOSNE PRZEPROWADZKI

 

Alice Dellal od dawna przyjaźniła się z młodymi Casiraghimi. Przez kilka miesięcy była nawet związana z Pierre’em. Ich miłość jednak nie przezwyciężyła różnicy charakterów. Spokojny książę nie do końca dobrze się czuł w towarzystwie szalonej modelki, która imprezowała razem z Elizabeth Jagger. Smak prawdziwej miłości poznał dopiero u boku Beatrice. Spotkali się w Mediolanie w 2008 roku, gdzie oboje studiują. Ale platonicznie podkochiwał się w niej podobno już dużo wcześniej. Zanim spotkał pochodzącą z wpływowej, włoskiej rodziny dziewczynę, oglądał ją w luksusowych pismach, takich jak „Vogue” czy „Elle”. Podziwiał jej urodę także na pokazach mody, na które zabierała go siostra Charlotte. Teraz bowiem Beatrice studiuje prawo, ale wcześniej przez kilka lat pracowała jako modelka. Była muzą m.in. Anny Molinari. Wystąpiła również w kilku reklamach ubrań znanej projektantki. Nieśmiały Pierre nie przypuszczał nawet, że kiedyś będzie się z nią umawiał na randki.

Większe doświadczenie w sprawach damsko-męskich ma jego starszy brat Andrea. „To człowiek, który przez cały rok mógłby mieszkać na Ibizie i popijać kolorowe drinki z palemką. Kocha życie” – mówili o nim znajomi z liceum w Fontainbleau. To właśnie w tej elitarnej szkole, do której chodziły dzieci wysoko postawionych notabli, poznał swoją obecną dziewczynę Tatianę Santo Domingo. Choć mieli się ku sobie przez cały okres szkoły średniej, dopiero po jej ukończeniu oficjalnie zaczęli się razem pokazywać. Dzisiaj są nierozłączni. Andrea postanowił nawet zamienić dla Tatiany ukochany Paryż na Nowy Jork, za którym wtedy nie przepadał. Kolumbijka studiuje tam historię sztuki. Dzięki niej Casiraghi polubił życie w artystycznej części Manhattanu.

KLĄTWA NIE WRÓCI? 

Szczęście w miłości zaczęło również sprzyjać wiecznemu kawalerowi, księciu Albertowi Grimaldiemu. Po wielu latach poszukiwań tej jednej jedynej władca Monako, największy playboy Lazurowego Wybrzeża, wreszcie się zakochał. W 2006 roku zaczął się spotykać z pochodzącą z RPA pływaczką Charlene Wittstock. Podobno obiecał swoim siostrom, że zerwie z szalonym trybem życia i założy z Charlene rodzinę. Na razie udaje mu się dotrzymać słowa. Para wciąż wygląda na bardzo szczęśliwą. W ciągu trwającego dwa lata związku Albert zmienił się nie do poznania. Sympatyczna i bardzo skromna Charlene towarzyszy mu podczas wszystkich oficjalnych uroczystości. A on z dumą pokazuje ją światu. Dziewczyna zaakceptowała nawet to, że jej ukochany ma nieślubne dzieci – córkę Jazmine i syna Alexandra. „Na początku było to dla niej bardzo trudne. Nie miała jednak wyjścia, musiała się z tym pogodzić. Ona naprawdę go bardzo kocha” – zdradziła prasie jedna z jej przyjaciółek z reprezentacji pływackiej RPA.

Również Karolina uwolniła się spod działania klątwy. Księżniczka pierwszy raz od dawna wygląda na zadowoloną z życia. „Przy Ernście wreszcie czuję się jak prawdziwa kobieta. To dzięki niemu tak naprawdę otrząsnęłam się po tragediach, które mnie spotkały” – przyznała. 23 stycznia 2009 roku minie dziesiąta rocznica ich ślubu. A kiedy o ślubie pomyślą najmłodsi książęta? Na razie piękni i ambitni Andrea, Pierre i Charlotte Casiraghi nie zamierzają deklarować swoim partnerom miłości aż po grób przed ołtarzem. Chcą się nacieszyć beztroskim życiem dwudziestolatków. No i przede wszystkim osiągnąć coś w życiu zawodowym. Dopiero potem pomyślą o małżeństwie, obowiązkach i dzieciach. Księżniczka Karolina ma nadzieję, że także wtedy będzie im sprzyjać szczęście. Bo prawdziwy pech w rodzinie Grimaldich pojawiał się przecież dopiero po ślubie...