Przypominamy słynne wywiady

W każdy weekend będziemy przypominać Wam jeden słynny wywiad, pochodzący z przepastnego archiwum "Gali". Tym razem cofamy się o 2010 roku i wyjątkowej rozmowy z Danutą Stenką.

Tylko nam piękna aktorka opowiedziała o niezwykłej relacji, jaka łączy ją z córkami. Jak Stence udało się zdobyć zaufanie nastolatek? Dowiecie się tego z naszej rozmowy!

Przeczytajcie fragment wywiadu:

Najfajniej jest rano, kiedy dziewczyny mają wolny dzień. Wtedy jest „zebranie łazienkowe”. Wszystkie trzy obsiadają wannę, toaletę i rozprawiają. To są najlepsze chwile. W końcu wszystko można obgadać i pobyć ze sobą tak naprawdę, bez pośpiechu. Oto trzy kobiety. Mama i dwie córki. Uczą się od siebie nawzajem, kochają się i wspierają. I nie wyobrażają sobie życia bez siebie.

GALA: Mówi Pani, że niczego nie ruszałaby w swoim życiu. Dla mnie to piękna, prosta definicja szczęścia.

DANUTA STENKA: Lubię swoje życie. Może jakieś drobiazgi bym w nim zmieniła, ale z drugiej strony gdybym powymieniała nawet te małe ogniwa, to i całe moje życie byłoby troszeczkę inne. A ono, takie jakie jest, jest dobre. Wielkim szczęściem, myślę, jest zgoda na swoje życie. Miałam oczywiście wiele momentów, kiedy było mi źle, beznadziejnie. Ale to też są kolory mojego życia. Każda, nawet najtrudniejsza sytuacja, ma wnieść coś nowego, coś się z niej ma narodzić. Trudne chwile najsilniej stymulują przemiany wewnętrzne, decydują o naszym człowieczeństwie. Czy za nasze krzywdy będziemy szukać winnych wokół siebie, czy zaczniemy szukać szczęścia w sobie?

GALA: W jakim momencie życia jest Pani teraz?

DANUTA STENKA: Na pewno mam większy dystans, który mi pozwala spokojniej patrzeć na życie. Też spokojniej przyjmować wszystko to, co z sobą przynosi. Tak... zdecydowanie więcej jest we mnie spokoju, który wziął się ze świadomego wyhamowania. A może to jest po prostu wpisane w umowę o życie? Przychodzi taki czas, kiedy na wszystko zaczyna się patrzeć z pewnym dystansem? Przyglądam się tym moim nastolatkom i myślę: „Boże, ileż one mają w sobie energii! Kipią nią, wycieka z tych garnków na zmarnowanie, tyle tego jest” (śmiech).

GALA: Osiągnęła Pani więcej, niż marzyła kilkunastoletnia Danusia?

DANUTA STENKA: Zdecydowanie tak. Kilkunastoletnia Danka chciała być nauczycielką. Jak mama. Nawet mi do głowy nie przyszło, że mogłabym się znaleźć w tym zawodzie, w tym mieście i miejscu.

GALA: Kiedy była Pani dzieckiem, mama często Pani powtarzała: „Bądź dobrym człowiekiem”. Moja też tak mówiła. Wtedy troche mnie to denerwowało.

DANUTA STENKA: Mnie się to wydawało takie oczywiste i takie przesadzone. Kiedy wyjeżdżałam z domu do internatu, już po pożegnaniu, w ostatniej chwili, za każdym razem padało to zdanie. Myślałam: „Czy ja naprawdę jestem takim złym człowiekiem, żeby mi ciągle powtarzać, że mam być dobra? A poza tym co to za banał!”. Ale po latach nagle odkryłam w tym zdaniu prostotę i siłę. Te słowa, wypowiadane nieskończoną liczbę razy, nie tylko dotarły do mojej świadomości, ale zakiełkowały i zaczęły żyć własnym życiem. To już nie były słowa mamy, tylko moja własna potrzeba.

» PEŁEN WYWIAD ZNAJDZIECIE TUTAJ