Zaczęło się już w szpitalu. Kiedy położne przyniosły na salę zawiniętą w becik dziewczynkę, Helena ze łzami w oczach powiedziała: „Malutka Indiana Rose”. Stojący obok łóżka narzeczony w pierwszej chwili zignorował jej słowa. Dopiero gdy mała zasnęła, zapytał ukochaną, dlaczego tak nazwała córkę. Pielęgniarki mówiły później, że z pokoju długo było słychać przytłumione odgłosy kłótni. „Pana Burtona wyprosiłyśmy około 21. Oboje wyglądali na bardzo wzburzonych” – opowiadała później salowa. Przez kolejne dwa tygodnie każda rozmowa na temat imienia dla nowo narodzonej córeczki kończyła się karczemną awanturą. „Tylko raz zapytaliśmy o płeć dziecka. Lekarz powiedział, że na 75 procent jest to chłopak. Dlatego wymyśliliśmy tylko męskie imiona. Kiedy okazało się, że mamy dziewczynkę, powstał mały problem” – tłumaczył Tim Burton. Ten „mały” problem udało się rozwiązać dopiero kilka dni przed londyńską premierą muzycznego thrillera „Sweeney Todd: Demoniczny golibroda z Fleet Street”. Helena Bonham Carter zagroziła narzeczonemu, że nie weźmie w niej udziału, jeżeli nie rozwiążą tej kwestii. Poskutkowało. Już następnego dnia przedstawicielka Burtona podczas konferencji prasowej ogłosiła dobrą nowinę. „Dziewczynka będzie miała na imię Indiana Rose” – mówiła. „Przynajmniej wszyscy mamy taką nadzieję” – dodała drżącym głosem. Ona najlepiej wie, że z tą szaloną parą nigdy nic nie wiadomo.

GWIAZDORSKI ROMANS
Po raz pierwszy spotkali się na planie filmu „Planeta Małp”. Tim Burton, który reżyserował remake hitu z lat 70., długo prosił producentów, żeby na casting zaprosili Helenę Bonham Carter. „Już kiedy weszła na salę, Burton przestał mówić. Oniemiał. Po pięciu minutach zakończył próby. Radośnie krzyknął: »Mamy ją!«. I speszony jej spojrzeniem wyszedł tylnymi drzwiami” – opowiadał jeden z członków ekipy. „Wyglądał jak licealista, którego na randkę zaprosiła najładniejsza dziewczyna w szkole”. Podczas zdjęć zbliżyli się do siebie. Helena akurat zakończyła związek ze Steve’em Martinem, z którym grała w komedii „Nowokaina”. Również Burton szukał pocieszenia po rozstaniu z Lisą Marie, gwiazdą jego filmów. „Był taki nieśmiały. I dziwny. Miał pełno swoich przyzwyczajeń i rytuałów. To właśnie mnie w nim urzekło” – aktorka wspominała po latach. Jeszcze przed premierą „Planety Małp” zamieszkali razem. Dwa lata później, kiedy na świat przyszedł ich syn Billy Ray, kupili dwie kamienice w londyńskiej dzielnicy Hampstead, które kiedyś należały do pradziadka Heleny. Domy połączone są wspólnym holem. „Jeżeli mam ochotę zjeść śniadanie z Timem, po prostu idę do jego części domu. Kiedy on czegoś chce, puka do mnie. Nie wchodzimy sobie w drogę i nie ingerujemy w wystrój naszych mieszkań. To dobry sposób na wspólne życie. Jak jest jakiś problem, każde z nas może trzasnąć swoimi drzwiami” – mówiła. Helena już wcześniej znana była ze swoich dość specyfi cznych poglądów na życie.

WCZESNE LATA
Helena pochodzi z szanowanej rodziny. Jest prawnuczką premiera Anglii Herberta Henry’ego Asquitha. Ojciec był bankierem, a matka psychoterapeutką. Kiedy Helena miała pięć lat, Elena Bonham Carter przeszła poważne załamanie nerwowe. Przez trzy lata leczyła się w zamkniętej klinice psychiatrycznej. Kiedy wróciła do domu, zaczęła przekonywać córkę, że powinna zostać psychologiem. „Ojciec chciał, żebym została finansistką. Strasznie się o to kłócili” – skarżyła się. Sytuacja zmieniła się po ciężkiej chorobie ojca. Raymond Bonham Carter podczas operacji usunięcia guza mózgu dostał wylewu. Lekarzom udało się go uratować, ale do końca życia był sparaliżowany i prawie nie widział. Kiedy wrócił do domu ze szpitala, odbył z córką poważną rozmowę. „Powiedział mi wtedy, żebym wzięła życie w swoje ręce. I zaczęła robić to, co chcę, a nie to, czego się ode mnie wymaga. Miałam wtedy 13 lat” – wspominała. Ojciec nie musiał jej dwa razy powtarzać. Helena wzięła udział w narodowym konkursie poetyckim. I zajęła pierwsze miejsce. Za wygrane pieniądze zrobiła sobie profesjonalną sesję zdjęciową i zgłosiła się do agencji aktorskiej Spotlight. Aktorski debiut nastąpił trzy lata później. Helena zagrała w reklamówce telewizyjnej. Jak sama przyznała, już po pierwszym klapsie na planie wiedziała, że chce zostać aktorką. „Ten czas, w którym szukałam swojej szansy, dużo mnie nauczył. Przede wszystkim uporu. Zamknięte drzwi przestały być dla mnie problemem. Zawsze mogłam wejść oknem” – przyznała po latach. I rzeczywiście początkująca aktorka szybko dała się poznać łowcom talentów. „Przychodziła codziennie i pytała, czy czegoś dla niej nie mamy. Miała tupet” – wspominał pracownik jednego z banków twarzy. W jej przypadku ten upór się opłacił. Już w wieku 19 lat zagrała swoją pierwszą główną rolę w romansie „Pokój z widokiem” wyreżyserowanym przez Jamesa Ivory’ego. A był to dopiero jej drugi film.

 

PIERWSZA PRAWDZIWA MIŁOŚĆ
Helena ciężko pracowała na swoje nazwisko. Wyjechała nawet do USA, by i tam spróbować swoich sił. Zagrała w dwóch odcinkach serialu „Policjanci z Miami”. Przez moment prasa pisała, że jest kochanką Dona Johnsona. Aktorka jednak szybko zdementowała te plotki. „Nie potrzebowałam takiego rozgłosu – mówiła. – Nie mam teraz czasu na przelotne romanse i płytkie miłostki”. W 1994 roku na planie horroru „Frankenstein” poznała Kennetha Branagha. Irlandzki aktor i reżyser był w separacji z Emmą Thompson. Ona jeszcze wierzyła w ich małżeństwo. Jednak Helena sprawiła, że Kenneth złożył pozew o rozwód. Od tamtego czasu trwa wojna pomiędzy aktorkami. Przez pierwszy rok ich związku Helena musiała znosić ataki dziennikarzy, którzy prowokowani przez Emmę, szperali w jej przeszłości. Wtedy po raz pierwszy wspomniano o jej problemach psychicznych sprzed kilku lat. „Tak, miałam kryzys. I cieszę się, że udało mi się z tego wyjść. Teraz nic nie jest mnie w stanie zaskoczyć. A poza tym takie doświadczenie to wspaniała baza dla rozwoju moich aktorskich umiejętności” – broniła się. Dzięki silnemu charakterowi przetrwała też związek z Kennethem. Mimo że oboje unikali zwierzeń na temat życia prywatnego, media spekulowały, że nie są idealną parą. „Kiedy spotkają się dwa takie silne charaktery, wiadomo, że będzie iskrzyć. I iskrzyło. Nawet bardzo” – wspominała przyjaciółka Heleny. W 1999 roku aktorka wyprowadziła się ze wspólnego mieszkania. Wtedy przyrzekła sobie, że nie zamieszka z żadnym mężczyzną.

WYJŚCIE NA PROSTĄ
Po rozstaniu z Branaghem związała się ze starszym od siebie o 21 lat Steve’em Martinem. Jednak szybko stwierdziła, że to za duża różnica, żeby budować wspólną przyszłość. Aktor, który poważnie myślał o małżeństwie z Heleną, był załamany. „Ona była moim narkotykiem” – mówił znajomym. Jednak Helena już wtedy spotykała się z Timem Burtonem. „To nie była miłość od pierwszego wejrzenia. Raczej powolne akceptowanie swoich słabości” – mówiła o tym związku. Mimo że są ze sobą ponad sześć lat, dopiero teraz zaczęli myśleć o małżeństwie. Tim przy każdej okazji powtarzał, że są ze sobą bardziej niż jakakolwiek inna para. Helena stała się jego muzą. Ale według zasad, które ustaliła, nie rozmawiają w domu o pracy. „Możemy wrzeszczeć na siebie w pracy, a po powrocie do domu nie wrócimy do tej kłótni nawet na sekundę. Znajdziemy po prostu inny powód” – śmiała się. A swoją ostatnią rolą krwawej Mrs. Lovett w musicalu „Sweeney Todd: Demoniczny golibroda z Fleet Street” wyreżyserowanym przez narzeczonego udowodniła, że ten układ świetnie się sprawdza. „Jesteśmy uważani za ekscentryków i dobrze nam z tym. Ludzie są nam w stanie wybaczyć dużo więcej niż innym”. Nawet to, że przez ponad dwa tygodnie nie mogli zdecydować, jak dać na imię nowo narodzonej córeczce.