W każdy weekend będziemy przypominać Wam jeden słynny wywiad, pochodzący z przepastnego archiwum "Gali". Tym razem wracamy do 009 roku i wyjątkowej rozmowy z Magdą i Bartkiem Prokopowiczami.

Magda, założycielka fundacji "Rak'n'Roll", zmarła trzy lata po tym wywiadzie, a Bartek, znany filmowiec, chce przenieść jej inspirującą historię na duży ekran. "Gali" opowiedzieli o tym, jak się poznali i jak choroba zmieniła ich podejście do życia.

Przeczytajcie fragment wywiadu:

To była miłość „od pierwszego dotknięcia”. Bartek wiedział, że Magda zmaga się z rakiem. Mimo to już po dwóch dniach mieszkali razem. Wspólnie przeżyli bardzo ciężkie chwile i wielką radość z narodzin syna. Teraz Bartek nakręci o tym film.

GALA: Kiedy dowiedziałaś się, że masz raka piersi?

MAGDA PROKOPOWICZ: Brałam kąpiel i wyczułam w prawej piersi malutki guzek. Podświadomie czułam, że to coś złego. Gdy jechałam na badania do Łodzi, bardzo płakałam, byłam przerażona. Natychmiast skierowano mnie na operację. Wtedy jeszcze nie było wiadomo, czy to nowotwór złośliwy, czy może włókniak. Niestety, badanie wykazało, że mam raka.

GALA: Miałaś wtedy zaledwie 27 lat... Czułaś bunt, żal, niedowierzanie, że ciebie to spotkało?

MAGDA PROKOPOWICZ: Mnóstwo różnych skłębionych emocji. Kiedy po operacji lekarz powiedział, że muszę dalej się leczyć, najpierw byłam załamana. Potem uciekałam od problemu, nie chciałam wiedzieć, czym jest nowotwór i jak to się może skończyć. Łudziłam się, że może trzeba zrobić kolejne badania. Czułam się strasznie...

GALA: Rak, w tym momencie, znaczył dla ciebie wyrok?

MAGDA PROKOPOWICZ: Był równoznaczny ze śmiercią... Żaden lekarz niczego mi nie wyjaśnił, czułam się zagubiona. Moi rodzice zmarli na raka, to na pewno potęgowało złe myśli. Mama miała chemioterapię, bez skutku. Może dlatego początkowo uciekłam od medycyny konwencjonalnej. Chemia, naświetlania kojarzyły mi się wyłącznie z wycieńczeniem organizmu. Trafiłam do gabinetu medycyny chińskiej. Łykałam tabletki, piłam zioła, chodziłam na masaże. Wierzyłam, że z ich pomocą zwalczę chorobę. Dopiero po półtora roku, kiedy znalazłam drugi guzek, wróciłam do konwencjonalnego leczenia.

GALA: Dwa miesiące po operacji poznałaś Bartka.

MAGDA PROKOPOWICZ: Właściwie znaliśmy się od dawna. Mieszkaliśmy w Łodzi, na tym samym osiedlu, chodziliśmy do tej samej podstawówki...

BARTEK PROKOPOWICZ: Ciągle się mijaliśmy. Raz byliśmy nawet na jednym obozie harcerskim. Magda zawsze mi się podobała. Była taką śliczną laleczką, z czarnymi, kręconymi włosami. Ale wtedy ja miałem 15 lat, a ona 10. Przepaść.

MAGDA PROKOPOWICZ: Też pamiętam Bartka z tego obozu. Późniejszy kadr: Bartek idzie ulicą do swojego domu, a ja stoję w kuchni i kroję chleb. I jeszcze jeden zapamiętany obraz: w czasie studiów dorabiałam w jakiejś knajpie, Bartek wpadł tam na chwilę i staliśmy bardzo blisko siebie. Nigdy nie zamieniliśmy nawet słowa. Aż do spotkania po operacji.

BARTEK PROKOPOWICZ: Magda kupowała ode mnie samochód. Kiedy przyjechała do mojego domu, siedzieliśmy z sąsiadami przy grillu. Była taka chuda, popijała jedynie ciepłą wodę z kubka. Ja, rozbawiony, śpiewałem z bratem jakieś piosenki; jeszcze byliśmy obok. A potem usiedliśmy z Magdą na schodach i wszystko się zaczęło. To była sekunda...

MAGDA PROKOPOWICZ: Pierwszy raz w życiu tak naprawdę się zakochałam. To było jak grom, miłość od pierwszego dotknięcia, jak z filmu. Całą sobą czułam, że to jest to.

BARTEK PROKOPOWICZ: Siedzieliśmy ramię w ramię. O czwartej rano napisałem jej SMS-a: „Czy chciałabyś ze mną spędzić życie?”.

MAGDA PROKOPOWICZ: Było jeszcze: „Czy zostaniesz moją żoną i czy chcesz mieć ze mną dzieci?”.

BARTEK PROKOPOWICZ: Następnego dnia robiłem zdjęcia do reklamy pasty do zębów. Cały czas z planu wysyłałem kolejne SMS-y.

» PEŁEN WYWIAD ZNAJDZIECIE TUTAJ