To jedna z niewielu scen, która robi wrażenie. Cały film jest chłodny, stonowany. Przez to brakuje w nim emocji. Warto go jednak zobaczyć ze względu na tragiczną postać Fieldorfa, dowódcy Kedywu Armii Krajowej, który nie dał się złapać hitlerowskim zbrodniarzom, zginął zaś z rąk rodaków.

„GENERAŁ NIL”, reż. Ryszard Bugajski, wyst. Olgierd Łukaszewicz, w kinach od 17 kwietnia