RELAKS W POLSCE

Wybierasz się do Zakopanego? Zarezerwuj miejsce w hotelu Grand Hotel Stamary Wellness & Spa (na zdj.). Oferuje gościom m.in. basen, sauny, zabiegi i masaże. Bywają tu m.in. Katarzyna Skrzynecka i Edyta Jungowska (www.stamary.pl). Zwolennikom nieco mniej obleganych kurortów, ale równie komfortowych warunków polecamy Hotel Prezydent Wellness & SPA w Krynicy- Zdroju (www.hotelprezydent.com). Zamiast samochodem możesz tu dojechać ekspresem „Pieniny” (sześć godzin z Warszawy do Nowego Sącza, skąd gości odbiera hotelowy bus). W hotelowym spa wykonywane są zabiegi marek Terraké i Dermatologica.

NA NARTY DO AUSTRII

Tyrolski, słoneczny region Zugspitz Arena to 52 wyciągi i 147 km tras narciarskich. Na najwyżej położonym na północy Alp lodowcu Zugspitze śnieg leży cały rok. Przebiega tu austriacko-niemiecka granica (stąd blisko do ośrodka Garmisch- Partenkirchen znanego z Turnieju Czterech Skoczni). Wymagającym polecamy zakwaterowanie w jednym z czterogwiazdkowych hoteli. Rodzinny Alpenrose w miejscowości Lermoos to idealne miejsce na zimowy wypoczynek dla rodziców z małymi dziećmi – zajmą się nimi opiekunki, proponując im ciekawe zajęcia i zabawy. Dla spragnionych relaksu jest Wellness-Sporthotel Alpenhof w Ehrwaldzie. Tu (podobnie jak w Alpenrose) po dniu spędzonym na nartach można zregenerować się w spa z basenami (wewnętrznym i zewnętrznym) oraz różnymi rodzajami saun (ceny i rezerwacja: www.hotelalpenrose. at, www.alpenhofehrwald. at). Zugspitz Arena jest też doskonałym miejscem do uprawiania narciarstwa biegowego (aż 100 km tras). Warto skorzystać z tyrolskiego zjazdu na sankach w świetle księżyca, poprzedzonego kolacją z w alpejskim szałasie. A dla miłośników zimowych wędrówek przygotowano 60 km ścieżek z pięknymi widokami. Podróż: samochodem lub samolotem do Innsbrucka bądź Monachium (z obu lotnisk potrzeba około godziny, aby dotrzeć samochodem na miejsce). Więcej: www.zugspitzarena.com

Martyna Wojciechowska na styczniową wyprawę na Antarktydę zabrała dermokosmetyki La Roche-Posay. Opowiedziała nam, jak jej skóra znosiła te ekstremalne warunki.

GALA: Co dawało się pani najbardziej we znaki?

MARTYNA WOJCIECHOWSKA: Warunki na Antarktydzie są wyjątkowo dokuczliwe – silne słońce przy ogromnej dziurze ozonowej w tym miejscu nad Ziemią stwarza niebezpieczeństwo poparzenia, a ostry wiatr i mróz sprawiają, że łatwo o odmrożenie, choć trudno w to uwierzyć, w zaledwie kilka minut! Tym razem udało mi się uniknąć takich problemów. Zabezpieczałam jednak skórę wyjątkowo dokładnie, bo np. podczas wyprawy na Everest moja twarz uległa odmrożeniu i wdało się zapalenie. Leczyłam je przez ponad rok i nadal odczuwam tego skutki.

GALA: Jakich preparatów używała pani podczas ostatniej wyprawy?

MARTYNA WOJCIECHOWSKA: Zaczęłam współpracę z La Roche- Posay i zdecydowałam się na ich produkty, bo bardzo wierzę w tę apteczną markę. Używałam w dużych ilościach kremu Nutritic 5%, mimo że mam tłustą skórę, oraz Anthelios XL z filtrem 50 w cięższej, kremowej formule – w upały stosuję lekką wersję fluidową.

GALA: Jakie jest pani największe kosmetyczne odkrycie z tej wyprawy?

MARTYNA WOJCIECHOWSKA: Byłam zaskoczona skutecznością żelu micelarnego Rosaliac, którym można myć twarz bez wody. Nie zamarzł, mimo że w namiocie temperatura spadała aż do minus 30 st. C. Świetny jest Cicaplast, czyli krem-opatrunek, który może zregenerować najbardziej zniszczoną skórę, np. na nosie czy na spierzchniętych ustach. Ma też działanie antybakteryjne, bardzo istotne w takich warunkach.

GALA: Co poleciłaby pani na wyprawy mniej ekstremalne, np. na narty?

MARTYNA WOJCIECHOWSKA: Na takich wyjazdach skóra też bywa narażona na niskie temperatury i ostre słońce. Polecam krem ochronny Nutritic 2,5%, a krem z filtrem 50 jak Anthelios XL to obowiązek! Wygodne są sztyfty z filtrami, dobrze zabezpieczają skórę np. na policzkach, nosie i ustach.

GALA: Na Antarktydzie najgorsze było słońce, mróz czy wiatr?

MARTYNA WOJCIECHOWSKA: W takich warunkach wszystko jest problemem i to w dużym nasileniu! Na szczęście mój zestaw kosmetyków sprawdził się doskonale. Po raz pierwszy trudno poznać, że w ogóle gdzieś wyjeżdżałam. Moja skóra jest w naprawdę dobrym stanie. Chyba sama jestem tym zaskoczona, bo zwykle, zanim pokazałam się mojej mamie po powrocie, musiałam sobie zrobić pełen, kryjący makijaż (śmiech).