Ta informacja mówi nam więcej o nowej parze prezydenckiej niż wszystkie mowy i wywiady w telewizji. W połowie stycznia, gdy cały Waszyngton zajęty był przygotowaniami do inauguracji Baracka Obamy, Michelle unikając rozgłosu wynajęła Michaela Smitha do zmiany wystroju wnętrz Białego Domu. Smith ma 44 lata, pochodzi z Kalifornii. W 2003 roku został wybrany przez Elle Decor projektantem roku, jest też notowany w rankingu projektantów prowadzonym przez Readers Digest. Do jego klientów należą: Cindy Crawford, Steven Spielberg, Dustin Hoffman, Michelle Pfeiffer, a nawet Rupert Murdoch.

Smith, uważa, że wyrafinowany styl można osiągnąć nie rezygnując z wygody i przytulności. Projektant ukończył prestiżowy Otis College of Art and Design w Los Angeles, studiował również sztukę użytkową w Victoria and Albert Museum w Londynie, a pracował praktycznie na całym świecie. Ta mnogość wpływów ujawnia się w jego eklektycznym stylu, który łączy kalifornijską swobodę z europejskim klasycyzmem, czerpiąc przy tym zarówno z kultury hinduskiej, włoskiej i francuskiej. (zobacz portfolio Michaela Smitha na www.michaelsmithinc.com)

"To niezwykle różnorodny projektant, a przy tym nie stara się na siłę przemycić swojego stylu do domów klientów. To dobry wybór. Sądzę, że pomoże Obamom zamienić prezydencką siedzibę w przyjazny dom, zachowując przy tym szacunek dla historii tego miejsca. ", powiedziała Margaret Russell z Elle Decor w wywiadzie dla Washington Post. Barry Dixon, dekorator wnętrz i wielbiciel stylu Smitha dodaje: "On doskonale rozumie historię sztuki użytkowej, umie czerpać z przeszłości tak, aby stworzyć wygodne, współczesne wnętrza. To jeden z jego wielu talentów... Potrafi nadać szacownym, poważnym rzeczom zupełnie nowy wymiar, zaskakujący, ale nadal pełen szacunku dla przeszłości."

Jakie decyzje podejmie w sprawie wnętrz Białego Domu ? W oficjalnej części rezydencji Barack i Michelle Obama mogą wymienić meble, pod warunkiem, że wybiorą nowe z bogatego katalogu mebli, tkanin i innych artykułów dekoracyjnych używanych przez Jerzego Waszyngtona i pozostałych 43 prezydentów na przestrzeni ostatnich dwóch stuleci. Na piętrze, w prywatnych apartamentach, restrykcje nie obowiązują. Jeśli jednak prezydencka para zdecyduje się zamówić nowe meble, będzie musiała za nie zapłacić z własnej kieszeni. Para przywiozła ze swojego domu w Chicago część ich kolekcji afrykańskich i azjatyckich dzieł sztuki. Być może to właśnie ona pójdzie na pierwszy ogień. Choć według Katie Lelyveld, rzecznik prasowej Michelle Obamy, projektant rozpoczął prace od sypialni córek prezydenckiej pary : Malii i Sashy.

Wśród projektantów rozważanych przez Obamów do wykonania zadania byli Nate Berkus, z Chicago oraz czarnoskóry nowojorczyk Darryl Carter. Michael Smith pokonał ich dzięki rekomendacjom swoich sławnych klientów oraz talentowi do projektowania przestrzeni dla dzieci w historycznych, luksusowych wnętrzach. "Aktualnie priorytetem Michaela jest stworzyć córkom prezydenckiej pary otoczenie, w którym po powrocie ze szkoły będą się czuły jak w prawdziwym," mówi Lelyveld.

Jak to zrobi? Stawiając na prostotę. Michelle, która kocha styl J Crew, podoba się fakt, że Smith czerpie pomysły ze sklepów Pottery Barn, oferujących meble i dodatki nawiązujące do stylu kolonialnego oraz butiku "Anthropology", którego znakiem rozpoznawczym jest egzotyczny szyk. Uzupełnieniem nowych sprzętów będą stare krzesła i stoły z katalogu Białego Domu, których używały dzieci poprzednich prezydentów. « Chciałabym nadać osobisty charakter wschodniemu skrzydłu Białego Domu. Michael podziela moją wizję stworzenia przyjaznego rodzinie klimatu w naszym nowym domu, z jednoczesnym wykorzystaniem dzieł największych amerykańskich artystów i projektantów » powiedziała w swoim oświadczeniu Michelle Obama.

Na zapowiedzi zmian w Białym Domu postanowiła też zareagować IKEA, która na dworcu Union Station w Waszyngtonie stworzyła własną, « ekonomiczną » wersję Gabinetu Owalnego. Wersję online projektu można znaleźć pod adresem http://www.embracechange09.com/. Amerykanie oprotestowali ten pomysł, obawiając się, że przyczyni się do dewaluacji najbardziej prestiżowej rezydencji w ich kraju. Debata wokół niego to jednak dowód na to, że era Obamy oznacza prawdziwe zmiany ! Niedziela, 8 lutego 2009