W jednym z ostatnich wywiadów Portia opowiedziała o tym, jak przed laty wyglądał casting do jednego z filmów, w którym chciała zagrać. Okazało się, że decyzje o tym, kto pojawi się w produkcji, podejmował właśnie Steven Seagal. Aktor zapraszał do swojego biura kolejne aktorki, którym sugerował współżycie w zamian za wymarzoną rolę:

„Ostatni etap castingu odbył się w biurze Stevena Seagala. Powiedział mi, że jest dla niego niezwykle ważne, aby chemię między aktorami przenieść poza ekran. Wtedy  kazał mi usiąść i rozpiął rozporek swoich skórzanych spodni. Uciekłam z krzykiem. Od razu zadzwoniłam do mojej agentki, która niewzruszona odpowiedziała mi: 'Nie byłam pewna, czy był w twoim typie'!”

Molestowanie w Hollywood na porządku dziennym

Jak się zatem okazuje, agenci gwiazd byli przyzwyczajeni do tego, że wpływowi aktorzy, reżyserzy czy producenci mogą chcieć wykorzystywać swoją pozycję, żeby namawiać młode czy początkujące aktorki do zachowań seksualnych, których wcale nie musiały sobie życzyć.

Portia de Rossi - nie jedyna ofiara Seagala!

Jak się jednak okazuje, Portia de Rossi nie jest jedyną, a nawet nie pierwszą kobietą oskarżającą Seagala o nadużycia seksualne. Już jakiś czas temu inna aktorka Julianna Margulies (w Polsce znana z seriali „Ostry dyżur” i „Żona idealna”) w jednym z wywiadów wyznała, że aktor wielokrotnie zapraszał ją do swojego pokoju hotelowego, również pod pretekstem "castingu". O podobnych propozycjach, które padły z ust aktora, mówiła już także dziennikarka Lisa Guerrero.

Jak się zatem okazuje, Portia de Rossi nie była w tej kwestii jedyną ofiarą Stevena Seagala. Ciekawe, czy Ellen DeGeneres odniesie się do wyznań żony w swoim słynnym na całą Amerykę talk-show? Myślicie, że podniesie ten temat w swoim studio…?