ŻORA KOROLYOW Każdy chce być bogaty

Udostępnij

Nie pozwala widzom o sobie zapomnieć. Tańczy, gra w serialach, a teraz jeszcze śpiewa i do tego twierdzi, że idzie mu całkiem nieźle. Kobiety mówią o nim: „seksowny blondyn”; nam zdradza, dlaczego woli Polki od Ukrainek.

ŻORA KOROLYOW Każdy chce być bogaty

Spotykamy się w redakcji „Gali”. Żora przychodzi punktualnie i zamawia cappuccino. Podczas rozmowy nie daje się zapędzić w kozi róg. Doskonale wie, co chce powiedzieć i jak się sprzedać. A my go kupujemy.

GALA: Kogel-mogel pomaga na zdarte od śpiewania gardło?

ŻORA KOROLYOV: Nie wiem, nie próbowałem, boję się salmonelli, ale siemię lniane polecam.

GALA: Czyli było co leczyć?

ŻORA KOROLYOW: Dopiero się uczę, żeby nie śpiewać z gardła.

GALA: Kolejny tancerz chce zostać Robbiem Williamsem. Nie boisz się, że zaśpiewają ci „Ale to już było...”?

ŻORA KOROLYOW: Wtedy ja im zaśpiewam „Nic dwa razy się nie zdarza i nie zdarzy”.

GALA: Program „Jak oni śpiewają” wyostrzył ci język.

ŻORA KOROLYOW: To nie program, tylko życie. Dzięki temu mam też twardą d...ę.

GALA: I nie boisz się, że jury ci w nią dokopie?

ŻORA KOROLYOW: Już dokopało, ale jeszcze nie spuchła.

GALA: Było całkiem przyzwoicie. Ela Zapendowska nie odcięła ci głowy, Edyta Górniak powiedziała, że masz ładną barwę głosu.

ŻORA KOROLYOW: ...A Adam Sztaba, żebym lepiej zaczął od prostszych piosenek, na przykład od: „Sto lat”. Zaproponowałem, że chętnie zaśpiewam na jego urodzinach.

GALA: Dlaczego postanowiłeś wystąpić w „Jak oni śpiewają”? Dla pieniędzy? A może boisz się, że wszyscy o tobie zapomną?

ŻORA KOROLYOW: Jak powiem, że dla przygody, żeby spróbować swoich sił w czymś nowym i żeby móc wystąpić przed publicznością w studiu i przed telewidzami, to powiecie, że ściemniam.

GALA: Nie, jeżeli przyznasz, że masz „parcie na szkło”.

ŻORA KOROLYOW: Z tym parciem jest tak jak z pytaniem, czy chcesz być bogaty. Pewnie, że każdy chce. A mój wiek pozwala mi bezwstydnie się do tego przyznać. Są ludzie, którzy lubią budować kominy, i tacy, którzy chcieliby zaistnieć w show-biznesie. Nie będę za to przepraszał. A z choinki się nie urwałem i swoją inwazję „na szkło” zacząłem od dziedziny, w której jestem dobry.

GALA: To fakt, umiesz kręcić biodrami.

ŻORA KOROLYOW: Umiem tańczyć, bo robię to od ósmego roku życia. Poza tym kocham taką formę dialogu.

GALA: Twój ojciec nie był zachwycony...

ŻORA KOROLYOW: Powiedział, że nie potrzebuje w domu geja i żebym lepiej pokopał w piłkę. Ale w końcu dał się przekonać. Po ośmiu latach tańczenia na Ukrainie wysłał mnie do Niemiec, żebym mógł się dalej kształcić i spełniać swoje marzenia.

GALA: Ale długo tam nie wytrzymałeś.

ŻORA KOROLYOW: Tańczyłem, tęskniłem i znowu tańczyłem. Nie mogłem się odnaleźć w małej miejscowości pod Frankfurtem, bo pochodzę z Odessy, w której mieszka kilka milionów ludzi.

GALA: I dlatego przyjechałeś do Polski?

ŻORA KOROLYOW: Mój powrót na Ukrainę nie miał sensu. Tam w tańcu osiągnąłem wszystko, co było możliwe.

GALA: Ale chyba jednak aż tak bardzo nie kochasz tańczyć, skoro teraz stawiasz na aktorstwo?

ŻORA KOROLYOW: Lubię próbować różnych przekąsek, zanim dostanę danie główne. Chciałem spróbować aktorstwa. Zagrałem w serialach „Tylko miłość” oraz „Egzamin z życia”. I złapałem duże i na dodatek grałem instruktorów tańca. Ale teraz powstają nowe wątki, w których gram. Jestem już nawet po pocałunku z Patrycją Kazadi.

GALA: Podobno niewiele brakowało, a całowałbyś się też z Paris Hilton.

ŻORA KOROLYOW: Wiktor Grodecki, polski reżyser, który pracuje za granicą, zaproponował mi jedną z głównych ról w polsko-amerykańskiej produkcji. Miałem zagrać kapitana oddziału polskich żołnierzy, a Paris Hilton moją kobietę. Zrezygnowałem, bo za dużo było tam scen erotycznych.

GALA: Nie chciałeś znaleźć się w łóżku z Paris? Nie wierzymy!

ŻORA KOROLYOW: Przespałbym się z nią chętnie! Na planie oczywiście. Ale w tym filmie nie chodziło o zwykły seks. Za dużo w nim było perwersji.

GALA: A gdyby zamiast Paris Hilton grała Monica Bellucci?

ŻORA KOROLYOW: Film był zdecydowanie za ostry jak dla mnie i nie ma znaczenia, czy zagrałbym to z Bellucci, czy z Hilton.

GALA: Nie uważasz, że Paris Hilton jest trochę tandetna?

ŻORA KOROLYOW: Nie wiem. Nigdy nie oceniam ludzi w taki sposób.

GALA: Wiesz, jak o tobie mówią?

ŻORA KOROLYOW: Nie.

GALA: Obciachowiec.

ŻORA KOROLYOW: Nie wiedziałem. Ale na te komentarze nie mam wpływu.

GALA: Co robisz poza tańczeniem, śpiewaniem i aktorstwem?

ŻORA KOROLYOW: Studiuję dwa kierunki. Marketing w Warszawie, a w Kijowie jestem studentem Akademii Wychowania Fizycznego. Uczę się też języków obcych.

GALA: Jakimi już mówisz?

ŻORA KOROLYOW: Znam angielski, rosyjski, polski i nieźle radzę sobie w niemieckim.

GALA: Myślisz, że jeśli będziesz wykształcony, ludzie przestaną nazywać cię tandeciarzem?

ŻORA KOROLYOW: Sądzę, że nie chodzi tu o to, że jestem obciachowy, tylko o to, że pochodzę z Ukrainy. Poza tym Polacy są nacjonalistami. Bardzo często spotykam się z komentarzami typu: „Zabierasz nam pracę i chleb. Spadaj tam, skąd przyjechałeś!”.

GALA: A może osoby, które zajmują się kreowaniem twojego wizerunku, popełniają błąd? Przyznajemy, że i my przed rozmową z tobą mieliśmy mieszane uczucia... Teraz widzimy młodego, inteligentnego chłopaka, który studiuje dwa fakultety, zna trzy języki i ma ciekawy pomysł na życie.

ŻORA KOROLYOW: Może po prostu mam tylko tandetne buty (śmiech).

GALA: To poproś Kasię Sowińską, żeby pomogła ci wybrać nowe. To prawda, że ostatnio bardzo się zaprzyjaźniliście?

 

ŻORA KOROLYOW: Z Kasią poznaliśmy się na festiwalu TOPtrendy w Sopocie i od tamtej pory spędzamy razem dużo czasu.

GALA: I nadal tylko się przyjaźnicie?

ŻORA KOROLYOW: Dżentelmenów nie pyta się o kobiety i pieniądze.

GALA: Co różni Ukrainki od Polek?

ŻORA KOROLYOW: Polki na szczęście są mniejszymi materialistkami od moich rodaczek. Na Ukrainie jest tak, że fajna dziewczyna nawet nie spojrzy na faceta, który nie ma luksusowego samochodu, drogiego zegarka, modnego domu.

GALA: Czyli miałbyś szansę na fajną dziewczynę, w końcu jeździsz audi A4.

ŻORA KOROLYOW: W Polsce, jeśli się chce mieć fajną dziewczynę, trzeba się o wiele bardziej postarać, a na Ukrainę na razie się nie wybieram.

GALA: Tęsknisz za Odessą?

ŻORA KOROLYOW: Bardzo. Jednak kiedy tam wracam, to czuję, że tak samo bliska jest mi Warszawa.

GALA: Jednak to na Ukrainie mieszka twoje najbliższa rodzina?

ŻORA KOROLYOW: Tylko babcia. Rodzice mieszkają ze mną w Warszawie.

GALA: Zostawili dla ciebie Odessę?

ŻORA KOROLYOW: Nie do końca. Na Ukrainie mają własną firmę.

GALA: Kim teraz jesteś?

ŻORA KOROLYOW: Nie wiem.

GALA: A kiedy się dowiesz?

ŻORA KOROLYOW: Być może jestem fatalnym piosenkarzem, kiepskim aktorem i amantem od siedmiu boleści. Może jednak okaże się, że śpiewam jak Joe Cocker, a gram jak James Dean. Dowiem się, jak spróbuję tych rzeczy.

GALA: O czym marzysz?

ŻORA KOROLYOW: Chciałbym zagrać rolę Jamesa Bonda i zatańczyć z piękną kobietą na schodach odeskich, tych z filmu „Pancernik Potiomkin”.

GALA: Ale w „Pancerniku Potiomkinie” Siergieja Eisensteina nie tańczyli, tylko cięli sobie głowy.

ŻORA KOROLYOW: No to ja mogę zatańczyć na przykład na koniec.

Komentarze

Marcelina Zawadzka

Vero Moda - Sweter

Kup teraz

129.9 zł

Spódnica sp25

Kup teraz

89 zł

Carinii - Szpilki

Kup teraz

179.9 zł

Mango - Płaszcz Manuela

Kup teraz

199.9 zł