Filip Chajzer jest w bliskich relacjach ze swoim ojcem, Zygmuntem Chajzerem. Śmierć Maksymiliana Chajzera była wielką tragedią również dla Zygmunta. W końcu zginął jego ukochany wnuk. Nie ma się co dziwić, że bardzo długo Chajzerowie nie chcieli publicznie rozmawiać o swoim dramacie. Filip Chajzer po raz pierwszy o stracie syna opowiedział w programie „Uwaga” w TVN pod koniec marca tego roku. Teraz o odejściu wnuka opowiedział także jego ojciec, Zygmunt Chajzer. Popularny prezenter po raz pierwszy wspomniał Maksa w wywiadzie dla katolickiego tygodnika „Dobry Tydzień”. Chajzer wyznał w nim, że choć minęły już dwa lata od śmierci Maksymiliana, to rana, którą pozostawiła ta wielka strata, jest wciąż świeża.

ZOBACZ: FILIP CHAJZER będzie ojcem po raz drugi! Jego partnerka jest w ciąży! Wygadał się... Zygmunt Chajzer

„To nie przestanie boleć. W moim życiu Maks jest wciąż obecny. Był cudownym, fantastycznym dzieckiem. Tak naprawdę to największa miłość mojego życia. Byliśmy bardzo blisko, spędzaliśmy ze sobą dużo czasu, mieszkaliśmy razem, bawiliśmy się, odbierałem go ze szkoły. Tego wszystkiego nie da się zapomnieć. Maks jest w mojej głowie, myślach, wspomnieniach i sercu. I tak zawsze będzie.”

Zygmunt Chajzer w tym samym wywiadzieodniósł się także do informacji o tym, że obecna partnerka jego syna Filipa jest w ciąży. Wybranka serca Filipa Chajzera już wkrótce urodzi synka. Chajzer wyznał, że już nie może się doczekać kolejnego wnuka, choć oczywiste, że wielka radość miesza się w jego sercu z nostalgicznym smutkiem:

„Wielka radość. Widzę szczęście syna i to jest budujące, że potrafi po tej tragedii iść dalej przez życie i cieszyć się. Z drugiej strony trochę się niepokoję, jak to będzie, bo myśli cały czas wracają do Maksia. Ale sądzę, że gdyby wnuk tutaj był, też bardzo by się cieszył z narodzin braciszka.”

Chajzer nigdy wcześniej nie powiedział aż tyle o zmarłym wnuku. Jego słowa wzruszają. Życzymy rodzinie Chajzerów, żeby nowy członek rodziny ich rodziny wniósł do ich żyć dużo śmiechu, nadziei i radości, o które przecież tak trudno było u nich przez ostatnie 2 lata…