09.03.08
drukuj | tekst: A A A

JOANNA JABŁCZYŃSKA - Nowy dom, nowe życie?

  • Nowy dom, nowe życie?
  • Nowy dom, nowe życie?





J.J.: Rzeczywiście, wszystkiego się bałam. Myślałam, że nic z tego nie będzie. Uznałam bowiem, że skoro Aleks jest surferem, to na pewno niezły z niego bajerant. Pamiętam jedną magiczną chwilę, następnego dnia po tym, jak się poznaliśmy. Leżałam na plaży, Aleks położył się obok i mnie przytulił, bo widział, że jest mi zimno. Nie było w tym żadnej seksualności. Pomyślałam, że to tylko piękne okoliczności przyrody sprawiły, że poczułam się tak wyjątkowo. Gdy wróciliśmy do Warszawy, nie zamierzałam kontynuować tej znajomości.

GALA: Ale Aleks się uparł?

J.J.: Tak. On smalił do mnie cholewki od początku. Bo dzień wcześniej, nim mnie poznał, modlił się: Boże, ześlij mi jakiegoś aniołka. No i bach – pojawiłam się ja. Od razu wiedział, że jestem tą właściwą kobietą, więc nie mógł pozwolić mi odejść. Naprawdę bardzo się starał. Ja go miałam za obiboka, który lansuje się po klubach. Udowodnił, że jest ambitny i że poza surfowaniem uczy się i zajmuje innymi rzeczami. No i przekonywał mnie do siebie.

GALA: W jaki sposób?

J.J.: Przez całe życie był sportowcem, ale gdy mnie poznał, rzucił to z dnia na dzień. Po prostu poczuł, że musi założyć rodzinę i trzeba na nią zacząć zarabiać. Wcześniej lubił wypady z kumplami, ale zrezygnował z nich, bo chciałam z nim spędzać każdy wolny moment. Może sama przez to zamykam się w złotej klatce, ale lubię ten stan.

GALA: A jeszcze później wprowadził cię w dorosłe życie?

J.J.: Tak. Po rozwodzie rodziców zostałam z mamą. Aleks już po trzech miesiącach nie wyobrażał sobie mieszkania oddzielnie. Szczególnie że i tak mam mało czasu. Widywaliśmy się wieczorami, a ja zawsze spieszyłam się do domu.

GALA: Jak na przeprowadzkę zareagowała twoja mama?

J.J.: Na początku dzwoniła dwa razy dziennie, że muszę koniecznie do niej przyjechać w jakiejś sprawie. Może chciała we mnie wzbudzić wyrzuty sumienia. Oczywiście je miałam. Z drugiej strony wiedziałam, że gdy mama będzie sama, prędzej się usamodzielni. Po odejściu ojca strasznie cierpiała.

GALA: Twoje kontakty z ojcem właściwie się urwały, bo nie mogłaś mu wybaczyć, że zdradził mamę i odszedł do innej kobiety. Czy dzięki temu, że mama dobrze sobie radzi, poprawiły się twoje relacje z tatą?

J.J.: Mieliśmy parę prób nawiązania ich od nowa, ale w międzyczasie staliśmy się innymi ludźmi.

GALA: Czy to, że odszedł z domu, było dla ciebie szokiem?

J.J.: Bardzo dużym. Mama była całkowicie oddana rodzinie, tata zapatrzony w nas jak w obrazek. I dałabym się pociąć na kawałki, że on w życiu mamy by nie zdradził. Tym bardziej że znałam każdy jego krok, wiedziałam o każdej minucie jego życia. To znaczy tak mi się wydawało. Aż tu nagle pewnego dnia zostawił list, że odchodzi.

GALA: Wybaczyłaś mu?

J.J.: Bardzo wiele mu zawdzięczam. Poświęcił mi część swojego życia, wiele mi pokazał, wiele mnie nauczył. Ale to, że zdradził mamę, jest niewybaczalne. Z tamtą kobietą ma trzyletniego synka Maksa. Sama mu powiedziałam, żeby odszedł, bo ja i moja starsza siostra jesteśmy dorosłe, a mama da sobie radę.

GALA: Znasz przyrodniego brata?

J.J.: Kiedyś przypadkiem spotkałam tatę z Maksem. Takiej tremy, jak wtedy, chyba w życiu nie miałam. Uwielbiam dzieci, ale Maksa nie potrafiłam ani dotknąć, chociaż jest przesłodki, ani z nim porozmawiać. Tata źle wyglądał i sprawiał wrażenie bardzo nieszczęśliwego. Myślę, że w tamtym domu nie jest mu dobrze i jedynym jego promyczkiem jest właśnie Maks, bo on zawsze bardzo chciał mieć syna.

GALA: Tata na pewno za wami tęskni.

J.J.: Pewnie tak, tym bardziej że zawsze byłam jego oczkiem w głowie. Tata był ze mną na każdym castingu, wszystko nagrywał z moim udziałem, pokazywał znajomym.

GALA: Czy rozwód rodziców był dla ciebie najtrudniejszą lekcją do przerobienia?

J.J.: Tak, i na pewno mnie to zahartowało. Dziś widzę w tym nawet pozytywy, bo mojej mamie to wychodzi na dobre. Wcześniej całe życie spędziła w cieniu rodziny, wszystko było pod nas. Robiła obiady, odrabiała z nami lekcje, odprowadzała na zajęcia, jeździła do szkoły itd. To tata był głową rodziny.

GALA: Ty także chcesz, żeby Aleks był głową rodziny.

J.J.: To prawda. I niby u nas w domu obowiązuje tradycyjny podział ról, ale tak naprawdę jesteśmy dla siebie partnerami. Poza tym Aleks, tak samo jak ja, potrafi coś ugotować czy posprzątać. Kiedyś jego mama chciała na weekend pożyczyć odkurzacz. Powiedziałam jej wtedy: wszystko weź, tylko odkurzacza mu nie zabieraj, bo on tego nie przeżyje (śmiech).

Tagi: JOANNA JABŁCZYŃSKA

KOMENTARZE:

wszystkich komentarzy: 0